niedziela, 25 października 2015

Wszystko, czego nie wiesz o Lukrecji Borgii. (Córka papieża - Dario Fo)


Lukrecja Borgia znana z głośnego serialu wyprodukowanego HBO, Rodzina Borgiów, to kobieta, która prócz tego, że perfekcyjnie potwierdza plotki na swój temat, wydaje się jedną z najważniejszych, obok Cezara, osób towarzyszących papieżowi Aleksandrowi VI. Zwodzi jedynie jej niewinna uroda.

Nie tylko serialowa produkcja zarysowuje jej obraz, jako kobiety o kazirodczych skłonnościach, nimfomanki żyjącej na granicy prostytucji, trucicielki , zdolnej do pozbycia się ze swojej drogi każdego, kto nie spełni jej oczekiwań. Tę skłonność Borgowie przekazywali sobie prawdopodobnie w genach.

Jakże odmienny od tych przedstawień wydaje się obraz Lukrecji utkany przez Daria Fo, wybitnego włoskiego twórcę, uhonorowanego literacką Nagrodą Nobla.  Autor ten postanawia odczarować portret kobiety, która nie tylko nie pozostawała w bliskiej relacji z ojcem i bratem, a także nie projektowała wraz z nimi politycznych planów, ale wręcz bardzo często była im przeciwna i sabotowała je, stając się jedynie marionetką w ich rękach.

Czasy, gdy papież mógł (i miał) mieć rodzinę z nieprawego łoża, o której istnieniu wszyscy wiedzieli, cicho przyzwalając na podobne praktyki, stały się sceną życia dla Lukrecji, która już w wieku 13 lat stała się ofiarą ojcowskich intryg.

Ta, do niedawna mająca Rodriga Borgię za czułego wujka dziewczynka, okazała się idealną (bo niebywale urodziwą) pułapką na rządzących państwami przyszłych sojuszników. Fio maluje jej obraz jako kobiety łatwo zakochującej się, ale też niezwykle mądrej, na tyle uważnie przyglądającej się i przysłuchującej ojcu (świętemu), że z czasem samodzielnie potrafiącej wynegocjować o wiele więcej niż sam papież.

Wszechstronna, łatwo przyswajająca wiedzę, bez problemu zapamiętująca wszystko, co było tego godne, miłująca prawdę – taka była już od najmłodszych lat. Swoje predyspozycje wykorzystała później, słynąc jako doskonała negocjatorka i obrończyni sprawiedliwości.
Lukrecja znana z serialu postanawia pozbyć się swojego męża, spiskując wraz z ojcem i bratem Cezarem. Lukrecja przedstawiona w książce zachowuje się zgoła odmiennie – za wszelką cenę stara się chronić małżonka przed rodziną, ostrzega go i próbuje odwieść bliskich od ich haniebnych planów pozbycia się mężczyzny nieprzydatnego w dalszej polityce Kościoła.

Serialowa bohaterka trwa w niezwykle bliskiej relacji z bratem – wybacza mu każdy postępek, z przymrużeniem oka przygląda się jego postępowaniu. Lukrecja widziana oczami Fio czuje obrzydzenie do wszystkiego, co robi Cezar i za wszelką cenę stara się usunąć z jego życia, próbuje zmyć z siebie „straszliwe przekleństwo, jakim jest nazwisko Borgia”[1].

Mimo swej niewątpliwej mądrości, wielokrotnie padała ona jednak ofiarą manipulacji ojca, który do perfekcji opanował tę sztukę. Praktycznie w każdej chwili był w stanie wybłagać u córki przebaczenie, prezentując jej nieco inny niż znany przez nią obraz rzeczywistości. Opierał się na niedopowiedzeniach, niejasnościach, ale też wspaniałej wymowie, której co rusz ulegała Lukrecja. Tę umiejętność zresztą córka po nim odziedziczyła – gdy na skutek kolejnych politycznych zmagań jej losy łączą się z rodem d’Este, jego członkowie są zaskoczeni jej umiejętnością rozmawiania i pertraktacji, nie podejrzewali bowiem, że ta, która w oczach ludu uchodzi za rozpustnicę, trucicielkę i współpracownicę Ojca Świętego oraz jego świty, może tak dalece odbiegać od wizerunku wyłaniającego się z plotek rozgłaszanych na jej temat.

Tak było niemalże zawsze – Lukrecja urzekała każdego, kogo spotkała, rozsiewała wokół siebie blask i radość, nie sposób było w jakikolwiek sposób łączyć jej z okrutną papieską mafią, w którą tak zmyślnie wpleciono ją chociażby w serialowej produkcji.

Fo, choć rysuje swoistą biografię Lukrecji, często oddaje jej głos. Jego książkę czyta się jak doskonałą powieść i, mimo znajomości wielu innych publikacji jej poświęconych, odnajduje się nieprawdopodobną satysfakcję w (po)now(n)ym odkrywaniu tejże postaci.

Lukrecja fascynowała i będzie fascynować, podobnie jak czyni to historia całej jej rodziny – niezmiennie od lat budzi zainteresowanie, nie pozwala na odpoczynek, skłania do szukania kolejnych informacji i wykorzystywania jej fenomenu.

Choć twórcom serialu niewątpliwie doskonale udało się przedstawić ducha epoki i oddać rządy papieża Aleksandra VI, oparte na okrucieństwie i nepotyzmie – po lekturze tej książki pozostają z czytelnikiem pytania – na ile to, o czym wiemy, jest prawdziwe? Jak bardzo czas zakłamał historię? i wreszcie – która Lukrecja bardziej nam się podoba? Ta, którą znamy z plotek, czy ta, której obraz tka Fio, podążając, jak sam dodaje, za faktami. Wolimy piękną, uprzejmą i życzliwą kobietę czy też rozpustnicę uwikłaną w kazirodcze związki z ojcem i bratem?

Pozostawiam to Waszemu osądowi, gorąco zachęcając do lektury.




[1] Dario Fio, Córka papieża, Kraków 2015, s. 104.