środa, 14 marca 2012

Recital Michała Bajora. "Od Piaf do Garou"



Trochę czasu już minęło, jednak wydarzenie, o którym wspomnę zdecydowanie warte jest opisania i chwili uwagi, dlatego nie waham się robić tego, mimo kilkudniowego poślizgu.
10 marca miałam przyjemność wsłuchiwać się w fenomenalny recital Michała Bajora „Od Piaf do Garou”.
Od dobrych kilku miesięcy próbowałam się na niego załapać, za każdym razem jednak bilety rozchodziły się tak szybko, że rezerwacja była niemożliwa. Cena również każdorazowo zwalała z nóg - tym bardziej, że nie chciałam iść sama, lecz z całą rodziną. Tym razem było inaczej i... udało się. Co więcej, byłam jedną z pierwszych osób rezerwujących miejsca, toteż były one idealne.

fot. Dawid Siekiera

Artysta po raz kolejny zagościł w Miejskim Centrum Kultury mojego miasta, tym razem promując swoją najnowszą płytę, na którą składają się piosenki francuskie w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego.
Michał Bajor jest osobistością, którą niezwykle cenię. Lekkości z jaką zachowuje się na scenie pozazdrościć mogłoby mu wielu. Co jeszcze w nim urzeka, to niesłychany dystans do sławy oraz otwartość na publiczność.
Wielu twórców uzurpuje sobie dziś prawo do dawania autografów jedynie na swoich płytach – on nie zważając na tworzącą się powoli tradycję podpisuje się wszędzie, dzięki czemu zaskarbia sobie sympatię wielu odbiorców, a także – nowych nabywców swoich płyt, którzy całkowicie rozbrojeni jego deklaracjami, bez zająknięcia są w stanie wydać ostatnie pieniądze na kolejną płytę.
Głosu Michała Bajora słuchać mogłabym non stop. Któż nie zna utworów „Taka miłość w sam raz” czy „Quo vadis Domine?”. Wybrałam te dwa przykłady, bo to one doskonale pokazują różnorodność dorobku artystycznego Bajora.
Dziś jednak, przychodzi mi pisać o utworach zgoła innych. Utworach klasycznych i niesłychanie klimatycznych – w muzyce bowiem chyba nic nie zachwyca mnie bardziej niż charakterystyczne francuskie motywy.
I w tym recitalu, odnalazłam to, czego oczekiwałam. Płyta „Od Piaf do Garou”, z której gros utworów została wykonana na rudzkiej scenie, to kolekcja dwudziestu pięciu piosenek z repertuaru ulubionych przez artystę piosenkarzy francuskich: Piaf, Aznavoura, Becauda, Dassina, Treneta, Garou, Brassensa.
To prawdziwa uczta dla miłośników tego typu muzyki, jak i dla ludzi otwartych na doznania estetyczne. Jeśli tylko będziecie mieli okazję – wybierzcie się na ten recital. Nie pożałujecie wydanych pieniędzy.

Zostawiam Was z kilkoma utworami:
Moim ulubionym z najnowszej płyty: „Życiem na różowo” oraz z dwoma wspomnianymi wyżej.
A Wy? Lubicie Michała Bajora? Słuchacie muzyki francuskiej?

Oficjalna strona: http://www.michalbajor.pl/

___________________
Zdjęcie dzięki uprzejmości znajomego, którego prace znajdziecie TUTAJ. Dziękuję!

3 komentarze:

  1. Za Bajorem co prawda nie przepadam, ale francuskiej muzyki lubię czasem posłuchać:)
    Cieszę się, że udało Ci się spełnić marzenie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za odwiedziny u mnie. Jak wiesz mnie koncert również zachwycił. Uwielbiam Michała, uwielbiam francuską piosenkę, a ostatnio słucham niemal wyłącznie francuskiej muzyki (głównie w wydaniu musicalowym, ale nie tylko). A do Quo vadis Domine mam szczególny sentyment. Słuchałam min. w rzymskim Koloseum (mając nagrane na MP4). Boskie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero musiało być przeżycie!:))

      Usuń