czwartek, 20 marca 2014

Chłopaki Anansiego - Neil Gaiman


Chłopaki Anansiego zaskakują – tematyką, humorystyką, konceptem. Oto Neil Gaiman znany z fantastycznie wykreowanego świata Amerykańskich bogów, po raz kolejny przenosi czytelnika w świat mityczny. Anansi, pajęczy bóg znany już czytelnikowi ze wspomnianej książki, pojawia się po raz kolejny, tym razem, by udowodnić, że legenda sięgająca Czarnego Lądu, może być doskonale rozumiana i odczytywana na gruncie amerykańskim oraz europejskim.
Gruby Charlie Nancy do Londyńczyk, wiodący bardzo sztampowe życie – nudne, przewidywalne, bez zaskoczeń, bez nagłych zmian. Tą największą ma być niedługi ślub z Rosie. Niestety, bohater dowiaduje się, że zmarł jego ojciec – szalony staruszek, z którego powodu Gruby Charlie nie raz się wstydził, a którego teraz musi pochować. W  tym celu wyrusza na Florydę, gdzie czekają go ojcowskie sprawy do pozałatwiania i – co gorsza – zmierzenie się  z  demonami przeszłości. Choć już to wydaje się niezwykłym wydarzeniem w życiu bohatera, okazuje się, że będzie on musiał na dobre zapomnieć o swoim nudnym życiu. Wychodzi bowiem na jaw, że jego ojciec był bogiem, a on sam ma brata, o którym nie wiedział, Spidera. Mężczyzna jest jego całkowitym przeciwieństwem – prowadzi bujne życie, dalekie od wyobrażeń Grubego Charliego. Zdaje się niemożliwością, by ta dwójka była ze sobą spokrewniona…
W  afrykańskiej mitologii Anansi to bóg-trickster, wielki oszust, łączący w sobie cechy człowieka i pająka (pajęcze – snucie opowieści typowe dla kultur afrykańskich, gdzie tradycja przekazywana jest z ust do ust; człowiecze – odnoszenie zwycięstw  wbrew przeciwnościom losu i pozornej przewadze przeciwnika).
Gaiman po raz kolejny proponuje czytelnikowi powieść złożoną, skomplikowaną i uniwersalizującą. Przenosząc bowiem afrykański mit, na grunt amerykański, poddaje go reinterpretacji i ponownym odczytaniom. Te zaś sprawią, że pod maską zabawy i humoru, książka zawierać będzie także wiele refleksji ponadczasowych.
Bardzo dobra.