czwartek, 28 lipca 2016

On - Zośka Papużanka



Śpik zdaje się nigdzie nie przystawać. Podczas gdy inne dzieci rozwijają się wzorowo, on ani nie mówi, ani nie wydaje się specjalnie rezolutny. Gdy zaczyna dorastać, zła passa jest kontynuowana – fatalnie się uczy, jest obarczany za wszelkie klasowe przewinienia – z  wygody. W końcu Śpik, to Śpik. Nie rokuje. Dodatkowa rubryczka z uwagami w dzienniku nikogo zatem nie zaskoczy.

Jego matka boleje nad jego losem. Jak każda kobieta pragnęła dziecka pięknego, mądrego, do kochania. Tymczasem w stosunku do Śpika odczuwać można jedynie wstyd, litość, pobłażanie, bo już nawet nie złość – w końcu ileż można się złościć o coś, na co nie ma się wpływu? Śpik po prostu  nie pasuje do twardej rzeczywistości PRL-u. Nie jest wyjątkowy, a mimo wszystko – jest. Tam gdzie nie ma miejsca na indywidualizm, jemu udało się go osiągnąć, niestety w zupełnie niezadowalający dla społeczeństwa i masowości sposób. Może nie odpowiada na pytania i gubi co tylko może, ale za to bezbłędnie zna rozkład jazdy tramwajów. Jego pamięć jest doskonała.

W czasach jego dzieciństwa nikt nie słyszał o masowym wylewie ADHD, autyzmu, zespołu Aspergera czy jakichkolwiek innych specjalnych potrzebach edukacyjnych. Jeśli ktoś odstawał, przypinano mu odpowiednią etykietkę, z którą najczęściej szedł przez całe życie. Śpik był ofermą i nic nie było w stanie tego zmienić.

Jego dorastanie przypada na czasy początku transformacji ustrojowej, którą to rzeczywistość Zośka Papużanka odpowiednio zarysowuje. Fascynujące jest dla mnie to, że choć PRL to przeszłość tak nieodległa, to jednocześnie stanowi granicę wydającą się niebywale daleką. Moje pokolenie niby już do PRL-u nie należy, a jednak wiele jego konsekwencji odczuwa - sama z trudem oduczam się wyssanego z mlekiem matki, wynikającego z owych czasów chomikowania. U Papużanki widoczne są podobne owoce tamtych lat. Zarysowane z mocą, a jednocześnie delikatnie.

Autorka tę w gruncie rzeczy smutną opowieść, snuje z  (gorzkim nieraz) humorem. Otacza historię Śpika pewną poetyckością, narracja wewnętrzna sprawia, że doskonale widzimy nie tylko same wydarzenia, samą otoczkę, ale przede wszystkim emocje. Miejscami On to strumień świadomości, wylew żali, frustracji, niespełnionych nadziei, ale także pochwała literatury.

Czytałam z  dużym sentymentem. Opowieść o outsiderze, w której się rozsmakujecie. Polecam.




Książkę w dobrej cenie kupisz na: