poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Iwona Kienzler – Dziwactwa i sekrety władców Polski


Tytuł: Dziwactwa i sekrety władców Polski
Autor: Iwona Kienzler
Wydawnictwo: Bellona
ISBN: 9788311125889
Ilość stron: 280




XXI wiek, to czas szeroko rozpowszechnionego voyeuryzmu, który stał się zjawiskiem totalnym i nikogo już nie dziwi. Naturalne zdaje się podglądanie innych, przesadne interesowanie się czyimś życiem prywatnym, zaczytywanie się w pamiętnikach, dziennikach, prasie skupionej na prezentowaniu „dokonań” celebrytów, ale też oglądanie wszelkiego rodzaju realisty show, opartych na niczym czym innym niż podglądanie właśnie. W Internecie największą popularnością cieszą się artykuły i filmiki, będące zapisem intymnych wydarzeń czy bezpośrednim wejściem w czyjś dom. Paparazzi dwoją się i troją, by dostarczyć przeciętnemu zjadaczowi chleba pożądanych newsów, a najlepiej – skandali. Mamy w sobie instynkt voyeura, niczym nieskrępowaną potrzebę natrętnego zaglądania w czyjeś życie i wbrew pozorom, wcale nie jest to zjawisko nowe. Zakorzeniło się w człowieku w tym samym czasie, co ciekawskość i przeszło z nim całą drogę ewolucji. Dziś podglądamy celebrytów i swoich znajomych, kiedyś interesowano się królewskimi rodami.
Zainteresowanie tymiż wcale nie zmalało, co wyjaskrawione zostało poprzez ostatnie szaleństwo śledzenia losów księżnej Kate i księcia Williama oraz ich nowo narodzonego dziecka. Jednakże – w Polsce pozostali nam jedynie politycy, których życie prywatne – o dziwo – nie interesuje nas tak samo mocno, co życie prywatne Alicji Bachledy-Curuś.
Kiedyś zachodzono w głowę, co robi po godzinach Stanisław August Poniatowski, z kim zadaje się Władysław Warneńczyk, jak wygląda pożycie Jagiełły i Jadwigi. I choć dziś zmieniły się obiekty zainteresowań – nie zmieniły się sfery, które zdają się szczególnie zajmujące dla owych podglądaczy.

Iwona Kienzler wchodzi w rolę paparazzo wysłanego w czasy średniowiecza. Książka Dziwactwa i sekrety władców Polski jest ukoronowaniem jej poszukiwań, dotyczących życia psychicznego, seksualnego, orientacji, smaków, gustów i zainteresowań władców zasiadających na tronie naszego państwa.
Dzięki swej wnikliwości, Kienzler udaje się ujawnić skandale i ekscesy polskich władców.
Jak rasowy voyeur wchodzimy do ich sypialni, badamy kto ślubował białe małżeństwo, kto z kim sypiał, ile miał dzieci z nieprawego łoża, kto był homoseksualistą, kto lubił zadbać o swój wygląd, czyją namiętnością było jedzenie, kto miał depresję, kto dwubiegunówkę, a kto znajdował się na skraju obłędu.
Książkę tę – chyba ze względu na umiłowanie podglądania wielu może czytać się doskonale. Podróż, w którą zabiera nas autorka prowadzi na bezdroża i wertepy, skrzętnie pomijane milczeniem na lekcjach historii. O ileż ciekawiej byłoby uczyć się tego trudnego i dla wielu nużącego przedmiotu, gdyby towarzyszyła mu lektura takich książek! Czy sprawa konfliktu biskupa Stanisława z Bolesławem Śmiałym nie nabiera smaczku i dramaturgii, gdy jej źródła szuka się w homoseksualnej orientacji króla Polski, na którą dzisiejszy święty nie mógł przystać? Czy nie chcielibyśmy wiedzieć, który władca miał około trzystu nieślubnych dzieci? Czy nie pragnęlibyśmy współczuć Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, którego serce zostało bezpowrotnie złamane przez niezwykle piękną, ale też – jak się okazuje – wyrachowaną kobietę? Czy nie chcielibyśmy wiedzieć jak bardzo losy naszego kraju zależały od impotencji i ślubowań niektórych mężczyzn zasiadających na jego tronie? Czy w świetle dzisiejszych dokonań naukowych, nie wydaje się zajmujące, kto cierpiał na depresję, kto był agresywny, a kto potulny jak baranek?

