wtorek, 26 lipca 2016

Harda - Elżbieta Cherezińska


Do książek Cherezińskiej dość długo dojrzewałam, po to, by teraz rozsmakować się w nich z wielką radością, przypominając sobie jednocześnie jak bardzo kocham polską historię.

Świętosława, siostra Bolesława Chrobrego, córka Mieszka I, w Szwecji znana jako Sigrida Storrada, w Dani zaś jako Gunhilda, w polskich podaniach imienia nie posiada. Historia zapamiętała ją jako Hardą – kobietę nieustępliwą, wojowniczą, mądrą, pretendującej do miana samodzielnej władczyni, nie zaś jedynie matki królów.

To właśnie ona, królowa Szwecji, Danii, Norwegii, matka króla Anglii, rozkochująca w sobie kolejnych zimnych i śmiałych mężczyzn sprawiła, że scena polityczna Skandynawii całkowicie się przeobraziła. Choć była to kobieta niespełniona w miłości, zapamiętana została jako mistrzyni strategii, barwna, dumna, niepokorna w działaniach. 

Opowieść snuta przez Cherezińską całkowicie mnie pochłonęła. Nie tylko ze względu na poruszanie przez nią oczywistych wątków historycznych, ale także przez wzgląd na wybór tematyki – Skandynawia i Polska to dwie szalenie interesujące dla mnie przestrzenie, a czytanie o tym, co je złączyło w jednej książce, napisanej tak sprawnie, że podczas lektury brakowało mi chwili na oddech, to doświadczenie niezapomniane. Początki państwa polskiego uzupełnione o konteksty relacji politycznych ze Skandynawią stają się podwójnie ciekawe. Silna postać Hardej dodawała zaś lekturze pikanterii i niesamowitego smaku. Choć autorka oddaje głos swojej bohaterce, nie unika przy tym opisywania losów złączonych z nią mężczyzn – najpierw Mieszka, później Bolesława, Olava, Svena, Eryka.

W powieści tej pogaństwo łączy się z początkami chrześcijaństwa, siła wikingów z siłą piastowską. Lektura całkowicie zmieniła moje wyobrażenie o rządach Mieszka, który nigdy dotąd nie wydawał mi się tak dobrym strategiem i nieugiętym władcą, za główny cel stawiający sobie wzmocnienie Polski na arenie międzynarodowej, bardziej niż synów ceniący córki, dające mu gwarancję korzystnych sojuszy.

Dwie pochodzące z małżeństwa z czasów sprzed przyjęcia chrztu – Astrydę i Geirę – wydaje kolejno za jarla Jomsborga (zapewniając sobie pokój na zachodzie) i za Olava Tryggvasona, potomka królów norweskich, dążącego do odzyskania korony. Świętosławę i Bolesława zaś, dzieci pochodzące ze związku z Dobrawą, przygotowuje do przejęcia po nim władzy. Uczy ich politycznych gier, sztuki zawierania sojuszy, rezygnowania z siebie na rzecz dobra kraju. Z tego też powodu wydaje Hardą, nie biorąc pod uwagę jej uczuć, za Eryka, króla szwedzkiego. Dla swoich dzieci pochodzących ze związku z Odą, ma zupełnie inne plany.

Świętosława uczy się od ojca więcej, niż ten mógłby się spodziewać, może nawet przewyższa go w mądrości. O losy swego rodzinnego kraju dba nawet zza morza, sama nie chcąc być jedynie pionkiem w grze o władzę i gwarantem sojuszu, ale przede wszystkim władczynią wielbioną i szanowaną za mądrość i spryt w walce o swoje. Za siebie, a nie za męża.

Mimo że Harda opiewa losy tej nie zawsze pamiętanej królowej, której oddaje należyty hołd, bardzo wiele miejsca zajmuje w niej początek kształtowania się polskiej państwowością, a co za tym idzie, historia Mieszka I. Zdaje się, że Świętosławę tak naprawdę poznamy dopiero w planowanej na jesień kontynuacji – Królowej – a to co czytamy tutaj, to jedynie prolog i zarys jej powolnej przemiany z buńczucznej pani w prawdziwie Hardą Królową.

Cherezińskiej udało się stworzyć szalenie porywającą powieść, której bohaterowie ożywają i stają koło nas. Rewelacyjna praca, zarówno historyczna, jak i literacka, której owoców zakosztować polecam każdemu.

Przy tych wszystkich obiektywnych walorach tekstu, na lekturę wybrałam doskonały moment – czytając o Uppsali, wspominałam własną w niej obecność; czytając stacjonowałam blisko Wolina, stąd lepiej było mi sobie pewne kwestie wyobrazić; tęsknie spoglądałam w kierunku Szwecji i wreszcie – planowałam wędrówkę przez Gniezno w drodze powrotnej z urlopu. Harda to doskonały przykład tego, że lektura oprócz tego, że sprawia przyjemność, to jeszcze może być kształcąca, przypominająca dawne pasje i zachęcająca do dalszych podróży. Kapitalna!