Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zło. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2015

Co dalej z Creullą de Mon i Diaboliną? (Wyspa potępionych – Melissa de la Cruz)



Pamiętacie swoje ulubione bajki Disneya z  dzieciństwa?
Pamiętacie to budzące się poczucie bezpieczeństwa i zaufania „i żyli długo i szczęśliwie?”.

A co jeśli wcale tak nie było? Co jeśli nie wszystkim pisane było szczęście, lecz raczej wieczna banicja w  miejsce pozbawione dóbr, rządzone jedynie odpadami, resztkami tego, czego szczęśliwi nie byli w  stanie przejeść?

Odpowiedzcie sobie szczerze: ile razy zdarzało Wam się myśleć o Diabolinie po happy endzie Śpiącej Królewny (pomijam okolice premiery niedawnej Czarownicy)? Ile razy Wasze myśli zabłądziły w  kierunku Złej Macochy z Kopciuszka? Jak często rozważaliście nad dalszymi losami Cruelli de Mon ze  101 dalmatyńczyków?  No właśnie. Pewnie nigdy. Wszak „wszyscy żyli długo i szczęśliwie, prawda”?

Otóż nie. W czasach po wszystkich szczęśliwych zakończeniach ze Zjednoczonych Stanów Auradonu wypędzono wszystkich złoczyńców. Zesłano ich na Wyspę Potępionych, by tam w  samotności i biedzie, pozbawieni magii, rozważali nad swoimi postępkami i na zawsze przestali zagrażać wiecznej szczęśliwości, uwięzieni pod kloszem. Gdy oni cierpieli niedostatek, reszta, pod rządami króla Bestii żyła w prawdziwym błogostanie.

Kilkanaście lat później coś się jednak zmienia – dzieci złoczyńców, postanawiają odnaleźć okruchy magii i przebić klosz. Szukają czegoś więcej, niż to co im znane, stawiają pytania o to, dlaczego zostali pozbawieni szczęścia, burzą się przeciwko swojej rzeczywistości i pragną go zmienić. Ku przestrachowi ich wiecznie niezadowolonych z pociech rodziców, w bohaterach lęgną się okruchy dobra, które aż proszą się, by wykiełkować.

Gdy Diabolina żąda od swej córki dowodu zasługi na bycie jej potomkinią, mającego polegać na odnalezieniu jej berła, Mal brata się z  innymi dziećmi przebywającymi na wyspie i dostrzega, że samotność i występek wcale nie dają tyle radości, co zwyczajne bycie razem, bez względu na dokonania czy ich brak.

Opowieść ta to swoisty prolog do serialu Następcy, który – o tak! – obejrzę z  prawdziwą przyjemnością (od 18. września na Disney Channel). Cenię sobie nieoczywiste spojrzenia na to, co znane, a historia disneyowskich złoczyńców i ich dzieci jest właśnie takim wejrzeniem. Polecam Wam serdecznie ten powrót do dzieciństwa i zerknięcie z  nową wrażliwością na tych, których jako dzieci osądziliśmy jednoznacznie i bez zastanowienia, szufladkując jako złych i niezasługujących na dobro i łaskawość.




niedziela, 24 maja 2015

Rozbójnicy z Kardamonu – Thorbjorn Egner



Rozbójnicy z  Kardamonu to sympatyczna opowieść dla młodszego czytelnika, ucząca, że każde zło można wynagrodzić i wszystkim należy się druga szansa i nowy start społeczny – idylliczna wizja, która świetnie się sprawdziła.
Bohaterami opowieści są mieszkańcy Kardamonu – małego miasteczka, oddalonego tak bardzo od reszty świata, że prawie nikt nie ma świadomości jego istnienia (właściwie wiedzą o nim jedynie czytelnicy książki, autor, no a teraz także i Ty). Dzieją się w  nim rzeczy przeróżne: a to organizowany jest festyn, środkiem ulicy kroczy słoń, czasem wielbłąd, a to urodziny ma Tobiasz z  wieży i należy je odpowiednio uczcić w podzięce za opiekę nad miastem.


Kardamon to jednak także i przestrzeń, w której zło styka się ze złem: trójka rozbójników pod osłoną nocy okrada mieszkańców miasteczka, na którego uboczu żyją, próbując zapewnić sobie i swojemu udomowionemu lwu godny byt.
Porządku pilnuje policjant Bastian, dobre jedzenie zapewniają piekarz i rzeźnik, za pogodę odpowiada Tobiasz, z za dobre maniery – Pani Zofia.
Życie mieszkańcom umilają co rusz nucone piosenki, do których nuty zaciekawiony czytelnik znajdzie z  tyłu. A co z  muzyką mają wspólnego rozbójnicy?



O tym będziecie mieli okazję się przekonać podczas lektury, którą umilą Wam cudne ilustracje spod ręki Mirosława Pokory. 

źródło


Dwie Siostry znów nie zawodzą, a zło przekute zostaje w  dobro.

Mądra, ciepła, pouczająca lektura dla każdego.

czwartek, 19 lutego 2015

Ostatnia noc świata – C. S. Lewis


Tytuł: Ostatnia noc świata
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788364647130
Cena: 26,90 zł
Ilość stron: 158






Ten, kto naprawdę lubi jakiekolwiek książki, być może pewnego dnia polubi dobre książki. Nie jest pozbawiony zmysłu krytycznego. Nie jest impotentem[1]
Książka-bomba.
Na tę ogromną dawkę mądrości składa się siedem esejów Lewisa, publikowanych przez niego na łamach różnych anglojęzycznych czasopism, a teraz zebranych jako jedno wydanie.
Tematem wiodącym – i wydaje mi się – ogromnie dziś istotnym (a zwróćcie uwagę na datę pierwszych wydań, cóż za uniwersalizm!)  staje się problematyka szerzącego się zła i związanego z  nim nadejścia końca świata (i vice versa).
Pisze o zmianach w  postrzeganiu wiary i religii, o swojej nieufności do tej drugiej (zestawionej zresztą zmyślnie z polityką). Drąży problem rozwijającego się zła, sięgającego swoimi mackami w  zakazane dotąd rewiry.
Niewiele mi trzeba, by dać się porwać rytmowi myślowemu Lewisa – jego błądzenie między kolejnymi tematami, wirtuozerskie nawiązania do różnych doktryn, teorii, dzieł, misternie wplecione w  całość, raz po raz każą mi boleć nad własną niewiedzą i zachwycać się tym, co pozostaje jeszcze do odkrycia i tym, co udaje mi się dla siebie zaczerpnąć od jednego z  najwybitniejszych myślicieli.
Urzekł mnie już esej pierwszy dotykający tematu skuteczności modlitwy – autor gra paradoksami, prowadzi nas przez labirynt skojarzeń, zmusza do ogromnego wysiłku intelektualnego, kokietuje, zapytuje o to skąd wiemy, że modlitwa jest skuteczna. Skąd wiemy, że nie jest? Co rzeczywiście dowodziłoby jej skuteczności, czy w ogóle coś takiego istnieje?

Nie sposób przytaczać całych rozważ, bo też mijałoby się to z  celem. Warto jednak zaznaczyć, że Lewis podejmuje także temat wytrwałości w  wierze; potędze dobrych uczynków, tego jak ma się wystrzelenie rakiety w  kosmos do wizji Boga kochającego i jaki wpływ na wiarę miałoby odkrycie życia na innych planetach; rosnącej sile diabła (tu gratka dla czytelników Listów starego diabła do młodego – pojawia się Krętacz we własnej osobie!) – esej ten wyróżnia się znacząco na tle innych: autor przenosi nas do piekła, gdzie trwa diabelska uczta, na której to mistrz kuszenia przemawia do adeptów, prezentując im najskuteczniejsze formy manipulowania ludźmi. W  ten przewrotny sposób poznajemy najważniejsze duchowe zagrożenia dzisiejszych czasów.

Autor między wersami każe nam zatrzymać się i zastanowić – co gdyby właśnie dziś, za parę godzin, właściwie parę chwil, nastąpiła ostatnia noc świata? Czy jesteśmy na nią gotowi? Jak przejawiamy swoją gotowość? Ważkie pytania postawione w  typowy, Lewisowski sposób.
Czy tylko ja jestem pod tak wielkim wrażeniem autora? Gdzie podziali się dziś ci wszyscy wielcy erudyci?!
Gnajcie do księgarni, warto!


[1] C.S. Lewis, Ostatnia noc świata, Kraków 2015, s. 50.

wtorek, 15 lipca 2014

Zbaw nas ode złego – Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool


Tytuł: Zbaw nas ode złego
Autor: Ralph Sarchie, Lisa Collier Cool
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788363621964
Ilość stron: 448
Cena: 34,90 zł

Horrory już dawno przestały mnie straszyć, nawet jeśli wiem, że inspirowane są wydarzeniami autentycznymi. Naprawdę rzadko pojawia się film, będący w stanie zmrozić mi krew w żyłach i spowodować, że będę bała się sama zasnąć, mimo że cały czas leżę bezpiecznie w łóżku i nigdzie nie muszę się ruszać.
To czego nie robią produkcje filmowe, uzupełniła książka, która – oparta na faktach – już od pierwszych stron sprawiała, że musiałam lekturę przerywać, bo zaczęłam widzieć, słyszeć i odczuwać obecność tego, o czym pisze Ralph Sarchie. Niełatwo mnie przerazić, autorowi jednak to się skutecznie udało. Mam świadomość istnienia w świecie wydarzeń, opisywanych przez Sarchiego, wiele wysłuchałam podobnych historii, relacji świadków i osób dotkniętych opętaniem oraz zniewoleniem czy nękaniem, a jednak każdorazowe nowe naświetlenie sprawy, przeczytanie kolejnych opowieści, wciąż budzi we mnie ten sam strach, ale też świadomość konieczności bronienia się na wszystkie możliwe (i akceptowalne) sposoby i niepoddawania się sceptycyzmowi, często towarzyszącemu wielu ludziom, wypowiadających się na temat tej problematyki.
Autor Zbaw nas ode złego to weteran nowojorskiej policji, który oprócz przybywania na makabryczne miejsca zbrodni, popełnianych przez ludzi, zdecydował się na podjęcie bezinteresownej Pracy. Pod określeniem tym kryje się ścisła współpraca z demonologami Edem i Loraine Warrenami (znanymi między innymi z filmu Obecność), polegająca na badaniu przypadków opętań i zniewoleń. Ponadto Sarchie asystował przy wielu egzorcyzmach katolickiego biskupa. Jak sam mówi, dzięki swoim działaniom (policyjnym oraz demonologicznym) na własne oczy zobaczył dwa typy zła – zło wtórne i zło pierwotne – których potworności nie są w stanie oddać żadne słowa i których nikt nie jest w stanie racjonalnie wyjaśnić. Zło, które widywał on po pracy policyjnej, to zło nieludzkie, demoniczne, które autor mimo niewystarczających środków i możliwości przekazu, zdecydował się zrelacjonować i opisać nie po to, by – jak pisze – zyskać sobie sławę i rozgłos, lecz po to, by stanąć przeciwko złu w najczystszej postaci, które on, jako osoba zawodowo związana z porządkiem zbrodni i kary, potrafił należycie rozróżnić.

Autor na kartach swojej książki, zabiera nas w podróż śladem duchów i demonów. Zarysowuje on historie ludzi, którzy powoli byli przez duchy zniewalani albo ze względu na własne złe wybory (często skrywane pod fałszywą maską zabawy), albo ze względu na znalezienie się w miejscach z jakichś względów naznaczonych złem, a także takich, na których rzucono klątwy. Zbaw nas ode złego to wędrówka po szlaku historii mrożących krew w żyłach, których nigdy nie chciałoby się doświadczyć na własnej skórze. Będziemy świadkami nocnych krzyków, jęków, pojawiających się zjaw, tajemniczych ran na ciele, siniaków, przedmiotów zmieniających swoją lokalizację, zmian charakteru, mówienia językami, prób gwałtu przez inkuba lub sukuba i wielu innych zachowań, mogących zostać mylnie odebranych jako objawy chorób psychicznych.
Co ważne, autor nie tylko relacjonuje wydarzenia, których był świadkiem, ale też udziela wskazówek jak rozróżnić prawdziwe nękanie od fałszywego, ducha ludzkiego od demona i wiele innych. Przy tej okazji niestety, dochodzi do wielokrotnego powielania tych samych fraz i wyjaśnień, co w pewnym momencie zaczyna być męczące, bowiem gdy już wcześniej coś zostało omówione, to nie ma potrzeby, by każdorazowo przywoływać podstawy wiedzy, czego jednak autor zdaje się nie uznawać. To jednak stanowi jedyny element książki, do którego można by mieć wątpliwości, a który traci na znaczeniu przy ocenie całości.

Sarchie zarysowuje sytuacje autentyczne, które wydają się wyjęte z najgorszych horrorów – tych grających ciszą, z rzadka przerywaną mrożącymi krew w żyłach wstawkami, oddziałującymi na psychikę. Najgorszy jest jednak moment, w którym uświadamiamy sobie, że to wcale nie film, nie ma przycisku „stop”, odwrócenia się na pięcie i pójścia we własnym kierunku – opisane wydarzenia miały miejsce naprawdę, a dotknięci nimi ludzie cierpieli okropne katusze, żyjąc w ciągłym strachu o siebie i swoich najbliższych i nie mogli się z nich „wyłączyć”.
Autor, pisząc tę książkę zdawał sobie sprawę, że może się ona spotkać ze sceptycyzmem odbiorców, a jednak za ważniejsze uznał zaświadczenie o rzeczywistym istnieniu Szatana i demonów.

I choć pod względem językowym książka ta nie wypada może najlepiej, podczas lektury wcale się tego nie zauważa, bo ważniejsza od formy staje się treść. Ma to również swoje plusy – dzięki prostocie jest ona bardzo przystępna, mimo poważnej tematyki.

POLECAM, raczej jednak do czytania za dnia niż pod osłoną nocy.

niedziela, 15 grudnia 2013

Ziemiomorze – Ursula K. Le Guin


Tytuł: Ziemiomorze
Autor: Ursula K. Le Guin
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 978-83-7839-665-9
Ilość stron: 944
Cena: 69,90 zł
Gdy ponad trzydzieści lat temu w Polsce ukazał się znakomity Czarnoksiężnik z Archipelagu Urszuli K. Le Guin w przekładzie Stanisława Barańczaka, zyskała ona niezliczone rzesze fanów, wiernie oczekujących kolejnych tomów powieści, do dziś cieszącej się niesłabnącym zainteresowaniem. W jej przypadku porównania do Tolkiena i Lewisa nie są przesadzone – z powodzeniem mogłaby ona wraz z nimi zasiadać na panteonie władzy nad fantastyką.
Dziś, przed polskim czytelnikiem nie lada gratka: oto cykl poświęcony czarnoksiężnikowi Gedowi i jego perypetiom zebrany został w jednym tomie – tomie wydanym z ogromną dbałością o jakoś, zarówno techniczną jak i estetyczną. Twarda oprawa, mapy imitujące wiekowe dokumenty, wytrzymałość – ważne elementy przy wydaniach całościowych.

Malowany przez Le Guin świat to przestrzeń rojąca się od wysp zamieszkałych przez smoki i otoczonych aurą tajemniczości. Tym, co stawiane jest w nim na pierwszym miejscu, to utrzymanie równowagi między tworzącymi go siłami.

Na serię składają się tomy:  Czarnoksiężnik z Archipelagu, Grobowce Atuanu, Najdalszy Brzeg, Tehanu, Inny Wiatr i Opowieści z Ziemiomorza.

Przez życie przemierzamy wraz z głownym bohaterem, Gedem, którego losy śledzimy, począwszy od najmłodszych lat i początków zdobywania doświadczenia w świecie magii aż do momentu, gdy zaczęto wykorzystywać ją (a często i utożsamiać) jako narzędzie w rękach zła. Stała się ona atrybutem tego, co niszczące i siejące zamęt.
Zanim jednak do tego doszło, Ged, jako obdarzony niezwykłymi zdolnościami czarodziej, szybko stał się Arcymagiem, mającym pomóc Najwyższej Kapłance Archipelagu w ucieczce z labiryntu ciemności.
Niestety, ich plany pokrzyżuje zaburzająca się właśnie równowaga Ziemiomorza, nad którym kontrolę zaczęły przejmować siły zła, obracając tym samym wniwecz odwieczne pragnienie harmonii.
Za zasłoną fantastycznego sztafażu historii spisanej przez Le Guin, skrywa się opowieść o czymś znacznie donioślejszym: o dojrzewaniu i odkrywaniu harmonii nie tylko w świecie, ale też w samym sobie. Oto historia o młodzieńczym wichrzycielu, który przemienia się wraz z upływającymi latami i nabywaniem doświadczeń w człowieka pełnego mądrości, pozbawionego pychy przynależnej do adolescencji, a także mającego świadomość tego, że nie wszystko zdolni jesteśmy zmienić jedynie siłą ludzkich rąk.
Le Guin zwraca czytelnikowi szczególną uwagę na to, że zdobycie władzy niezmiennie wiąże się z odpowiedzialnością, która ta za sobą pociąga – czym potężniejsi jesteśmy, tym nasze zaangażowanie w losy innych musi być większe.

