wtorek, 21 lutego 2012

Pan Potwór – Dan Wells


Gdy kończyłam czytać pierwszą część trylogii Nie jestem seryjnym mordercą mój apetyt na tom kolejny nie potrafił zostać zaspokojony żadnym substytutem w formie innego kryminału.

Pan Potwór przeszedł jednak moje najśmielsze oczekiwania, zapewniając mi kilka godzin, podczas których błędnym wzrokiem przeskakiwałam kolejne słowa i z wypiekami na twarzy śledziłam dalsze losy Johna Cleavera.

Po zabiciu przez niego demona, w głowie młodego bohatera coraz częściej kontrolę przejmuje Pan Potwór.
Jego dotąd ujarzmiana chęć do wzbudzania strachu i panowania nad człowiekiem, coraz częściej pchała go do czynów, których za wszelką cenę chciał uniknąć. Uwolniona żądza mordu i zakosztowanie popełnionej zbrodni spowodowało, że okiełznanie budzącego się Potwora stawało się coraz trudniejsze.

Wewnętrzne rozterki Johna zintensyfikowały się, gdy hrabstwem Clayton po raz kolejny zaczęła wstrząsać seria morderstw.
Niezwykłym zbiegiem okoliczności bohater zawsze znajdował się na miejscu odkrycia zwłok, co wzbudzało podejrzenia miejscowej policji.
Sam chłopak, doszukiwał się w popełnianych zbrodniach śladów pokonanego demona. Nic jednak nie wskazywało na to, by powrócił.
W głowie Johna rodzi się myśl o tym, jakoby kolejne morderstwa miały być wiadomościami przeznaczonymi specjalnie dla niego. Ktoś wiedział czego się dopuścił, a teraz postanowił go dopaść.

Tym gorzej, że chłopak przeżywał właśnie swoje pierwsze zauroczenie. Wybranką jego serca jest Brooke – jedna z najbardziej pożądanych dziewczyn w szkole. W tej sytuacji bohater ma podwójny problem – nie musi bronić już tylko siebie. Teraz musi chronić także i ją.

Pan Potwór nie jest ksiązką subtelną. Roi się w niej od szczegółowych opisów balsamowania czy zamordowania kota, które u co delikatniejszych czytelników może wywołać spore obrzydzenie. W części tej duży nacisk położony został na dokładne prześledzenie tego, co działo się w głowie Johna. Opis walki toczonej między nim a Panem Potworem w sposób bezprecedensowy ukazał narodziny zła. Bohater, by uniknąć uwolnienia jego pokładów, musiał cały czas być w stanie gotowości i czujności. Chwila zapomnienia mogła kosztować go utratę wszystkiego.
W chłopaku dokonuje się także pewna zauważalna przemiana – nie pragnie on już uratować ludzi, pragnie jedynie dopaść zabójcę. Za cel nadrzędny stawia sobie spojrzenie mu w oczy i uzasadnione użycie przemocy. Zarówno w czytelniku, jak i w samym bohaterze rodzi się pytanie o to, co tak naprawdę nim kieruje: dobro czy zło.
W miejscu tym rodzi się kolejny problem: czy książka ta jest jedynie kolejnym kryminałem; warto dodać – kryminałem na wysokim poziomie, czy może pretekstem do postawienia szerszej kwestii: zapytania unde malum?, zapytania o ludzką kondycję w świecie, w którym rządzi przemoc.

Cleaver to postać zaskakująca przede wszystkim dla mieszkańców hrabstwa Clayton. Z opisaniem mordercy radzi sobie o wiele lepiej niż wykształcony profiler, widzi rzeczy, których tamten nie dostrzega, służy radą policji, która wydaje się być zagubiona. Czy to jednak nie dziwne, że doświadczona jednostka ścigania prosi o pomoc nieletniego chłopca, opinią lekarską uznanego za socjopatę?

Pan Potwór, to studium ludzkiej psychiki poddawanej ciągłej walce ze złem. To swoiste brutalne przeniesienie zjawiska psychomachii na grunt podatnego i osłabionego umysłu potencjalnego zabójcy.
W tekście nie brakuje również motywu powielania schematów rodzinnych, od których nie sposób uciec. Zjawisko szeroko rozumianego determinizmu doskonale obrazuje tutaj związek siostry Johna, Lauren, ze stosującym przemoc Curtem.
Wells w swojej książce zaskakuje czytelnika niezwykłą przewrotnością – oto to, co powszechnie uznawane jest za praworządne staje się siedliskiem zła; a to co społecznie opieczętowane, jako niebezpieczne staje się wybawieniem.

Gorąco polecam - na pewno nie będziecie się nudzić.
Zastanawia jedno.... czy to aby na pewno powieść dla nastolatków?

Baza recenzji Syndykatu ZwB