niedziela, 12 lipca 2015

Szaleńcy Pana Boga - Kazimierz Sowa

Zawsze podziwiałam ludzi – czy to świeckich, czy nie – wyjeżdżających na misje. Zazdrościłam im odwagi, siły, chęci niesienia pomocy tam gdzie jest ona potrzeba niejako kosztem własnego życia – wyjazd, zwłaszcza dla świeckich, wiąże się najczęściej z rezygnacją z rodziny, bliskich, przyzwyczajeń. Wymaga wiele wytrwałości i nie zawsze od razu wiąże się z pozytywnymi efektami. Trudności spotykane podczas pracy misyjnej są różne: od niezrozumienia kultury, przez problemy administracyjne, cierpienie wynikające z  obserwacji niepowodzeń i chorób innych. Jest ich jednak znacznie mniej niż radości i satysfakcji płynącej z wykonywanej posługi.

Kazimierz Sowa z wielką chęcią odwiedza tych, którzy wybierają się na misje – nazywa ich tytułowymi „szaleńcami Pana Boga”, wiedząc, że w tym szaleństwie jest metoda. W swojej książce prezentuje sylwetki kilku Polaków i Polek, którzy zdecydowali się porzucić ojczyznę i wybrać pracę w miejscach nie tylko egzotycznych, ale często także niebezpiecznych i nieprzewidywalnych.

Książka Szaleńcy Pana Boga jest nie tylko zbiorem reportaży z kolejnych wypraw śladami misjonarzy, ale także cudownym świadectwem ich żyć,  naznaczonych miłością niesioną innym. Prezentowani tutaj ludzie, to osoby pełne pasji, energii, ekspresji, uwielbiające to, co robią. Mimo skromnych warunków życia są tak szczęśliwi, jak wielu z  nas nigdy nie będzie. Ich przedsiębiorczość i pomysłowość zadziwia, a wieczne bycie w biegu nie pozwala na zbyt długie roztrząsanie trudności. Są dla innych i to się czuje.

Książka Sowy nie tylko pokazuje jak wygląda życie Polaków na misjach, co może być motywacją dla tych, którzy wciąć wahają się czy wyjechać, ale jest także piękną opowieścią o Amazonii, Sudanie Południowym, Boliwii, Paragwaju, Indonezji i Papui-Nowej Gwinei, której nie usłyszycie nigdzie indziej. W  miejscach tych nierzadko ważniejszym od krzewienia wiary jest reagowanie na zapotrzebowania lokalnej społeczności, działanie na jej rzecz, szukanie pomocy i udzielanie jej. Sowa to wszystko obserwuje i zapisuje. Rozmawia z misjonarzami, czerpie z  ich radości i optymizmu, prezentując czytelnikom wizerunek księdza, zakonnicy czy zaangażowanego świeckiego jakiego nam dziś brakuje w  medialnym przekazie, zdominowanym przez oszczerstwa i wytykanie błędów jednostkom je popełniającym. Brakuje pięknych świadectw życia konsekrowanego opartego na całkowitym poświęceniu się drugiemu człowiekowi w potrzebie. I tę lukę wypełnia ta książka, która – mam nadzieję – dotrze do szerokiego grona czytelników. Publikacja pokazuje czym zajmują się misjonarze: jedni uświadamiają mieszkańców wiosek w kwestii AIDS, niosą im lekarstwa, inni zaś uczą szacunku do wody, kolejni nauczają i przekazują podstawowe umiejętności, jeszcze inni bawią – obowiązków tu nie brakuje, wydaje się, że każdy – bez względu na zainteresowania czy predyspozycje – znajdzie tu odpowiednią pracę, na styku największej potrzeby świata ze swoją największą zdolnością.

To nie książka, w  której misjonarze rozwlekle opowiadają jak to znaleźli się w danym miejscu: to raczej śledzenie ich aktywności i zachęta do włączenia się w  działania, relacja z podróży połączona z  wieloma barwnymi zdjęciami ukazującymi różnorodność działań i osób, do których docierają polscy misjonarze. Nie ma tutaj nachalnej religijności, stąd książka ta powinna zainteresować każdego – zarówno tych zaintrygowanych podróżami, jak i tych, którzy potrzebują natchnienia do wyjazdu na misje.
Dobra, wartościowa pozycja.