O tym, jak wielką wartość, nie tylko literacką, ale też życiową stanowią jej książki, świadczą rozliczne analizy, którym te były poddawane. Upodobali je sobie nie tylko krytycy literaccy, literaturoznawcy, ale także psychologowie i socjologowie, doszukujący się w  niej elementów, mogących korzystnie wpłynąć na badania w ich dziedzinach.
Uniwersalność tej serii dokumentują lata  popularności, którą wciąż się cieszy. To książki, które weszły już do klasyki, jako dzieła o wymiarze ogólnoludzkim. Psychomachia tocząca się na jej kartach, to nie tylko efekt walki sumień głównych jej bohaterów, ale też alegoria żucia ludzkiego w ogóle.
Nie jest to zatem dzieło, mające moc sprawczą jedynie u zagorzałych czytelników fantastyki: znajdzie ono odbiorców, podobnie jak dzieła Lewisa i Tolkiena, u każdego człowieka obcującego z literaturą, ukierunkowanego na spotkanie z dziełem najwyższej próby.
Nie jest to dzieło równe dzisiejszym wytworom kultury masowej, lecz obfity zdrój mądrości i kopalnia refleksji, do odkrywania na wielu poziomach analiz.
Rewelacyjny tekst, który jeszcze długo będzie odbijał się echem w literaturze światowej.
Zebranie w jednym tomie całej serii było posunięciem doskonałym – dzięki całościowej lekturze, czytelnik może raz po raz odkrywać to, co niewyjaśnione, może badać przestrzenie międzywierszowe, wracać do tego, co zostało ujawnione dopiero w późniejszych tomach, a co znacząco oświetla części poprzednie. Nie jest to oczywiście cykl bez wad, ale te blakną zupełnie, gdy spojrzy się na niego z dystansem i zrozumieniem.
Wspaniała lektura, doskonały pomysł na prezent świąteczny, ale też każdy innyJ Perełka, którą warto mieć i wielokrotnie czytać. Uniwersum uzależniające i oddające z nawiązką poświęcony mu czas.
Ogromnie polecam!

poniedziałek, 11 listopada 2013

Taniec z przeszłością - Karolina Monkiewicz-Święcicka


Tytuł: Taniec z przeszłością
Autor: Karolina Monkiewicz-Święcicka
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379432677
Ilość stron:
272

Coraz częściej słyszy się o tym, że przyczyny naszego cierpienia tkwią głęboko w rodzinnej przeszłości. Uwikłani w dramaty należące już do historii, nie potrafimy odnaleźć spokoju w teraźniejszości, powielając niczym kalka błędy swoich przodków.
Wielu ludzi szuka pomocy u psychologów i dalej – u psychiatrów, decydując się na mniej lub bardziej kontrowersyjne terapie, mające oczyścić ich życia. Część z nich ma wiele wspólnego z seansami spirytystycznymi, szukającymi prawdy u źródeł, wypytując przodków o wydarzenia, które ich ukształtowały i naznaczyły, odciskając piętno także na kolejnych pokoleniach.

W noc pogrzebu prababki, Aniela – jedna z głównych bohaterek Tańca z przeszłością – zaczyna śnić niebywale realistyczne koszmary. Wydarzenia, których staje się nie tyle obserwatorką, ile uczestniczką, układają się w jej głowie w film z przeszłości. Dziewczyną kieruje silne przeczucie o prawdziwości snów, które przyszło jej śnić. Przeszukując rzeczy pozostałe po prababce, natyka się ona na pamiętnik z syberyjskiego zesłania, którego wydarzenia nakładają się na sny doświadczane przez Anielę.
Mimo że dziewczyna wielokrotnie wysłuchiwała rodzinnych historii, nieszczęścia minionego nigdy nie wstrząsały nią tak silnie jak teraz.
Bohaterka wie, że sama nie da rady uporządkować zgromadzonych faktów, prosi więc o pomoc babkę, która ma towarzyszyć jej na terapii ustawień rodzinnych, niebezpiecznie podobnej do seansu spirytystycznego, która to ma odkryć przed nią i pomóc w zrozumieniu wydarzeń przeszłości.

W tym samym czasie, Warszawą wstrząsa seria zaginięć ludzi. Wychodząc z domu, nigdy już do niego nie wracali, zarysowując w oczach śledczych portret seryjnego mordercy, którego przyjdzie im szukać.
Prawda okazuje się jednak o wiele bardziej wstrząsająca. Jaki związek z ustawieniami i przeszłością rodziny Anieli mają zaginieni ludzie? Czy prawda pomoże uśmierzyć ból i przywróci spokój umarłym? Jak silnie zmieni ona życie pozostałych kobiet?

Historia spisana przez Karolinę Monkiewicz-Święcicką kipi od emocji i uwrażliwia na dzieje rodziny. Staje się pretekstem nie tylko do śledzenia losów innych, ale też samodzielnego wejrzenia w przeszłość i zmienienia perspektywy. Uczy wrażliwości i związków między tym co minione, a teraźniejszymi zachowaniami naszych bliskich.
To swoiste remedium na bolączki ulokowane w dalekiej historii, mogące sprawić, że innym wzrokiem spojrzymy na siebie i zdecydujemy się na głębszą niż dotychczas wiwisekcję, mogącą pomóc zmierzyć nam się z wieloma problemami.

