poniedziałek, 9 września 2013

Słodka bomba Silly - Marcin Brzostowski


Tytuł: Słodka bomba Silly
Autor: Marcin Brzostowski
ISBN: 9788378592075
Wydawnictwo: e-bookowo
Udostępnienie: Sztukater


Marcin Brzostowski ma już na swoim koncie kilka książek wydanych przed Słodką bombą Silly: I tak skończmy w więzieniu! czyli Tryptyk Polski, Podpalę wasze serca!, Pozytywnie nieobliczalni, Radio „Miłość” nadaje!,  Szach-Mat! czyli szafa wychodzi, ja zostaję, Teraz dni pachną kawą i Zemsta kobiet.
Mimo sporego dorobku literackiego, jego nazwisko było mi do tej pory nieznane, podobnie jak styl czy charakterystyczne dla twórcy chwyty literackie.
Słodka bomba Silly była dla mnie dobrym rozpoczęciem znajomości Brzostowskiego: zaskakującym, dobrym, ale nie powalającym.

Autor oddaje głos bohaterom, którymi są bomby, wchodzące w skład inteligentnej armii masowego rażenia. Od tradycyjnych różnią się wolną wolą pozwalającą im na samodzielne decydowanie o dacie i miejscu eksplozji, a także: ręce, nogi i in. Silly, to bomba lotnicze z serii S6-X02, której przypadkowo udało się ocaleć, gdy jej zwierzchnik próbował się jej pozbyć. Tak naprawdę bohaterka teraz nie istnieje – nie ma jej w żadnych rejestrach, co nie zmienia faktu, że jest żądna spełnić swe przeznaczenie: walczyć i wybuchnąć.
Według polecenia stawia się w hotelu, gdzie ma stacjonować i grozić eksplozją. Osobom, które zjawiają się, aby z nią negocjować, stawia absurdalne żądania, takie jak prywatny występ Madonny czy pokaźna suma pieniędzy.
Silly jawi się jako bomba wyjątkowa: wiele rozumie, chce występować przeciwko złu, które wpojono jej od produkcji i przedstawiono jako konieczność. Dostrzega bezcelowość walk i potępia zabijanie, odstępując w ten sposób od swojego przeznaczenia.

Świat wykreowany przez Brzostowskiego to przestrzeń absurdu, groteski, a miejscami także i surrealizmu. Przekazanie głosu bombom to ciekawy zabieg artystyczny, ale też ważny gest, będący odpowiedzią na współczesne działania wojenne. W świetle ostatnich wydarzeń, taki chwyt to doskonały zabieg czytany przeze mnie jako protest przeciwko operacjom militarnym, ciche wołanie o pokój i zgodę panujące na świecie – pokój, do którego dążą nawet bomby. Brzostowski przedstawia gorzką analizę społeczeństwa, które niezdolne jest do zaprzestania wojen i dostrzeżenia ich bezcelowości. Przekazując głos bombom sygnalizuje, że nawet one – rzeczy pierwotnie przeznaczone do siania zniszczenia – zauważają nikczemność swoich działań, podczas gdy ludzie są tak zaślepieni, że nie potrafią już racjonalnie oceniać sytuacji w duchu pokoju i działający w myśl „dopóki mnie to bezpośrednio nie dotyczy, dopóki moi bliscy nie giną, to niech walczą”. W świetle aktualnych wydarzeń tekst Brzostowskiego staje się bardzo ważnym głosem, wartym szerokiego komentowania i brania pod rozwagę. Absurdalność rzeczywistości przez niego wykreowanej niebezpiecznie przypomina świat, w którym żyjemy, a specyficzny humor stosowany przez autora, jest jedynie pierzynką, pod którą skrywają się prawdziwe dramaty. Jedynie poprawność polityczna – mam wrażenie – i chęć budowania groteski kazała twórcy przekazać moc przemawiania bombom, bezpośrednim sprawczyniom zamieszania.
Dobra to książka, specyficzna – można wobec niej przejść obojętnie, czytając jako kolejną absurdalną historię, a można – podobnie jak ja – osadzić ją w bieżących wydarzeniach i z trwogą zaczytywać się w tych pozornie błahych przygodach bomby.
Brzostowski ośmiesza ludzką głupotę i mechanizmy napędzające kolejne wojny, w sposób prześmiewczy ukazuje schematy, które na trwałe zdeterminowały nasz sposób myślenia i działania. Pokazuje z innej perspektywy ów patriotyzm i chęć walki o sprawiedliwość, które tak naprawdę nie jest niczym innym jak cichą zgodą na zabijanie w majestacie prawa i pod jego pełną akceptacją i ochroną.


Zapraszam na stronę autora: