sobota, 7 maja 2011

Michał Gardowski- "Trzecie dno"

Co jest najlepszym sposobem na przykucie uwagi czytelnika i gwarantowaną ilość ludzi zadowolonych z lektury? Oczywiście sięgniecie do toposów klasycznych, sprawdzonych i cieszących się uznaniem krytyków, a także pozostałych odbiorców książki.

Od pewnego czasu [a dokładniej chyba od czasów Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna (co dziwi, bo przecież motyw ten wykorzystywany był znacznie wcześniej)] niesłabnącą popularnością cieszą się książki z domieszką nutki sensacyjnej oraz historycznej, w których motywem przewodnim staje się  poszukiwanie owianego tajemnicą, pilnie strzeżonego i ukrytego skarbu.
Nie inaczej dzieje się w książce Michała Gardowskiego Trzecie Dno.

Autor zabiera nas w daleką podróż- książkę rozpoczynają wydarzenia z lat 20-tych XX wieku, które stają się tłem dla akcji utworu, która toczy się pięćdziesiąt lat później.
Sceną, na której rozgrywają się wydarzenia staje się Azerbejdżan, w którym egzotyka łączy się z polskością na wielu płaszczyznach.
Główną bohaterką staje się Murana oraz Marek Solorz- para wdająca się ze sobą w romans, nie spodziewająca się jakie ściągnie on na nich konsekwencje. Bohaterowie stają się uczestnikami politycznej rozgrywki pomiędzy KGB a muzułmańskimi przywódcami.
Murana, to doktorantka, która właśnie kończy swoje studia w Warszawie. Jej promotor, okazuje się być kimś znacznie więcej niż początkowo się wydaje, a jego wpływ na życie dziewczyny nie do przewidzenia.
Podobnie dzieje się z większością bohaterów- do końca nie wiadomo, kto jest kim i po czyjej stoi stronie, a dopiero ostatnie rozdziały przyniosą zaskakujące rozwiązanie.

Książka to prawdziwy miszmasz. Łączy w sobie sensację, romans, baśniowość, kryminał i tajemniczość. Kultura Baku i krajów muzułmańskich staje się ważnym elementem układanki, a dyskurs nad różnicami między Koranem i Biblią skłania do refleksji.
Powieść dość luźno dotyka problematyki molestowania, romansowania i skutków jakie niosą ze sobą podobne zachowania. Nagromadzenie pojęć, których wcześniej nie znałam gwarantowało mi jedną z moich ulubionych czynności podczas lektury- sięgania do słownika i poszerzania swoich horyzontów.
Autor uczynił to, co bardzo cenię- pozostawił wiele niedomkniętych furtek, które skłaniają do poszukiwań i wpływają na bycie odbiorcą czynnym, a nie biernym.
Powieść pełna jest odniesień do klasycznych dzieł- miejsce akcji przywołuje skojarzenia z Żeromskim, na kartach ksiązki spotkamy również nawiązania do dzieł Mickiewicza.

Reasumując, Trzecie dno stało się dla mnie pozycją wciągającą i wbrew pierwszemu wrażeniu w jakiś sposób wymagającą. Dostarczyło nie tylko rozrywki, ale także refleksji oraz nowej wiedzy.

Po zakończonej lekturze mogę powiedzieć jedno- cieszę się, że nie sugerowałam się opisem z okładki. Ten, poprzez namnożenie nazw własnych, skrótów organizacji stał się dla mnie zapowiedzią książki nużącej. Nie sądzę bym za jego sprawą sięgnęła po tę pozycję, dlatego też apeluję do Czytelnika sugerującego się opisami okładkowymi- tym razem nie warto się nim kierować, lecz zaufać pięknej, tajemniczej okładce i recenzjom, które- jak do tej pory- zdecydowanie zachęcają do kupna.
Jeśli to dla Was mało, powiem, że na rzecz lektury tej książki oderwałam się od przygotowań do sesji i naprawdę było warto!

4,5/6

 Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Comm.

Wydawnictwo: Comm
Wydanie polskie: 02/2011
Liczba stron: 318
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 9788362518029


____________________________


Moi drodzy, w związku z gorącym okresem na studiach, ilość recenzji dodawanych w ciągu najbliższego miesiąca ulegnie drastycznemu spadkowi. Czytać- czytam, jednak mniej dla przyjemności, a więcej z obowiązku. Z tego też powodu liczę na Waszą i Wydawnictw wyrozumiałość i cierpliwość.