Powieść tę czyta się jednym tchem, z fascynacją śledząc kolejne powiązania, krocząc za niewidzialną nicią relacji i związków nieujawnionych.
Emocjonująca to wyprawa, do której przemierzenia zachęcam wszystkich, którzy nie boją się zostać zainspirowani do dialogu o sprawach ważnych. To studium osobiste, które szybko transformuje się w studium uniwersalne.
Polecam!


piątek, 8 listopada 2013

"Dom Tajemnic" zaprasza





Premiera 7 listopada 2013 r.

Dom Tajemnic to niebezpiecznie wciągająca opowieść o potędze czarnej magii, sile przyjaźni i poświęceniu. Niewyjaśnione sekrety sprzed lat, walka trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych i ostateczne starcie dobra ze złem. Tej jesieni magia powraca…”
Piotr Fronczewski 
(polski ambasador marki i głos audiobooka Dom Tajemnic)


Niewyjaśniona tajemnica sprzed lat doprowadza do niebezpiecznego starcia dobra ze złem. Dom pełen mrocznych sekretów staje się miejscem walki trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych. Jak potoczą się losy Eleanor, Kordelii i Brendana? Czy przeniesieni przez Wichrową Wiedźmę do groźnego świata zjednoczą swoje siły i pokonają Króla Burz? Czy ocalą swoich bliskich? 

Chris Columbus - amerykański reżyser i scenarzysta, twórca m.in. filmów oHarrym Potterze, Pani Doubtfire i Gremlinów.

Ned Vizzini - znany amerykański autor powieści dla młodzieży.

Materiały audio do pobrania:
- blurb Piotra Fronczewskiego w wersji audio [do pobrania  Tutaj]
- fragment książki nagrany przez Piotra Fronczewskiego [do pobrania  Tutaj]

Materiały graficzne do pobrania:
- okładka książki Dom Tajemnic [do pobrania Tutaj]
- zdjęcie autorów [do pobrania Tutaj]
- zdjęcie Piotra Fronczewskiego [do pobrania Tutaj]

Materiały audio-video do obejrzenia:
- wywiad wideo z autorami [  link do YouTube ]
spot reklamowy do książki [  link do YouTube ]
 Nieuniknione starcie z potężnymi mrocznymi siłami.”
J. K. Rowling
 


1.     Nazwisko Denver Kristoff zawiera zakodowaną informację.

Dom Tajemnic opowiada historię zwyczajnych dzieci uwięzionych w światach wykreowanych przez szalonego powieściopisarza. By nazwać owego pisarza, zaczerpnęliśmy coś z siebie samych. „Ned” to na wspak słowo „Den”, dodać tylko trzeba „ver” w miejsce „Vizzini”, otrzymujemy „Denver”. „Chris” natomiast to „Kristoff”. Tak więc Denver Kristoff to my dwaj!

2.     Książka zdobyła miano „Page runners”
(czyta się jednym tchem, dosłowne tłumaczenie: Ucieczka na stronach). Ucieczka na stronach idealnie oddaje fakt uwięzienia bohaterów w książkach! Nasuwa się również skojarzenie z „Maze Runners”czyli „Ucieczka z labiryntu”. Ha!

3.     Chris i Ned spotkali się osobiście zaledwie 5 razy.
(ach, te cuda nowoczesnej technologii). Mieszkamy oddaleni od siebie o 379 mil (Chris w San Francisco, Ned w Los Angeles), więc Dom Tajemnic napisaliśmy, porozumiewając się e-mailem. Tak naprawdę po raz trzeci w życiu spotkaliśmy się na Comic-Con w Nowym Yorku, kiedy prezentowaliśmy naszą książkę.

4.     Cordelia Walker długo zwana była Violet.
Aż do połowy książki Cordelię nazywaliśmy „Violet”, zdrobniale „Vi”. Dlaczego to zmieniliśmy? Bo Violet to najstarsza siostra w serii książek o Lemony Snickecie! Naprawdę w dziedzinie imion odczuwa się poważne braki!

    5. Fat Jagger (Gruby Jagger) zwany był Fat Russell.
Jedna z naszych ulubionych postaci z Domu Tajemnic, Fat Jagger, jest niebezpiecznym choć sympatycznym olbrzymem rozmiarów sześćdziesięciopiętrowej budowli. Na początku myśleliśmy, że przypomina Russela Branda, jednak zastanawialiśmy się, jak długo Brand pozostanie takim odnośnikiem w świadomości czytelników. Zmieniliśmy mu imię na „Fat Jagger” i nadaliśmy mu cechy „zmamuciałego Micka Jaggera”. Mick Jagger jest przecież niezatapialny.

