środa, 8 maja 2019

Puste niebo - Radek Rak



Macie czasem tak, że okładka przygnębia Was na tyle, że przez długi czas nie jesteście w stanie sięgnąć po książkę? Przeżyłam coś podobnego przy publikacji Puste niebo.

Rzecz przypomina teksty klasyfikowane jako baśń. Świat zarysowany przez autora jest magiczny, Oto młodziutki Tołpi, wiejski chłopak, podczas połowu znjduje w sieci nie rybę, lecz... księżyc. Decyduje się podarować go Zorce, do której pała uczuciem. Liczy na to, że dziewczyna przestanie śmiać się z jego umizgów i wreszcie go doceni. Niestety, na skutek splotu wydarzeń księżyc się tłucze, a pozostały z niego pył, szybko zamienia się w szary piach. Przestraszony Tołpi zasięga rady Babuszki Sławuszki, która uświadamia mu, że gdy ktokolwiek wyłowi księżyc, musi natychmiast go uwolnić. Gdy tego nie zrobi, nieszczęścia zaczną pojawiać się jedno po drugim. 

Zdesperowany bohater udaje się do Lublina, do cadyka Jana Azryjela Hespera, znanego z wytapiania księżyców. Ma nadzieję, że uda mu się odkręcić to, co napoczął. Niestety, jego przybycie do miasta nie tylko niczego nie naprawia, lecz dodatkowo komplikuje przez przypadek bowiem wywołuje on rewolucję, która ma na celu wprowadzić nowy porządek. 

Chaos, pomieszanie i poplątanie, sploty wypadków, które napędzają fabułę, z baśni przenosząc nas w świat całkowicie realny. Przestrzeń magiczna łączy się z tym, co rutynowe i powszechne. Postaci realistyczne żyją obok baśniowych nie brak tu aniołów, diabłów, karłów i wiedźm które tworzą niesamowity korowód. 


Sprawnie napisana, zmyślnie łącząca wątki, splatająca wydarzenia, które mogły zaistnieć tylko w wyobraźni człowieka o nieposkromionej fantazji.

Polecam, zachęcam mam wrażenie, że książka ta nie odbiła się szerokim echem w okolicach premiery, a często to, co warte uwagi, umyka. Zajrzyjcie zatem, zakosztujcie, wsłuchajcie się w nieokiełznaną wyobraźnię autora.   


0 komentarze:

Publikowanie komentarza