Fakty można by mnożyć, a na wszystkie odpowiedzi znajdziemy w tej książce, momentami przypominającej brukowiec. Osoby lubującym się w czytaniu czasopism poświęconych plotkom i skandalom – na kartach tej książki odnajdą ich co niemiara, przez co sprawi im ona dużą przyjemność.

Książka ma niestety wiele minusów – z całą pewnością nie można jej uważać za poważną lekturę naukową – wśród źródeł, z których czerpała autorka znajdują się bowiem przede wszystkim ksiązki Jasienicy, ale też kronika Galla, którą – o zgrozo! – autorka bierze bardzo dosłownie, a przekonań autora nie poddaje żadnej obróbce, choć od lat wiadomo, jak wyglądało powstawanie tej książki. Wydaje mi się, że tekst ów miał stać się skandalem równym opisywanym – nie stanie się nim. To jedynie kolejna „ciekawostka” na rynku czytelniczym, w której niestety roi się od powtórzeń całych myśli, a nawet zwrotów. Ponadto te wszystkie skandale – od zoofilii poprzez homoseksualizm i impotencję, opierają się na dość słabych przesłankach i marnych źródłach. To raczej snucie domysłów i hipotez, szukanie teorii spisowych, które owszem – są zajmujące – ale niestety jedynie jako ciekawostki, a nie fakty.
Nie mogę zbyć milczeniem FATALNEJ korekty, z „wziąść” na czele! Zresztą zapowiedzią takich perełek może być już okładkowy opis, który wolny jest od sztywnych ram interpunkcji, sugerujących, by zdanie kończyć kropką. Wewnątrz książki znaki przestankowe żyją własnym życiem, najczęściej w odpowiednich momentach wypowiedzi nie zaszczycając. Swawole, dziwactwa i skandale w obrębie korekty dzieją się wszelakie. A potocyzmy! Proszę państwa, zwroty „rychło w czas” w książce pretendującej do miana popularnonaukowej? Co to za dziwoląg! Nie zliczę powtórzeń, nie chcę ich liczyć. A skarby w stylu „podwójnej bigamii” to już jedynie wisienki na tym obfitym torcie, który pewnie chętnie spałaszowaliby co niektórzy nasi władcy. Jeśli nie straszna Wam bardzo ciekawa stylistyka i składnia oraz naruszanie wszelkich innych językowych zasad, a interesuje Was życie prywatne władców Polski, to książka ta jest dla Was stworzona. W innym przypadku - przemilczę...

10 komentarzy:

  1. Skandale skandalami, ale jak już wydać książkę, to porządnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo iż książki nie można brać na poważnie, to ja chętnie po nią sięgnę :-) Jeżeli przystąpie do niej z przymrużeniem oka to podejrzewam że odbiorę ją jako pozytywną lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie te błędy, to byłaby rewelacyjna!:)

      Usuń
  3. Jakoś przebolałam błędy językowe, bo cała reszta jest po prostu arcyciekawa i znakomicie napisana! Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się zgadzam! Rewelacyjnie mi się to czytało, ale te błędy, kurczę... mierzi mnie taki brak dbałości.

      Usuń
  4. Twój krytycyzm mnie rozbawił, ale recenzja nie. Czyli mamy książkowy pomponik.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym razem nie dla mnie, zdecydowanie odpuszcze ;)

    OdpowiedzUsuń