6.     Wszystko zaczęło się od wizualizacji.
Obrazem, który zainspirował Dom Tajemnic, była wiktoriańska posiadłość, jedna ze słynnych „malowanych dam” w San Francisco unosząca się na falach oceanu. Chris, zanim zaczął pracować z Nedem, miał ten obraz już dawno w głowie.
7.     Zdjęcie autora nie było całkiem bezpieczne.
Żona Neda, Sabra, wykonała zdjęcie autora  Domu Tajemnic w biurze wytwórni Chrisa. Chris zasugerował, by zrobić je na schodkach przeciwpożarowych. – Tylko ostrożnie – powiedział – bo nie będzie następnej książki.
    8. Chris i Ned kończąc książkę, pracowali w różnych strefach czasowych.
W lecie 2012, gdy prace redakcyjne zmierzały ku końcowi, byliśmy w dwóch różnych strefach końcowych (Chris we Włoszech, Ned w Los Angeles). Gdy jeden z nas kończył rozdział w nocy, wysyłał go drugiemu, akurat gdy ten się budził. Tak więc książka powstawała, gdy my obaj spaliśmy.

   9. Księga Przeznaczenia i Pożądania (spr. jak w naszym tłum.) nosi miano Czarnej Biblii.
Tak, to prawda, faktycznie uważaliśmy, że magiczna księga, która opanowuje umysły jej właścicieli mogła być nazwana Czarną Biblią. I mimo to być wydana w Ameryce!
  
   10. Ulubieni autorzy Cordelii to rzeczywiści autorzy, których książki można kupić!
Jednym z celów Domu Tajemnic jest celebracja czytania i światów dzięki niemu wyczarowanych. Autorzy, których czytuje Cordelia – Grace Paley, Richard Brautigan i Jerzy Kosiński są wszyscy obecni na Amazonie wraz ze swymi fantastycznymi książkami czekającymi na zakup. Choć jeśli właśnie czytasz Dom Tajemnic, możesz jeszcze nie być w pełni przygotowany do lektury Malowanego ptaka.   

  
 ZACHĘCAM DO LEKTURY!

poniedziałek, 4 listopada 2013

Kąpiąc lwa – Jonathan Carroll


Tytuł: Kąpiąc lwa
Autor: Jonathan Carroll
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788378184089
Ilość stron: 320
Cena: 34,90 zł


Wydanie przez Jonathana Carrolla nowej książki i jego wizyta w Polsce, były dla mnie doskonałą okazją do przypomnienia sobie emocji towarzyszącym lekturze poprzednich jego powieści, jak i powrotu na łono twórczości tego uwielbianego przez czytelników na całym świecie pisarza.

Jest w jego stylu pewne umiłowanie do wydarzeń wykraczających poza granice realności. Sen i jawa mieszają się w każdej czytanej przeze mnie książce Carrolla, stanowiąc o jego unikatowości i nadając narracjom pewien stały, pulsujący rytm. Tam gdzie nakładają się na siebie fikcja i rzeczywistość, otwarte zostają nieograniczone przestrzenie dla wyobraźni. I to w Carrollu cenię – tę magię w sposób prawie niezauważalny sączącą się w codzienność bohaterów.

Otwierając Kapiąc lwa i czytając pierwsze kilka zdań, mierzyłam się z ambiwalentnymi uczuciami: zapowiadało się na kolejną ckliwą opowieść o parze znajdującej się na rozdrożu, a to zupełnie nie przystawało do mojej pamięci o tekstach tego amerykańskiego pisarza, które choć często podobnym wątkiem się otwierały, wykraczały o wiele dalej.
Z zaciekawieniem czytałam więc nadal, śledząc jak z sobie tylko znaną precyzją autor wplótł w opowieść wątki oniryczne, lokalizując akcję swojej powieści w śnie odsłaniającym najgłębiej skrywane sekrety postaci w nim uwięzionych.

Gdy pewnej nocy pięciu osobom śni się ten sam sen, zdaje im się, że w sposób niewytłumaczalny zwariowali, łącząc się jaźniami. Ich śnienie spowodowało jednak wyjście na jaw sekretów, które ci chcieliby na zawsze pozostawić niewyjawionymi. Wszystko to wydaje się dość nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności, którego żadne z nich nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Zbyt wiele w ich śnie było odwołań do rzeczywistości, przeplatanych z wydarzeniami fikcyjnymi. Co więcej, ich rozważania nie mogły zakończyć się po tej niewyjaśnionej nocy, bowiem elementy snu bardzo szybko zaczęły nakładać się na świat jawy, zacierając granice między jednym a drugim.
Bohaterowie stosunkowo szybko przeniesieni zostają od dramatów kończących się związków i zdrad do spraw o wiele większej wagi: oto okazuje się, że są oni mechanikami w stanie spoczynku, którzy teraz zostali obudzeni, by pomóc ocalić świat przed nadciągającym Chaosem, mającym zburzyć panujący dotąd Porządek. Ich zdolności stają się jedyną nadzieją na ocalenie wszechświata przed całkowitą dezorganizacją.
Nawet w świetle tak dramatycznych wydarzeń, bohaterowie szargani będą pokusami przejścia na drugą stronę. Od ich decyzji zależą odtąd losy ludzkości..

