niedziela, 19 czerwca 2011

Ostateczne rozliczenie- Rex Stout


Rex Stout to amerykański pisarz powieści detektywistycznych, z których niestety jedynie kilka zostało przetłumaczonych na język polski. Być może to jest powodem, dla którego autor był mi do tej pory nieznany. Do przeczytania Ostatecznego rozliczenia skłoniła mnie [o, zgrozo] okładka. Cenię Wydawnictwo Dolnośląskie, zwłaszcza za wydawane przez nich kryminały, głównie Agathę Christie, więc postanowiłam zaryzykować i sięgnąć także i po Stouta.
Bohaterami jego kryminałów są genialny, choć otyły detektyw Nero Wolfe, który nie rusza się z domu by rozwiązać powierzone mu sprawy oraz Archie Goodwin- będący jednocześnie narratorem powieści.

W Ostatecznym rozliczeniu poznajemy AltheęVail- byłą aktorkę proszącą Nera o niespodziewaną rzecz. Jej mąż został porwany, a wyznaczony okup wynosi pół miliona dolarów. Kobieta proponuje Wolfowi układ, mający zapewnić mu spory zysk, jednak wymagający nagięcia własnych zasad- detektyw zmuszony będzie między innymi do opuszczenia zacisza własnego mieszkania.
Szybko okazuje się, że w sprawę zamieszana jest także sekretarka, mąż oraz prawnik Althei, a sytuacja dodatkowo komplikuje się po zamordowaniu dwójki z nich…
Nero Wolfe stanie przed nie lada wyzwaniem. By doprowadzić śledztwo do końca i nie stracić pieniędzy będzie musiał wykazać się wielkim sprytem i przenikliwością.

Muszę przyznać, że jestem troszkę rozczarowana. Co prawda nie spodziewałam się wspaniałego kryminału; uznałam, że skoro autor jest tak mało znany, to może nie jest to li jedynie kwestia małej ilości wydanych w Polsce książek, lecz także ich wartości merytorycznej, jednak liczyłam na ciut więcej emocji.
Od początku byłam pewna rozwiązania, mogłam jedynie z uwagą śledzić w jaki sposób do niego dojdzie. O ile w powieściach obyczajowych jestem w stanie to znieść, kryminał powoduje wzrost moich oczekiwań i brak tolerancji dla przewidywalności. Rex Stout stworzył typowy duet detektywów- Archiego polubiłam, Nero nie wzbudził mojej sympatii, wydał mi się zbyt obcesowy i pewny siebie. Sama sprawa ciekawa, z potencjałem, jednak zbanalizowana do bólu. Właściwie mogłam odłożyć książkę po 50 stronach i być pewna tego, co znajdę na ostatniej karcie. Nie powiem jednak, by czytanie było katorgą. Przystępny język spowodował, że lektura była naprawdę przyjemna. Raz rozpoczętą ukończyłam za jednym czytelniczym posiedzeniem.
Była jednak jedynie czczą rozrywką, niczym więcej. Nie dostałam od autora możliwości poruszenia szarymi komórkami i podjęcia własnej próby odtworzenia wydarzeń.
Dla bezmyślnego czytelnika będzie idealna, dla ciut bardziej wymagającego, może okazać się przeciętna.
Końcową ocenę podwyższam za potencjał historii, język i ładne wydanie.


3,5/6

Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu oraz portalowi Sztukater.

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Oprawa: miękka
Wprowadzono: 22-04-11
ISBN: 978-83-245-9024-7
Stron: 168
Wymiary: 195x125