Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolekcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolekcja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 maja 2017

ROZDANIE - "Jeździec miedziany"


 R O Z D A N I E 

Mam dla Was trzy komplety dwu pierwszych tomów kolekcji Paulliny Simons - po jednym na Facebooku, Instagramie i blogu.

Aby zdobyć jeden z nich należy:

1. Udostępnić post konkursowy.
2. Zgłosić się w komentarzu.


Bawimy się do 10.05.2017 r. :)

Wzięcie udziału w każdym z miejsc, zwielokrotnia szansę na wygraną;)

piątek, 1 maja 2015

Książki, książki, książki...



Mój kwiecień był całkowicie osadzony w książkach. Jego druga połowa minęła jednak w towarzystwie nie do końca tych, których bym chciała, a które widać poniżej;)




Praca dyplomowa w toku, wielkimi krokami zbliżam się do końca, zatem mam nadzieję, że wszystko co pojawiło się u mnie teraz (a z rożnych przyczyn jest tego naprawdę bardzo, bardzo dużo:P) zostanie przeczytane już po oddaniu ostatniego rozdziału. Nie mogę się doczekać, bo kwiecień obfitował w naprawdę starannie dobrane lektury!

Zresztą sami zobaczcie:

Na 7 rocznicę dostałam wymarzone nowe wydanie Muminków, do którego już tęsknie wyglądam, co rusz je kartkując - wraz z zakładką prezentuje się przecudnie.

Na zabrzańskiej wymianie pokusiłam się tym razem o bardzo wiele (ustawiczne oddawanie książek i wymienianie ich na inne staje się powoli moim nałogiem, nieubłaganie nadchodzi moment, w którym z żalem stwierdzę, że nie ma już co wynieść z domu). Wróciłam z wyproszoną Anią ze Wzgórza Świętego Edwarda, wyzwaniową Wodą dla słoni, Dantem na tropie, Trochę większym poniedziałkiem, drugą częścią Kobiet dyktatorów. Jest także Organista. Szeskpir, przeklęta wyspa i legendarne rękopisy oraz dwa tomy Rozlewiska, na które skusiło mnie spotkanie autorskie.
A tydzień wcześniej w Katowicach zawłaszczyłam Wiśniowy klub książki.

Oczywiście Biedronka w tym miesiącu również nie współpracowała. Zmusiła mnie do powrotu do domu z czwartym tomem sagi Virginii C. Andrews oraz klasyką. Jest więc Północ i południe, Panie z  Cranford, Opactwo Northanger, Rozważna i romantyczna  i Duma i uprzedzenie.

Także i Znak miał (jak ciągle) korzystne promocje, więc oczywiście skusiłam się i na grę (o niej przy innej okazji:P) i na dwie brakujące do pełnej kolekcji książki Schmitta: Napój miłosny i Papugi z  placu D'arezzo.

Jakby tego było mało  wydawnictwa również kusiły nad wyraz intensywnie! Oparłam się wielu, wielu, wielu tytułom, które naprawdę chciałabym mieć i czytać na korzyść tych które widzicie: Błąd w zeznaniach Sophie Hannach (po naprawdę sprawnie napisanych Inicjałach zbrodni nie mogłam przejść obojętnie), Tam, gdzie nie sięga już cień  Kowalewskiej, wyśniona, wymarzona Kiedy Cię poznałam Ahern, druga część serii After - Już nie wiem, kim bez ciebie jestem (to chyba z przekory:P), interesujące felietony Masłowskiej, które podczytuję między analizowaniem kolejnych e-nimów - Więcej niż możesz zjeść, dobrze rokujący Czas Beboka, dwie lżejsze, ale niezmiernie ciekawe: Szczęście na dzień dobry (recenzja) oraz Polak, Rusek i Niemiec... czyli jak popsuliśmy plany naszym sąsiadom (recenzja). Ostatnie jest Życie na pełnej petardzie o księdzu, który od dawna mnie inspiruje.


Są wreszcie niewidoczne na zdjęciach e-booki: Ostatnie pięć dni oraz Papierowy chłopiec.

Ufff. Kolejna monumentalna zbieranina, której gabaryty poznałam dopiero podczas prób ułożenia wszystkiego w całość i ustawienia do zdjęcia. Nieźle, prawda?:)

piątek, 21 lutego 2014

ŚBK: Zbieramy nie tylko książki, czyli nasze kolekcje



Gdybym miała zaprezentować Wam wszystkie moje kolekcje, ten post nie miałby końca.
Jestem niezrównoważonym i niereformowalnym chomikiem - zbieram wszystko, zostawiam wszystko, każdą rzecz wykorzystuję do oporu i - zawsze - zostawiam na później, nawet najdrobniejsze elementy, które mogą się przydać. Zawsze się przydają - zwłaszcza do namiętnie robionych przeze mnie ręcznie prezentów;) Jestem więc rozgrzeszona.

Tym jednak, co dość niewytłumaczalne i stanowi raczej o moich natręctwach niż sensownych zbiorach są...ulotki kinowe.
Nie wiem ile ich mam, nie chcę wiedzieć. Pamiętam tylko, że z Wrogów publicznych miałam ich około 150 - z żalem je wyrzuciłam po kilku latach :D Tworzą dwa zbiory - jeden to filmy obejrzane, drugi wciąż czekające na lepsze czasy. Najstarsza pochodzi z 2004 roku. Z ulotkami się nie rozstaję, rzadko je wyrzucam, nawet jeśli są podwójne. Na szczęście, zajmują niewiele miejsca;)


Kolekcję zakładek i filmów z Poirotem (tu) już Wam pokazywałam, mam za to jeszcze sporą kolekcję herbat (podobnie jak Magdalenardo), które piję hektolitrami. Zielone, czarne, białe, czerwone, sypane, ziołowe, mate,liściaste, w torebkach, w przeróżnych smakach - znajdziecie tutaj właściwie wszystko. Od dziurawca po pikantny romans.
Zbioru tego nie mogę Wam jednak pokazać przez wzgląd na remont i związane z nim rozproszenie go po całym domu. Kiedyś jednak na pewno to zrobię;)

Zbieram jeszcze sowy, kolczyki, owce, skarpetki,.... dobra, zbieram coś się da:D Jestem nieuleczalna :)

A co Wy kolekcjonujecie?
__________________

Przypominam o KONKURSIE.