środa, 29 kwietnia 2020

Mama zawsze wraca - Agata Tuszyńska, Iwona Chmielewska


Literatura wojenna zawsze robi piorunujące wrażenie, a obraz wojny widziany oczyma dziecka poraża ze zwielokrotnioną siłą.

Agata Tuszyńska, czarodziejka języka, wraz z Iwoną Chmielewską, czarodziejką obrazu, oddają w ręce czytelnika książkę tak kruchą, jak krucha może być dusza dziecka poranionego niezrozumiałym doświadczeniem wojny.

Zosia Zajczyk to mała dziewczynka, która po tym, jak z wszystkich bliskich osób została jej tylko mama, musi ukrywać się w jednej z piwnic warszawskiego getta. Mama zostawia ją tam z lalką, zapasami jedzenia, wyobraźnią i dyspozycjami, sama zaś wychodzi, by pomagać innym. Mała bohaterka czeka, bo wie, że mama zawsze wraca, ma też świadomość, że na zewnątrz jest bardzo niebezpiecznie, choć jej percepcja wojny z całą pewnością jest dla nas niepojęta. Dziewczynka niesiona wyobraźnią i prezentami mamy - baziami, listkami, gałązkami - daleka jest od rozpaczy. Wszędzie widzi piękno, przyroda ją zachwyca. 



To nie kolejna książka opisująca wojenne traumy, lecz literacki przykład dziecięcej ufności i bezgranicznej miłości do Mamy - tej, której słowo jest święte, tej, która nigdy nie zawodzi, wreszcie tej, która robi to, co robić należy. Relacja ta widziana oczami dziecka, dziś już starszej Pani mieszkającej w Izraelu, to świadectwo niezwykle wzruszające. Choć książeczka ta jest właściwie broszurką, mała ilość słów przelewa się na ogrom treści. Lakoniczność wypowiedzi - tak typowa dla czasów wojny - ta charakterystyczna poetyka ściśniętego gardła widoczna jest także tutaj - w opowieści nie-dziecka, które wciąż językiem dziecka operuje. Charakterystyczna kreska Chmielewskiej pasuje doskonale - oddaje mrok wojny i światło miłości przedzierające się przez wszelkie możliwe szczeliny. Jest coś poetyckiego - zarówno w tekście, jak i w ilustracjach, co potęguje wrażenie metafory. To książka niby o wojnie, ale bardziej o miłości. Niby o czasach nienawiści, ale jakby intensywniej o wierze w człowieka. Niby o śmierci, a jednak o odrodzeniu.


Poruszająca, refleksyjna i piękna. Tak po prostu. Zniewala swoją prostotą.




0 komentarze:

Publikowanie komentarza