poniedziałek, 1 sierpnia 2011

A to Polska właśnie, czyli Wesele 2012 – Radosław Lemański



O tej książce mogłabym mówić wiele. Pierwsze co mnie w niej zauroczyło, to krótki biogram autora, Radosława Lemańskiego – humorystyczny, utrzymany w żartobliwym tonie. Wielka różnica między nim, a informacją o twórcy, którą znalazłam na innej jego książce – Szczurach [recenzja tutaj].
Już sama notka o pisarzu oraz zamieszczone poniżej opinie na temat książki zapowiadają czym będzie owa krótka powieść. A będzie to, moi drodzy, satyra. Satyra tytułem oraz treścią nawiązująca do Wesela Stanisława Wyspiańskiego, przepełnionego symboliką. Tutaj także spotkamy symbole postaci znanych. Nie będzie to jednak dramat, lecz epika. Pamiętacie założenia teatru ogromnego Wyspiańskiego? U Radosława Lemańskiego również znajdziemy jego przebłyski – w jego powieści literatura miesza się z malarstwem, muzyką oraz innymi formami artystycznego wyrazu.
Historia rozpoczyna się przedstawieniem, chciałoby się rzec – osób dramatu – jednak nazwę ich zwyczajnie, bohaterami. Ich parodystyczne pseudonimy korespondują z opisami, a także współgrają z  ogólnym pomysłem na książkę, jakim jest wszechobecna groteska i ironia. Cała opowieść utrzymana jest w jednym tonie, co jeszcze bardziej podkreśla ostateczny rozrachunek autora z Polską.
Fabuła jest stosunkowo prosta – oto kilku bohaterów poznaje się przed weselem, na którym wszyscy mają się stawić, a które ma się odbyć w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Razem wpadają na genialny pomysł – chcą wypromować kolegę pisarza, jednak nie w jego dziedzinie, lecz paradoksalnie w tym, z czego miejscowość ta słynie – w malarstwie. Wspólnie dochodzą do wniosku, że sławę może zdobyć każdy, bez względu na umiejętności lub ich brak, wystarczą tylko odpowiednie koneksje. Jak się okazuje, mają rację. Marek, dotąd nie cieszący się sławą pisarz, zyskał renomę dzięki nagłośnieniu jego rzekomego talentu malarskiego. By podkreślić zdolności, koledzy otworzyli galerię, zwołali media, wspólnie organizowali happeningi na kazimierskim rynku. Wielkiemu Mistrzowi Markowi przyjdzie jednak zmierzyć się z rzeczywistością i zdecydować czy zgadza się na życie w kłamstwie i obłudzie.

Radosław Lemański stworzył świetną satyrę na społeczeństwo polskie, społeczeństwo, w którym wystarczą znajomości, by osiągnąć sukces. Gorzka analiza obnaża prawdziwe oblicza polskiej popularności i życia wśród celebrytów. Jednocześnie skłania do zastanowienia nad rolą artystów oraz tym, w jaki sposób pośród wszechogarniającej tandety odnaleźć prawdziwie wartościowe dzieło. Kim jest Artysta w wieku XXI, gdy największe dzieła sztuki znajdują swoje reprodukcje na kubkach ociekających brudnymi napojami? Gdzie szacunek do sztuki i trudu włożonego w pracę? Czy coś takiego jak trud w ogóle jeszcze dziś istnieje?
Na te i wiele innych pytań szuka odpowiedzi autor.
Dodatkowo, książka ta charakteryzuje się bardzo wielką dokładnością w oddawaniu rzeczywistości. Opis Kazimierza Dolnego oraz pobliskiej Kozłówki jest niesamowicie realistyczny. Autor pozwolił mi na kilka chwil wrócić do ukochanego przeze mnie miasta, a także do jednego z piękniejszych okolicznych miejsc, jakim jest Kozłówka i jej Muzeum Zamoyskich. Radosław Lemański oddał wszystko – nie zapomniał nawet o pawiach przemierzających trawniki na opisywanym terenie – pawiach, które dokładnie pamiętam, dlatego tym bardziej uderzająca była dla mnie ta dokładność.


4,5/6

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję Wydawnictwu Drzewo Laurowe.

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. niedopisanie:
    Niezwykle zjadliwa satyra;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. niedopisanie:
    Taka zjadliwość jest czasami bardzo potrzebna;D

    OdpowiedzUsuń