piątek, 3 marca 2017

Jak Internet ratował Kubę - Wioletta Szczepańska




O historii Kubusia słyszeli już prawie wszyscy. Maleńkie dziecko, u którego wykryto siatkówczaka, bezradni rodzice i polscy lekarze oraz morze ludzi dobrych serc, którzy w 3 dni zebrali dwukrotność kwoty niezbędnej do przeprowadzenia operacji dającej szansę na wyleczenie chłopca.

Jak Internet ratował Kubę to historia trudnej drogi, którą przebył nie tylko maleńki chłopiec, lecz także jego najbliżsi. To opowieść o tym, jak wiele dobra spotkało ich ze strony całkowicie obcych ludzi i jak teraz to dobro próbują oni przekuć w coś wspaniałego i trwałego. To świadectwo życia ludzi, którzy nigdy się nie poddali i nawet wbrew złym prognozom dalej szukali ratunku. To opowieść o rzeczywistości sali szpitalnych, o cierpieniu niewinnych dzieci i ich rodzin. To historia bezinteresownej miłości. Głos oddany został w niej również Irkowi – mężczyźnie, który zdołał zachęcić tysiące ludzi do pomocy finansowej dla Kuby i innych dzieci.

Choć książka całkowicie pozbawiona jest redakcji oraz korekty, choć słowa płyną w niej nieujarzmione – nie o to chodzi. Sens w tym, by historia Kubusia docierała jak najdalej, otwierając kolejne hojne serca i pomagając kolejnym dzieciom, pilnie potrzebującym wsparcia.

Podobno wydawca odmówił publikacji książki, uznając, że jest zbyt mocna. Chętnie dowiedziałabym się która oficyna odmówiła, tym bardziej, że opowieść o powrocie do zdrowia Kubusia zdążyła już wcześniej okrążyć cały świat; tym bardziej, że rokrocznie wydaje się mnóstwo zupełnie bezwartościowych tekstów, które dochodów nie przynoszą. Tutaj dochodem miało być zdrowie dziesiątek dzieci. Nie sensacja, nie tania rozrywka, lecz prawda mająca nieść ratunek innym.

Wszak książka nie ma szkalować polskiej służby zdrowia, nie ma krytykować, osądzać, oceniać, lecz zachęcać do szukania pomocy za wszelką cenę, gdzie tylko się da.

Zabrakło jednak dobrej woli. Odmowa wydania nie zabiła jednak motywacji waleczne matki, szukającej wsparcia i nagłośnienia sprawy gdziekolwiek można. W dystrybucję książek wśród osób, które mogą o niej napisać, włączyła się internetowa księgarnia Lovebooks, prowokując samonapędzającą się machinę.

Także i moim celem nie jest recenzowanie książki, która opinii nie potrzebuje. Moim celem i jednocześnie powierzonym mi zadaniem jest apel do Waszych serc – zajrzyjcie na stronę www.podajdalej.net . Można na niej zakupić książkę, z której dochód przeznaczony jest na leczenie dzieci. Zobaczcie kto czeka na Waszą pomoc, pomóżcie i… ślijcie wieść dalej. Założona przez mamę Kuby, panią Wiolettę, fundacja cechuje się tym, że jednorazowo pomaga tylko jednemu dziecku. Jednemu, za to kompleksowo. Jest z nim od początku do końca jego leczenia, gwarantując, że zrobi naprawdę wszystko, by doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału.

Jeśli zatem macie odrobinę dobrej woli i możliwości – przekazujcie wieść dalej. Wspaniale byłoby, gdybyście mogli wesprzeć fundację także finansowo, nawet najdrobniejszą kwotą. Jeśli jednak sytuacja Wam na to nie pozwala – udostępniajcie post, piszcie o książce, wchodźcie na stronę fundacji i podejmijcie kampanię na rzecz pomagania. Każdy gest będzie na wagę złota.

Tak dzieci, jak rodzice będą Wam niezmiernie wdzięczni.