niedziela, 8 września 2013

Dopóki cię nie zdobędę - Samantha Hayes


Tytuł: Dopóki Cię nie zdobędę
Autor: Samantha Hayes
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 978-83-7839-557-7
Cena: 35 zł
Ilość stron: 456


Czytam ogromne ilości książek, pożeram litery, jestem smakoszem słowa pisanego i często – ostatnio coraz częściej – w sposób o wiele bardziej krytyczny niż jeszcze kilka miesięcy temu podchodzę do czytanych pozycji. Mało mnie zaskakuje, większość męczy wtórnością lub przewidywalnością. Nie pamiętam kiedy czytałam naprawdę emocjonujący kryminał lub thriller. Co więcej – gatunki te spadły z podium ulubionych – sięgam po nie coraz rzadziej, bojąc się niemalże pewnego rozczarowania.
Od czasu do czasu jakiś tytuł przykuwa moją uwagę, jakieś nazwisko rozbudza nadzieję na pożądane wrażenia – rzecz miała się podobnie w wypadku Samanthy Hayes i jej książki. Nieznane mi wcześniej nazwisko, wielce ryzykowny wybór, zwłaszcza przez wzgląd na wcześniejsze doświadczenia. I mogłabym wykrzyczeć – co za fenomenalna intuicja, co za powieść, co za pomysłowość, co za zdolność do przykuwana uwagi!
Hayes dostarczyła mi tego, na co czekałam od miesięcy: frapującą historię, intrygujące pierwsze zdania powieści, zaskakujące i naprawdę niespodziewane zwroty akcji, a przy tym ułudę, że doskonale wiem jak całość się zakończy. Komfort, który miałam podczas lektury graniczył z bolesną świadomością, że oto znów trafiłam na historię do bólu przewidywalną, z jasnymi i banalnymi do przewidzenia – bo wcale nie ukrywanymi – rozwiązaniami. Czytając powieść – choć wciągającą – moją twarz wciąż zdobił kąśliwy uśmiech, zdradzający, że bezbłędnie rozszyfrowałam pomysł autorki na poprowadzenie fabuły. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że horrendalnie się pomyliłam!
Autorka serwuje nam opowieść o Claudii – ciężarnej macosze bliźniaków, której mąż – James – jest marynarzem co rusz wypływającym w dalekie rejsy. Bliska rozwiązania bohaterka, która do tej pory wielokrotnie poroniła lub rodziła martwe dzieci, postanawia zatrudnić kolejną opiekunkę, której zadaniem będzie pomóc jej w uporaniu się z obowiązkami matki trójki maluchów poniżej piątego roku życia. Szybko znajduje idealną kandydatkę – Zoe. Zdaje się, że kobieta jest bez jakiejkolwiek skazy: gotuje domowe obiadki, ma doskonałą rękę do podopiecznych, wspaniałe referencje, zna się na wszystkim, szybko zjednuje sobie niesforne dzieci, z którymi radzi sobie fenomenalnie, ukończyła renomowany kurs, a przy tym doskonale spełnia powierzone jej zadania. Dla wybrednej Claudii, która zawodowo zajmuje się opieką społeczną, Zoe staje się chodzącym ideałem.
Po zatrudnieniu jej, szybko zaczyna nabierać co do niej wątpliwości. Nie wie, że imię Zoe i cała historia jej przeszłości, to jedynie bajka wymyślona na potrzeby zatrudnienia. Tak naprawdę opiekunka stara się zdobyć dziecko dla swojej chorej siostry, nie cofając się przy tym przed niczym. Dla Claudii, która do końca ciąży nie rezygnuje z pracy, dodatkowym stresem obok pilnowaniem niani, staje się wieść o morderstwach popełnianych w okolicy na ciężarnych kobietach. Sprawą zajmuje się małżeństwo – Adam i Lorrainne – fachowcy w swojej dziedzinie, którzy oprócz zawodowych problemów, przeżywają właśnie kryzys małżeński połączony z nieodpowiedzialnymi i podejmowanymi pod wpływem chwili decyzjami ich starszej córki, Grace.
Narracja prowadzona jest kilkutorowo: z perspektywy Claudii, Zoe i Lorainne – trzech kobiet, których losy zostały splecione. Nigdy nie zostaje wyraźnie zaznaczone, która z nich się wypowiada, co wymagało wielkiego skupienia, jednak to właśnie ten zabieg, okazał się wisienką na torcie w ostatnich rozdziałach. Każda z bohaterek dodaje do opowieści swój punkt widzenia, czyniąc ją niebywale wciągającą i coraz bardziej tajemniczą. Ich wypowiedzi często zamiast rozwiązywać pewne zagadkowe kwestie, dodatkowo je komplikują
Naprawdę mocna rzecz, obfitująca – zwłaszcza w początkowych fazach – w naturalistyczne, bardzo szczegółowe opisy wyglądu mieszkań zamordowanych kobiet, silnie oddziałujące na zmysły: niedużo książek do tej pory doprowadziło mnie do mdłości, uderzając realizmem  – a tej się udało. Jako człowiek wychowany na filmach, serialach i książkach kryminalnych oraz horrorach, w których nie brakowało mocnych scen – małej ilości rzeczy się dziwię  i niewiele potrafi mnie wzruszyć. Wciąż jednak wstrząsają mną opisy bestialstwa popełnianego na ciężarnych kobietach, które w moim odczuciu otoczone powinny być szczególną troską, z dala od brutalności i śmierci.
Jestem pełna podziwu dla autorki zdolnej napisać tekst, stanowiący od samego początku wyrafinowaną zagadkę, pełną drobnych szczegółów, które są ze sobą misternie splecione, a mimo to nie pozwalają na odkrycie rozwiązania wcześniej, niż sobie tego zażyczy. Doskonale skonstruowana opowieść, finezyjna fabuła, kunsztowne wykonanie i nad wyraz wielka dbałość o każdy element. To thriller dopieszczony i niepomiernie apetyczny, którego lektura grozi godzinami spędzonymi z nosem przyklejonym do książki.
Lubicie gdy pisarz ma szacunek dla Waszej inteligencji? Cenicie twórców, którzy potrafią wywieźć Was w pole?
Zapamiętajcie nazwisko Samanthy Hayes – to ona zagwarantuje Wam nadzwyczajne emocje.