środa, 7 maja 2014

Delta Wenus – Anais Nin


Tytuł: Delta Wenus
Autor: Anais Nin
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378396062
Ilość stron: 380
Cena: 45zł


Erotyki Anais Nin to teksty bardzo specyficzne – wyzbyte wulgarności, pełne literackości, ale też nierzadko… wyzbyte wszelkiej emocjonalności.
Historia powstawania owych tekstów jest jednak usprawiedliwieniem dla tego braku. Nin pisała je na zamówienie, mając świadomość, że po drugiej stronie kartki zasiada podglądacz, żądny fantazji jasno ukierunkowanych, odzierających proces tworzenia ze spontaniczności radości pisania. Pierwotnie kolekcjoner ów zamawiał teksty u Henry’ego Millera, który niewiele potrafił o nim powiedzieć poza tym, że lubował się w opowiastkach erotycznych. Miller pisał, lecz pewnego razu poprosił o stworzenie czegoś samą Nin. Ona to, nie chcąc ujawniać własnych pragnień, postanowiła stworzyć opowieść, będącą zlepkiem historyjek zasłyszanych oraz zmyślonych. Jej opisy mnożyły się od poetyckości opisów i uciekania poza główny temat, co kolekcjonerowi się nie podobało.
Miało być bez poezji i jedynie o seksie. Zatem było – medycznie, klinicznie, zgodnie z wytycznymi. Nin zaczęła pisać utwory tak mocno przesadzone, że jedynie czekała, aż zostaną uznane za parodię. Nigdy jednak nie doczekała się takiej opinii na ich temat. Jej utwory zapełniały lukę wymagającą uzupełnienia: kobiece pisanie o seksie i różnice w jego przeżywaniu między mężczyznami a płcią przeciwną. Nin zdecydowała się na publiczne zdemaskowanie tajników kobiecej zmysłowości, językiem kobiecym, nie zaś jak do tej pory – męskim. Autorka pokazuje, że kobieta nigdy nie oddziela seksu od uczucia.
Dziś, w obliczu masowego powstawania literatury erotycznej na różnych poziomach, teksty Nin odczytywane są już inaczej. Raczej bez emocjonalności, bez podniet, bez rozemocjonowania z powodu upragnionego doświadczenia opisu z innej perspektywy. Recepcja jej utworów jest znacznie inna: wielu czytelników uznaje jej opisy za nudne i zupełnie bezwartościowe. Część z nich bowiem trąci ogromnym banałem i suchością zapisu, rozczarowuje i wcale nie zachęca do dalszej lektury. Język opisów erotycznych nie jest bogaty. Autor ma cztery możliwości: uciec w wielką poetyckość, opisy medyczne, wulgarne lub całkowicie przemilczeć sceny seksu, zostawić je z niedopowiedzeniem. I to ostatnie zdaje się, w świetle ubogości języka, najlepszych rozwiązaniem, które jednak w przypadku powieści erotycznych skazane jest na niepowodzenie.  Co to bowiem za powieść erotyczna, która nie posiada wyróżniających się scen seksu?
Ciężko znaleźć dobrze napisany, z względnie sensowną fabułą, erotyk, który nie byłby przepoetyzowany, zwulgaryzowany czy też zinfantylizowany.
Nin wypełnia ten brak, co jednak wcale nie czyni jej tekstów wciągającymi bez reszty.

Ciężko jednoznacznie ocenić jej teksty: są jednocześnie dobre i nudne. Przeczytajcie, sprawdźcie.
Ja zdecydowanie preferuję Nin w dziennikach.





Recenzje innych tekstów Nin:

http://shczooreczek.blogspot.com/2013/07/anais-nin-dziennik-1934-1939.html

http://shczooreczek.blogspot.com/2014/04/dziennik-1939-1944-anais-nin.html