wtorek, 3 marca 2015

13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki – Leszek Kołakowski


Tytuł: 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki
Autor: Leszek Kołakowski
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 9788324032730
Ilość stron: 192
Cena: 29,90 zł



Leszka Kołakowskiego poznałam właśnie za sprawą 13 bajek z królestwa  Lailonii. Pamiętam jak dziś: gimnazjum, lekcja w –f, siłownia, ja nie ćwiczę i zupełnie nie wiem co dzieje się wokół. Nie wiem, bo czytam. Nie wiem, bo właśnie dowiaduje się kolejnych rewelacji na temat życia w  Lailonii i szerzej – kondycji ludzkiej. Książka ta niezwykle wryła się w  moją pamięć – przypominam sobie jej stare wydanie, zaczytane, przewertowane przez dziesiątki rąk, które później próbowałam kupić, podczas gdy zewsząd atakowały mnie informacje o jego niedostępności. Możecie sobie zatem wyobrazić jak wielka była moja radość, gdy w  zapowiedziach Wydawnictwa Znak ujrzałam ją – wymarzoną, wyproszoną, wznowioną.
Tytułowe 13 bajek z królestwa  Lailonii to tak naprawdę bajek czternaście – w  wydaniu tym pojawia się bowiem opowieść dodatkowa, wcześniej wzbroniona przez cenzurę. Obok nich znajdują się Cztery bajki o identyczności, Legenda o cesarzu Kennedym: nowa dyskusja antropologiczna oraz Ogólna teoria nie-uprawiania ogrodu.
Wszystkie one, zebrane razem dają całościowy obraz – Kołakowski w  zgrabny, interesujący sposób podejmuje problematykę istotną i co najważniejsze – wciąż świeżą. Znajdziecie tu między innymi okraszone humorem opowieści o kondycji medycyny (leczy się dla samego leczenia, nie zaś wy-leczenia. Znacie to, prawda?) i ogólniej – ludzkości. Absurd goni absurd, a jednak owe nonsensy i niedorzeczności są tak boleśnie realne, że trudno im przeczyć. Kołakowski wyciąga na powierzchnię i rozlicza się z  tym, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić, co zdążyło nas omamić. Przypuszczam, że gdyby pisał dziś, z  książki tej powstałoby sążniste dzieło, bowiem podobnych andronów jedynie się namnaża. Ośmiesza on kłótnie o nic, kłótnie dla samej filozofii sprzeczki, bez sensu, bez znaczenia, bez głębi, wskazuje palcem śmiesznostki codzienności, którym paranoicznie się poddajemy, niczym ćmy lecące do światła.

Fenomenalne jest to, że mimo upływających od pierwszego wydania lat, książka ta nic a nic się nie zestarzała. Wciąż czyta się ją z  równą przyjemnością, choć oczywiście w  zupełnie nowy sposób: filtrując ją przez pryzmat nowych doświadczeń, pryzmat wieku, zdobytej chcąc, nie chcąc mądrości życiowej. I nadal zaskakuje czymś nowym, wielością odczytań uzależnioną od momentu, w  którym po nią sięgniemy. Uniwersalna, ponadczasowa, kipiąca prostotą myśli i niebywałą mądrością.
Jeśli jeszcze jej nie znacie – no no no, grożę palcem! – koniecznie zaopatrzcie się w  nowe wydanie. To inwestycja na pokolenia – uwierzcie, że będzie ją przekazywać dalej, dalej, dalej – aż do zaczytania. Po to, by po latach Wasze dzieci mogły z  równie wielkim zapałem oczekiwać na kolejne wznowieniaJ
To rzeczywiście filozoficznie bajki dla każdego – dla małych i dla dużych.

5 komentarzy:

  1. To, co najbardziej wartościowe, rzeczywiście nie traci na wartości mimo upływu lat. Za to właśnie kocham bajki - bo są dobre na każdym etapie naszego życia. Tych akurat nie znam, ale lubię taką tematykę, więc chętnie zaopatrzę w nią Zońkową biblioteczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! I póki co myślę, że Ty będziesz miła z niech znacznie więcej uciechy niż Zosia:) A jak dorośnie, to będziecie ją sobie wyrywać z rąk:)

      Usuń
  2. Ciekawe te bajki, jak nadają się i dla dużych to może i bym zajrzała, czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet chyba bardziej dla dużych;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tę książkę Kołakowskiego poznałam na studiach. Bajki mną zawładnęły, z doświadczenia wiem, że podobają się także dzieciom. Warto je posiadać:)

    OdpowiedzUsuń