czwartek, 12 marca 2015

Luty i marzec miesiącami odchamiania się cz.I (spotkanie ze Zbigniewem Stryjem)



Miniony semestr studiów i pracy dał mi się mocno we znaki - dni miałam wypełnione po brzegi tak, że nie byłam w stanie brać udziału ani w spotkaniach autorskich, ani w koncertach, ani nie wychodziłam do teatru - nawet kino i domowe oglądanie filmów utknęło w martwym punkcie, nie mówiąc już o coraz rzadszych spotkaniach ze znajomymi.
Teraz, choć obrona pracy magisterskiej za pasem i próba zorganizowania sobie późniejszego życia również - plan na studiach dał mi odetchnąć i mogę znów robić to co lubię.
Mimo że życie pisze różne scenariusze i często komplikuje najprostsze kwestie, w ostatnim czasie udało mi się dotrzeć na dwa istotne dla mnie spotkania z kulturą.

Pierwszym z nich był wieczór autorski Zbigniewa Stryja - aktora teatralnego i telewizyjnego, szerokiej publiczności znanego z roli w serialu Na wspólnej, który swoje korzenie ma w Zabrzu, a dzieciństwo spędził w mojej rodzinnej Rudzie Śląskiej.

Autor odwiedził naszą Miejską Bibliotekę Publiczną przy okazji promowania kolejnego tomiku wierszy - Czasem do Pana piszę. I muszę przyznać, że zrobił na mnie niemałe wrażenie.

Spotkanie z nim wspominam jako jedno z (naj)lepszych wieczorów autorskich, w których wzięłam udział (a tych było niemało). Atmosfera była iście rodzinna, aktor co rusz rozładowywał napięcie, z humorem odnosił się do pytań i zachowań publiczności, żywo reagował, opowiadał o znaczeniu Rudy w jego życiu, co było dla mnie podwójnie cenne. Zachowywał się z wielkim luzem, bez pompatyczności, a momentami - uwierzycie? - był zawstydzony nagrodami, które udało mu się zdobyć. Mimo że spotkanie moderowała dyrektorka biblioteki - Danuta Dąbrowska-Obrodzka - tak naprawdę Stryj prowadził je sam - opowiadał nie tylko o swoim pisaniu, ale też grze aktorskiej, różnicach między teatrem i filmem, tym jak pracuje się z  gwiazdami światowego formatu, takimi jak Marcin Dorociński, Agata Kulesza czy też Krzysztof Globisz. Swoją postawą dał wyraz temu, o czym sam mówił - im ktoś większy, tym mniejszy.

Fantastyczne było to jak płynnie przechodził z polszczyzny ogólnej na gwarę, jak splatał wątki, ale też to jakie świadectwo życia zaprezentował. Stryj odwołał się do trzech najistotniejszych według niego tradycji, które w jego opinii Śląsk wciąż silnie chroni, choć świat stara się je coraz mocniej negować: rodziny, Boga i pracy.

Praca - rób tak, coby nie narobić gańby (nie musieć wstydzić się za siebie, pracować uczciwie)
Rodzina - istotny fundament w świecie relatywizmu, poddającemu w wątpliwość to, co dotąd było oczywiste. Tylko rodzina daje moc, na przekór temu jaki przekaz dają młodym ludziom osoby dochodzące do władzy w różnych środowiskach - rodzina to wcale nie przeżytek
Bóg - o tym najwięcej w tomiku wierszy.

Zapytywano również Stryja o to co najczęściej interesuje czytelników: źródło inspiracji do tworzenia, czy aktor czyta swoim dzieciom, czy od dziecka marzył o aktorstwie itd.
Na wszystkie pytania odpowiadał z cierpliwością i uśmiechem, samemu dodając wiele ciekawych wątków.
Cudna atmosfera, wspaniałe, ubogacające spotkanie. Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję wybrać się na Jego wieczór autorski - gorąco zachęcam!

Polecam także lekturę tomiku, skupionemu głównie na przezywaniu własnej wiary i religijności - jest on pierwszą częścią tryptyku. Premiera drugiego przewidziana jest na jutro - 13 marca.