piątek, 15 lutego 2013

Camilla Läckberg - Zamieć śnieżna i woń migdałów


Tytuł: Zamieć śnieżna i woń migdałów
Autor: Camilla Läckberg
ISBN: 978-83-7554-228-8
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 144
Cena: 29,90zł


Najnowsza książka Camilli Läckberg od pierwszych stron przypomniała mi rozwiązaniami konstrukcyjnymi i fabularnymi teksty Agaty Christie.
Kilka osób zamkniętych w domu na wyspie odciętej od reszty świata, z powodu zamieci śnieżnej - to koncept niejednokrotnie w wielu wariantach realizowany u królowej kryminału.
Pewnie z tego powodu, z taką przyjemnością czytałam tekst Läckberg, który choć utrzymany w podobnej konwencji, miał pewne znamiona wyjątkowości. Intryga nie była tak zmyślnie skonstruowana jak u Christie, o wiele prościej było domyślić się rozwiązania, jednak jako klasyczna mikropowieść kryminalna, ta książka stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie.
Co więcej, była to moja pierwsza styczność z twórczością tej autorki, która z całą pewnością zaowocuje kontynuacją kolejnej czytelniczej przygody.

Ad rem.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, sprzyjające rodzinnym spotkaniom, a także rozkwitowi miłości i wkradaniu się w łaski rodziny swoich ukochanych. Policjant Martin Modlin, zaręczony z piękną dziewczyną, jedzie na wyspę Valon, by tam poznać jej najbliższych. Daje się namówić na to spotkanie nie bez licznych obiekcji.
Kolacja z założenia ma być uroczysta i spędzona w miłej atmosferze, jednak już od pierwszych chwil nastrój wydaje się być bardzo napięty. Sielskiej, rodzinnej atmosfery na próżno było szukać, spotkaniu towarzyszyły  bowiem cięte odpowiedzi ostatecznie prowadzące do kłótni.
Co najgorsze – w pewnej chwili senior rodu, a jednocześnie najbogatszy jego członek osuwa się martwy na ziemię. Zamieć uniemożliwia wezwanie pomocy, dlatego też Martin, pewny, że właśnie stał się naocznym świadkiem morderstwa, zostaje zdany na własne siły. Wie, że w jego najbliższym otoczeniu znajduje się zabójca, który w każdej chwili może zaatakować ponownie. Zdaje sobie sprawę, że musi działać szybko i sprawnie, nie prowokując niepotrzebnie żadnego z członków rodziny. W poczuciu obowiązku zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo, bardzo ograniczone, ze względu na warunki w jakich przyszło mu je wykonywać.
Niestety, podczas dochodzenia następuje kolejny zgon. Martin wie, że musi działać jeszcze sprawniej, zanim kolejna osoba stanie się ofiarą. Wciąż jednak nie wie kim jest i co planuje rodzinny morderca…

Akcja tej mikropowieści toczy się bardzo płynnie, a dzięki małej objętości książki, nie jest nadmiernie rozwleczona. Napięcie utrzymywane jest na stałym poziomie, choć autorka dozuje czytelnikowi z odpowiednią precyzją i częstotliwością wiele zagadek.
Język jest raczej prosty, typowy dla tego gatunku, pozwalający na dokładne wejście w sprawę kryminalną, bez zwracania szczególnej uwagi na wysuniętą na pierwszy plan warstwę lingwistyczną. Mimo tej pozornej prostoty, tekst ten nie jest banalny ani naiwny. Doskonale wpisuje się w konwencje i stanowi klasyczną reprezentację gatunku.
Do poczytania w zimowe, senne, zaśnieżone wieczory.
Polecam!