piątek, 10 maja 2019

Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha - Jessic Sorensen




Jessicę Sorensen poznałam przy okazji książek Przypadki Callie i Keydena oraz Ocalenie Callie i Keydena. Autorka powróciła z publikacja Nie pozwól mi odejść, otwierającą nową serię, The secret. 

Niestety, mamy tu do czynienia z sytuacją, gdy autorka, która zasłynęła z naprawdę dobrze skrojonych romansów, osiadła na laurach i stworzyła prawdziwie marną ramotkę. 

Nie można odmówić książce potencjału - ten jest. Niestety, o wykorzystaniu go nie ma już mowy. Autorka zmarnowała to, co wypracowała swoim poprzednim cyklem, tracąc we mnie swojego czytelnika. 

Książka jest stosunkowo krótka, a gromadzi w sobie bardzo dużo złych wydarzeń i problemów, którymi dręczeni są bohaterowie. Ich spiętrzenie nie pozwoliło żadnemu z nich należycie wybrzmieć - ilość sprawiła, że każdy potraktowany został zdawkowo, a czytelnik poczuł się przytłoczony. Są, żeby być. Są, żeby stanowić punkt wyjścia do opowiedzenia historii. Ten jednak nic nie daje, bowiem pogłębionej analizy brak. Oczywiście, w romansach nie oczekuje się studium psychologicznego postaci, jednak w momencie podjęcia jakiegoś wątku, dobrze byłoby go wyczerpać, a nie potraktować tak niestarannie i po macoszemu. 

Z przykrością muszę powiedzieć, że to ramotka, której nie warto poświęcać czasu. Znajdziecie tu jedynie rozczarowanie, banał goniący banał. Zbyt wiele dobrych książek z tego gatunku pojawiło się na rynku, by poświęcać uwagę temu, co napisane jest po prostu marnie, bez szacunku do czytelnika. Tak zaś odbieram tę powieść.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza