wtorek, 12 lutego 2013

Atlas chmur - David Mitchell



David Mitchell i jego Atlas chmur to powieść utkana z tak wielu wątków, że wystarczy lekkie rozproszenie, aby z łatwością się zagubić. Jako że jest to powieść wymagająca skupienia, nie każdy odnajdzie w niej odpowiedź na pragnienie lektury dającej przyjemność. Tutaj na satysfakcję trzeba sobie zapracować.

Mimo że akcja powieści rozproszona jest na przestrzeni wieków, losy wszystkich jej bohaterów splatają się, tworząc kompletny obraz. Co jednak może łączyć wędrowca, kompozytora, dziennikarkę, wydawcę książek oraz genetycznie zmodyfikowanej kelnerki i Zachariasza – światka upadku cywilizacji? Wypowiedzenie tego jest niemożnością, tak jak niemożliwością byłoby przywołanie treści bez odebrania przyjemności lektury. Wystarczy powiedzieć, że bohaterowie, których dzielą nierzadko setki lat, słyszą swoje odbicia i wyczuwają swoją obecność, co znacząco wpływa na ich życia.

Oprócz barwnej mozaiki bohaterów należących do różnych światów i porządków, powieść skrzy się także od bogactwa gatunków zawartych wewnątrz niej – nie jest to bowiem ani czyste science-fiction, ani dziennik, ani powieść epistolarna, ani gorzka wizja przyszłości. Brak klasyfikacji jest w tym przypadku klasyfikacją.

Jestem więcej niż zadowolona i mam nadzieję, że Wy również będziecie. Konieczna jednak jest cierpliwość, uważność i sprawne lawirowanie między kolejnymi relacjami.

 Polecam - tak książkę, jak jej filmową adaptację.