środa, 8 lutego 2012

Miłuje – Henryk Wolniak Zbożydarzyc


Jeśli w Internecie na cokolwiek można trafić rzadko albo prawie wcale, to są to… recenzje tomików poezji.
Oczywiście, Szymborska i Miłość królują, ale co z autorami mniej znanymi? Co z tymi, o których świat się jeszcze nie dowiedział?
Wydawnictwo Miniatura, to oficyna, która do tej pory wydała ponad 1600 tytułów, z których ponad połowę stanowi właśnie liryka. Liryka mniej znana, liryka jeszcze nie odkryta na dużą skalę.
Poezja, to charakterystyczny typ literatury, który nie u każdego odbiorcy odnajduje uznanie. Warto jednak, by chociaż od czasu do czasu, podarować sobie kilka chwil z wierszami w domowym zaciszu. Wiele z nich pewnie na trwałe wryje się w nasze serca, chociażby nieświadomie.
Henryk Wolniak Zbożydarzyc jest wrocławskim poetą i dramatopisarzem.
Swoją twórczością wypracował sobie wiele nagród w konkursach ogólnopolskich. Porównywana jest ona do tekstów Mirona Białoszewskiego i Bolesława Leśmiana.
Henryk Wolniak doczekał się publikacji swoich utworów między innymi we Włoszech, Rosji, Kanadzie i Słowacji. Jeden z jego tomików – Zaurocznia Lądecka – został zgłoszony do Nagrody Literackiej NIKE. Zbiór ten powstał z zamiłowania autora do Lądka Zdroju, w którym obecnie mieszka.

Tomik Miłuje podzielony jest na trzy widocznie wydzielone części. Tytuł został zaczerpnięty z jednego z utworów drugiej z nich.
Partia pierwsza to Mgielnia.
Nic nie jest w niej przypadkowe – ważny jest każdy przysłowiowy przecinek – bowiem tak naprawdę interpunkcji tutaj brakuje. Utwory zawarte w tej części, to teksty upamiętniające wydarzenia katyńskie. Autor bardzo starannie dokonał doboru używanych słów, które służą podkreśleniu nastroju powagi, zadumy, refleksji. Po każdym utworze odbiorca czuje, że musi się zatrzymać. I to właśnie robi. Czeka, zamyśla się. Wyczuwam tutaj poetykę ściśniętego gardła, wywołaną nie wojną, lecz tragedią naszych czasów, tragedią XXI wieku.
Co charakterystyczne dla autora w tej części, to licznie stosowane przerzutnie, niezwykle bogate złożenia oraz określające całą twórczość Wolniaka – neologizmy. Neologizmy poetyckie, wyszukane i …piękne.
Druga część, Miłomgnień,  to szereg utworów, które ciężko zrozumieć. Na ich trudność w odbiorze wpływa ogrom stosowanych przez twórcę słownych gier, a nade wszystko neologizmów, których ilość przekracza ilość znanych nam słów. Zabawa deminutiwami, augmentativami, a także szereg zabiegów słowotwórczych sprawiają, że teksty te należy czytać kilkakrotnie. Należy rozkładać je na czynniki pierwsze, by dotrzeć do ich sedna. To mozolna praca, ale wysiłek będzie nagrodzony.
Moim ulubionym tekstem z tej części, a zarazem utworem, który „poczułam” najbardziej z całego tomiku, to Miłuj XVI, który pozwolę sobie zacytować na koniec.
Miłomgnień, to zbiór utworów wszelakich: smutnych, wesołych, refleksyjnych.


Część trzecia, a zarazem ostatnia nosi tytuł Wieczność na bis. Odnajdziemy w niej utwory autotematyczne – o poezji, natchnieniu, muzach.
Całość wieńczy jednak kolejny tekst katyński, co nadaje całości kompozycję klamrową, a jednocześnie pozostawia po sobie uczucie nieprzejednanego żalu i smutku.

Poezja Henryka Wolniaka, to z całą pewnością twórczość, która na długo pozostaje w pamięci. Wielość neologizmów, a co za tym idzie – trudność w odbiorze – sprawia, że do tomiku tego pewnie jeszcze niejeden raz będę wracać, po to, by zachwycić się na nowo, by zrozumieć i poczuć więcej. Charakterystyczna okładka, na której widnieje portret samego autora przyciąga wzrok i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Polecam. RozMIŁUJEcie się w poezji.
Ocena: brak
Poezji nigdy nie oceniam tradycyjną skalą.