wtorek, 22 listopada 2016

Ślady - Jakub Małecki



Ślady Jakuba Małeckiego to książka, po lekturze której wyjątkowo długo przyszło mi zbierać myśli. Mija kilka tygodni, a odpowiednich słów wciąż brakuje.

Bohaterowie pisarza, jak zresztą cała ludzkość, pozostawiają na tym świecie ślady swojej obecności. Gest, słowo, pamięć, drganie kamieni. Subtelny znak tego, że kiedyś się istniało.

Tadeusz ginie na wojnie, jednak jego śmierć nie stanowi końca. Od tej pory bowiem, będzie trwać w życiach innych osób. Jego dalsza krewna – Bożena – spełnia się jako słynna modelka. Kariera jednak nie pomaga jej zakończyć ucieczki przed samą sobą, którą to od wielu lat praktykuje. Ojciec kobiety, Ludwik, codziennie budzi się nie widząc, kim jest, jednak usilnie stara się tego dowiedzieć. Ich losy splatają się, nakładają na siebie, uzupełniają i wzajemnie naświetlają. Pozornie oderwane od siebie opowieści, stanowią jedną zmyślną układankę, która w całości objawia się dopiero na samym końcu.

Powieść czyta się niespodziewanie szybko, czego zasługą są nie tyle krótkie rozdziały, ile język. Wielowątkowość zespolona w jedno w finale powieści jest plusem powieści, jednak powoduje ona także konieczność wytężenia uwagi i wzmożonego wysiłku podczas lektury. Z pewnością nie jest to książka do szarpanych podróży w pociągu, bowiem z łatwością można się w niej pogubić, tracąc z oczu główny wątek. 

Ślady to także swoiste memento mori, z nieustannie pojawiającym się motywem vanitas. Śmierć spogląda z każdego rozdziału, wcale się nie czając, lecz będąc naturalną konsekwencją życia. To dziewiętnaście opowiadań hołdujących temuż, będących zogniskowanych wokół spraw egzystencjalnych. 

Małeckiemu udało się stworzyć powieść nietuzinkową, niepodrabialną i wyjątkową, a naszym jedynym zadaniem jest podążanie pozostawionym przez niego śladem.

Zatem do lektury!