sobota, 31 marca 2012

Problem cierpienia – Clive Staples Lewis


Po raz pierwszy ciężko napisać mi cokolwiek o kolejnej książce Lewisa. Jedyne co przychodzi mi na myśl, to określenie jej ciężką. Wymagająca pozycja, która bardziej niż literaturę popularną przypomina literaturę fachową. Słownictwo oraz sposób konstruowania wypowiedzeń, sprawiały, że wielokrotnie odbiór tekstu był utrudniony. Przy zasiadaniu do lektury Lewisa zawsze należy być przygotowanym na erudycyjny wywód, jednak tym razem forma książki zbliża się niemalże do traktatu naukowego podejmującego problematykę cierpienia, toteż i poziom skupienia czytelnika musi być odpowiedni.

Tekst jest bardzo interesujący, autor podnosi tematykę ważną i szeroko dyskutowaną od lat, jednak koniecznym jest zaznaczenie, że książka ta z całą pewnością nie znajdzie uznania u każdego. Osoba, która spodziewa się jedynie luźnych myśli Lewisa na temat cierpienia, srogo się zawiedzie, bowiem otrzyma znacznie więcej, w znacznie innej formie.

Problem cierpienia, to pozycja na kilka dni. Kilka dni wysiłku umysłowego i wzmożonej uwagi. Kilka dni refleksji, kilka dni próby odnalezienia się w szeroko nakreślonym przez autora kontekście.
Choć cierpienie dotyka każdego z nas, niewielu zastanawia się nad jego istotą. Prawie każdy jednak prędzej czy później zadaje sobie pytanie o to, jak w świecie stworzonym przez dobrego i wszechmocnego Boga cierpienie w ogóle jest możliwe. Dlaczego potężny Stwórca nie zatrzyma machiny dostarczającej najsilniejszego obok miłości uczucia, które często jest siłą destrukcyjną?
Lewis, który sam został bardzo silnie doświadczony przez los, dzieli się swoimi spostrzeżeniami z czytelnikami – nie tylko w tej konkretnej książce, lecz także za pośrednictwem bohaterów swoich powieści. Wystarczy wspomnieć tutaj Aslana znanego odbiorcom z Opowieści z Narnii.

Choć książkę czyta się dość trudno, nie trzeba się tym zrażać. Wręcz przeciwnie – przyjemność płynąca z odkrywania kolejnych, nieraz zaskakujących myśli autora jest wówczas o wiele większa.
Oczywiście, marzeniem byłoby, gdyby została ona przekodowana na język bardziej swobodny, dostępniejszy dla przeciętnego czytelnika i wydana w dwóch odsłonach, jednak niestety na to Lewis się nie pokusił – i wielka to szkoda, i dobrze, że jest jak jest. Nic nie sprawia bowiem większej satysfakcji książkowym molom, niż stały rozwój, przede wszystkim ten pod wpływem wymagającej lektury.
A taką niewątpliwie jest Problem cierpienia.