czwartek, 9 kwietnia 2015

Wojna się skończyła, walka wciąż trwa (Wciąż czekam – Louisa Young)



Wraz z zakończeniem I wojny światowej do domu wracają żołnierze, który przeżyli. Choć minęło już pół roku od podpisania rozejmu, w  duszach i psychice walczących wciąż pozostały ogromne niezasklepione wyrwy, które całkowicie zmieniły ich sposób przeżywania codzienności, ich relacje z  otoczeniem i samym sobą – wielu z nich boryka się z niemożnością wybaczenia samemu sobie tego, że przeżyli, podczas gdy innym nie było to dane. W pamięci żołnierzy wciąż tkwią obrazy ich wiernych przyjaciół umierających na ich rękach, pozbawionych kończyn, rozerwanych  niemalże na strzępy, ginących w  okrutny sposób. Takie wspomnienia nie mogą pozostać bez śladu. 


Nie da się patrzeć na cierpenie innych i nie oślepnąć. Nie da się kręcić w kółko co noc, dopóki nie rozpłyniesz się we łzach... [1]

 
Choć wojna się skończyła, ich walka nadal trwa – tym razem nie stawiają czoła żołnierzom, nie chronią się przed bombami czy pociskami, lecz starają się przetrwać we własnych domach.
Pamiętając morze krwi rozlewającej się po bitewnych polach, nie są już w  stanie zasiąść do rodzinnego posiłku, przytulić ukochanej czy bawić się z  dziećmi – tak trywialne czynności stają się barierą nie do przeskoczenia.

I nie są to ludzie starsi, doświadczeni wiekiem i życiem – to młodzi ludzie, nasi rówieśnicy: dwudziestotrzylatek Riley Purefoy i jego świeżo poślubiona żona Nadine. Młody mężczyzna został mocno okaleczony, tak bardzo, że musiano dokonać rekonstrukcji szczęki, która choć się powiodła, całkowicie zmieniła jego życie: bohater ma trudności z  przełykaniem i jedzeniem twardych pokarmów, musi mierzyć się z litością lub obrzydzeniem widzianym w  oczach mijających go ludzi, a to wszystko jedynie błahostki przy wizjach wojennych, które wciąż go nie opuszczają. On i Nadine muszą ratować swoje małżeństwo, zanim na dobre zostanie ono skonsumowane – także i z  tym okazuje się problem, bowiem ona nie chce go do niczego zmuszać i poganiać, wiedząc jak mocno wojna okaleczyła jego psychikę, on zaś myśli, że przestał być dla niej atrakcyjny, gdy nie potrafi nawet jej pocałować.
 
Ta para jednak, radzi sobie nienajgorzej, mimo braku akceptacji ze strony rodziców.

Gorzej rzecz ma się z  Peterem i jego zoną Julią. Ich małżeństwo niemalże wisi na włosku – mężczyzna jest tak silnie dręczony demonami wojennymi, że zamienia się w  odludka znajdującego zapomnienie jedynie w  alkoholu. Przed oczami wciąż stoją mu podwładni, których stracił – jak sądzi, na skutek swoich złych decyzji. Julia robi co może, by ulżyć jego cierpieniom – próbuje rozmawiać, wraz z  jego kuzynką Rose dają mu wytchnienie, starają się, by niczego mu nie brakowało, organizują spotkania z  Rileyem. On jednak jest nieustępliwy – wojna okaleczyła go bardziej niż wszyscy są w  stanie przypuszczać. Wydaje się, że nie ma już dla niego ratunku. Opuszcza go najpierw kuzynka, później żona – w dodatku będącą w  kolejnej ciąży. 


Każda śmierć przywraca wszystkie te, które wydarzyły się przed nią - z czego wcześniej nie zdawała sobie sprawy. [2]


Jak potoczą się losy tych dwu, na zawsze splecionych ze sobą par? Czy demony wojny w końcu ustąpią pod naporem miłości i czułości? Czy człowiek jest w  stanie zapomnieć to wszystko, z  czym przyszło mu się dotkliwie mierzyć? Czy ci, którzy przeżyli okropieństwo wojny są w  stanie na powrót stać się szczęśliwymi?

Louisa Young po raz kolejny podejmuje podobną problematykę, snując opowieść będącą luźną kontynuacją wcześniejszej, fenomenalnie napisanej książkiKochanie, chcę Ci powiedzieć, stanowiącej zapis zmagań wojennych Rileya i Petera oraz przeżyć ich kobiet, próbujących radzić sobie z rozłąką i widocznymi zmianami zachowania swoich ukochanych mężczyzn. 
Znowuż pozwala zauważyć jak wielką wrażliwością cechuje się jej pisanie, jak doskonale potrafi poddać się syntonii z  bohaterami, z  jaką łatwością – mimo historycznej odległości wydarzeń – jest w  stanie odtworzyć uczucia, emocje, trudności tamtych chwil, parę miesięcy po zakończeniu kaleczącej wojny, parę lat przed jej jeszcze straszniejszą powtórką.

To książka nie tak dobra jak poprzednia, ale wciąż wyróżniająca się wśród powieści obyczajowych z  wątkiem wojennym.
Obyśmy nigdy nie musieli stać się uczestnikami podobnych wydarzeń, depozytariuszami podobnych traum i tragedii.
Ku przestrodze, ku zrozumieniu, ku poruszeniu.


[1] Louisa Young, Wciąż czekam, Warszawa 2015, s. 114.
[2] Tamże, s. 183.