czwartek, 20 lutego 2014

Trupia otucha - Dan Simmo



Trupia otucha Dana Simmonsa łączy w  sobie dwie przestrzenie czasowe – przeszłość i teraźniejszość.

Pierwsza z nich dotyczy Saula Laskiego, jednego z  tysięcy skazanych na śmierć w obozie koncentracyjnym w Chełmnie. Wydaje się, że nic gorszego niż nazistowskie Niemcy nie może stanąć na jego drodze, okazuje się jednak, że coś może być dalece straszniejsze niż nawet śmierć – zło, o którym lepiej było nie wiedzieć.

Teraźniejszość to czasy, w których ocalony z obozu koncentracyjnego Saul po raz kolejny musi zmierzyć się z wrogiem. To także czasy, w których nieliczni wybrańcy posiadają Talent – zdolność do oddziaływania na umysły innych ludzi, niekoniecznie w dobrych celach…

Powieść ta, mimo że wciąż na wysokim poziomie, jest w mojej opinii jedną ze słabszych w pisarskim dorobku Simonsa. Napięcie co prawda stopniowane jest umiejętnie (w  tym zresztą twórca jest niemalże wirtuozem), a sama akcja pomyślana bardzo dobrze, jednak w wykreowany świat nie wchodziło się tak płynnie, jak w poprzednich czytanych przeze mnie tekstach autora. Czy to bohaterowie nie byli dla mnie tak atrakcyjni jak dotąd, czy też stało się coś innego, co zaburzyło lekturę nie pomnę. Faktem jednak jest, że zarówno zmieniająca się forma narracji, jak i zwroty akcji – tak bardzo zazwyczaj pożądane – zmęczyły mnie.

Nie mogę powiedzieć, że nie polecam – mogę jednak zapewnić, że warto zacząć od czegoś innego. Może od niedoścignionego Drooda?