wtorek, 22 lipca 2014

Amerykańscy bogowie - Neil Gaiman




Amerykańscy bogowie to według wielu najlepsza powieść w dorobku Neila Gaimana. Nie bez odpowiedzi pozostają także światowe – tytuł książki roku zyskała ona między innymi dzięki czytelnikom Locusa.

Czym jednak są Amerykańscy bogowie? Oto Cień, który minione trzy lata spędził w więzieniu za napad z  pobiciem, którego się dopuścił, ma właśnie po odsiedzeniu połowy wyroku wyjść na wolność. Ma to być dla niego szansą od losu na odbudowanie swojego życia – nadwątlonych relacji z żoną, a także okazją do podjęcia uczciwej pracy zarobkowej. Gdy jednak utęskniony termin się zbliża, bohater zaczyna się coraz bardziej niepokoić, jakby przeczuwając, że stanie się coś złego. I faktycznie – dwa dni przed jego wyjściem, w wypadku samochodowym ginie jego żona oraz prowadzący samochód jego przyjaciel. Okoliczności zajścia są co najmniej niejednoznaczne i tajemnicze – Cień podejrzewa partnerkę o zdradę, samemu zatracając się w smutku i marazmie.

Jakby w jego życiu mało było przewrotów, po powrocie do domu zastaje w nim pana Wednesdeya – mężczyznę twierdzącego, że jest uchodźcą wojennym oraz…byłym bogiem i królem Ameryki. Proponuje on mu zatrudnienie, którego zasady brzmią nieco enigmatycznie, jednak są niewątpliwą szansą na zmianę.

Cień decyduje się wyruszyć wraz z nim w podróż wiodącą szlakiem morderstw dokonywanych każdej zimy w amerykańskim miasteczku. Ich wędrówka okaże się fascynującą przygodą, w której co rusz pojawiać będą się bogowie, bóstwa i duchy wszelkich mitologii: na słowiańskiej poczynając, a na egipskiej kończąc.

Bogowie Gaimana istnieją dzięki wierzącym w nich ludziom. Do Ameryki przybyli w ich sercach, jednak szybko okazało się, że współczesna Ameryka niewiele ma wspólnego z  ich wyobrażeniami. Wiara przestaje mieć znaczenie, bo obiektami kultu stało się coś innego: przede wszystkim mamona. Istnienie amerykańskich bogów jest zagrożone – gdy ludzie zapomną o nich całkowicie – bóstwa zginą.  By zapobiec zagładzie starych bogów, trzeba jak najprędzej doprowadzić do wojny między nimi, a ich następcami…


Świetna lektura, z której zadowolony będzie każdy – nie tylko miłośnik fantasy, ale także uważny uczestnik współczesności, któremu leży na sercu przyszłość ludzkości. Refleksji bowiem wcale tutaj nie zabraknie. 

Polecam.




0 komentarze:

Prześlij komentarz