poniedziałek, 7 lutego 2011

"Nie upadaj na duchu! List do córki marnotrawnej" Pierre Descouvemont

Autor
Pierre Descouvemont
Oprawa
miękka
(oprawa klejona z elastycznymi okładzinami)
Ilość stron
112
Format
125x190
ISBN
978-83-7482-198-8
Rok wydania
2008
Przyznam szczerze, że po książce "Nie upadaj na duchu! List do córki marnotrawnej" spodziewałam się o wiele większych gabarytów i inne formy. Tymczasem jest to książeczka do przeczytania w drodze powrotnej z pracy do domu. Jej objętość powinna zachęcić nawet zagorzałych przeciwników czytelnictwa, którzy mimo swojej niechęci do słowa pisanego, chcieliby znaleźć coś dla siebie w tematyce religijnej.
Pierre Descouvemont wyraźnie dedykuje swą książkę kobietom.
Swoje dziełko dzieli na kilka części, z których każda zawiera 3 motta przewodnie, na których autor się opiera.
Książka ma służyć "córkom marnotrawnym", które pogubiły się w swojej relacji z Bogiem, które na skutek grzechu boją się do niego powrócić, które czują, że utraciły swoją godność. Autor dzieli książkę chronologicznie. Pierwsza- dotyczy przeszłości, druga- teraźniejszości, wreszcie trzecia- pozwala spojrzeć na przyszłość przez pryzmat Bożej miłości.
Z tego też względu część pierwsza skłania do zastanowienia się nad swoimi dawnymi winami. Autor zaprasza do pożegnania się z przeszłością, do dziękczynienia, zaprzestania żalu kierowanego do Boga.
Część druga skupia się na tym, co należy robić, gdy stwierdza się swoją słabość, w jaki sposób rozpocząć proces zmian w życiu, jaką metodę wykorzystać.
Z kolei część trzecia, to część skupiająca się na tym, co przed nami.  Autor proponuje rozwiązania, które najbardziej spodobają się Bogu, pomaga odnaleźć się świeżo nawróconej czytelniczce w nowej rzeczywistości.
W moim odczuciu największym plusem książeczki jest znajdująca się na szarym końcu opowieść. Opowieść o bogatym księciu przebierającemu się w łachmany i ruszającemu w świat w poszukiwaniu wielkiej, prawdziwej miłości. Miłości bezinteresownej, nie zważającej na majątek i pochodzenie. Miłości, która oswaja drugiego człowieka.
Lubię takie paraboliczne opowieści, bo wzruszają i ukazują co w życiu liczy się najbardziej:)
Wiem, że nie wszystkich tematyka religijna interesuje, więc tym osobom, które do tego grona się zaliczają, polecam dla samej końcowej przypowieści. Refleksja nad życiem i priorytetami przyda się każdemu człowiekowi. Zwłaszcza, że coraz rzadziej sami znajdujemy czas na takie "wyskoki". Ta pozycja nie pożre wiele naszego cennego czasu, a być może pomoże dostrzec, co się tak naprawdę liczy.

4,5/6


Egzemplarz recenzencki książki otrzymałam od Wydawnictwa eSPe, któremu bardzo dziękuję.

8 komentarzy:

  1. niekoniecznie interesuje mnie tematyka religijna, więc pewnie nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dominika Anna: rozumiem, że nie każdego może ta tematyka interesować, jednak tak jak mówię- być może w opowiadaniu kończącym książkę znajdziesz coś dla siebie;) Ale nie przekonuję na siłę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jednak nie dla mnie, nie lubie tematyki religijnej ani dyskusji agresywnych na forach o kościele,ani dywagacji w tv na te tematy- jak widzę -znikam. ale okładka ładna tej ksiązki

    OdpowiedzUsuń
  4. Monika Sjoholm: kto mówi o agresywnych dyskusjach:) Poza tym niektóre dyskusje w tv czy internecie, zbyt wiele z Kościołem wspólnego nie mają. Ot, kolejny dobry materiał, żeby się pokłócić. A nie o to chodzi. No, o tym nie tutaj, nigdy nikogo na siłę nie namawiam, mogę jedynie proponować;)

    OdpowiedzUsuń
  5. chętnie przeczytam jak znajdę czas ;-]

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, że przedstawiasz nam ksiażki o takiej tematyce :)
    I chociaż na razie nie mam na nie czasu, to sięgnę, żeby zobaczyć czy skostniały kościół naprawdę nabiera rumienców:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bez względu na poglądy religijne, fajnie, że jest ktoś kto pisze o tego typu książkach i nie boi się ich recenzować na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. domi1994: :)))
    biedronka: jeśli kiedyś będziesz szukała czegoś w tym temacie, znam wiele pozycji, które mogłabym polecic:))

    Domi: nie, nie boję się;) wręcz przeciwnie- uważam to za swój obowiązek. Do zmiany poglądów nikogo nie zmuszam, kto nie chce- i tak po książkę nie sięgnie. Tak samo jak z pozycjami o innej tematyce;) Nie wszystko jest dla każdego i ja to rozumiem :) Ale może akurat trafi się ktoś, kto szuka takiej literatury:)

    OdpowiedzUsuń