Kapiąc lwa, to opowieść, która nic sobie nie robi z tradycyjnej struktury linearności. Akcja się zapętla, bohaterowie nie wiedzą co już przeżyli, co jest ich własnym wspomnieniem, a co jedynie wejrzeniem w pamięć cudzą. Postaci  porównując swoje doświadczenia trafiają na ślad powtarzających się ogólników, ale też dramatycznie różnych szczegółów.
Carroll bawi się (z) czytelnikiem, wodzi go, mami, zasłania oczy, niespodziewanie odkrywa nowe pola walencyjne, dostarcza nowych danych, zaciemnia stare. Do samego końca nie wiadomo co tak naprawdę się dzieje i po której stoimy stronie. Kto jest inicjatorem wydarzeń, a kto ich podwykonawcą. Opowieść ta jest tak silnie odrealniona, że w pewnym momencie czytelnik zaczyna się gubić, bez szans na odnalezienie drogi powrotnej: zaczyna zapominać, które wspomnienia są jego, a które bohaterów, nie pamięta, co kto wniósł do akcji i znów się zapętla, samoistnie.

Lektura książki Carrolla zbiegła się w czasie z nową publikacją Lewisa, a obie stanowiły dla siebie doskonałe uzupełnienie. Obaj autorzy bowiem, choć w zupełnie różny sposób, pochylają się nad problematyką czasu, przestrzeni, tożsamości, ideom snu i jawi, zdolnościom percepcji i granicom poznania ludzkiego.
Carroll wplótł rozważania natury filozoficznej w narrację, czyniąc ją niebywale zajmującą i oryginalną.
Jego wizja nakładania się rzeczywistości snu i jawy jest tyleż zastanawiająca, co niewiarygodna. Podczas lektury kilkakrotnie miałam wrażenie przeniesienia się w czasie o kilkaset lat w przyszłość, kiedy to z dużą dozą prawdopodobieństwa podobne wydarzenia mogą mieć miejsce. Tempo postępu cywilizacyjnego nie wyklucza wspólnemu śnieniu za kilkaset lat ani tez funkcjonowania na zasadzie mechaników, czytania w myślach i możliwości realnego wpływania na zmiany czyichś decyzji.


Carroll nie zaskakuje nagłą zmianą swojego stylu – jest wierny temu, co sprawdzone, co przy jego pozycji jest bardzo wartościowe, wcale nie nudne. Polecam tę podróż po krainie odwiecznej walki Chaosu i Porządku.
Warto! Książka do wielokrotnej lektury.

poniedziałek, 21 października 2013

Królestwo łabędzi – Zoe Marriott


Tytuł: Królestwo łabędzi
Autor: Zoe Marriott
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323750352
Udostępnienie: Sztukater
Ilość stron: 264


Królestwo łabędzi to współczesna powieść wydana w serii Poza czasem, z wielką dokładnością odwołująca się w swojej kompozycji do klasycznych elementów składających się na bajkę magiczną.
Choć autorka tworzy teksty dla dzisiejszych nastolatek [żywię przekonanie, że chłopaków taki typ snucia narracji raczej znudzi i rozbawi niż zaintryguje], wydaje się, że doskonale zdaje sobie sprawę z nieprzemijającej tęsknoty dorastającej dziewczyny za postaciami poznanymi w dzieciństwie.
Wraz z dorastaniem, zdejmujemy różowe okulary nałożone nam we wczesnych dzieciństwie, kiedy to karmiono nas opowieściami o księżniczkach zdobywanych przez odważnych królewiczów, zdolnych pokonać wszelkie przeciwności stojące na drodze ich miłości i wiecznemu szczęściu. Pozbywamy się ich niechętnie, mając świadomość, że zaszczepiając w nas pragnienie miłości idealnej, ktoś nas oszukał, wystrychnął na dudka i nie pozwolił zmierzyć się z rzeczywistością taką, jaka jest naprawdę – daleką od baśniowego ideału.
Mimo dojmującej świadomości fikcyjności historii o księżniczkach, każda z nas podświadomie do nich tęskni i chce wracać.
Marriott mając tę świadomość, skonstruowała fabułę według doskonale znanych schematów bajek.
Porwała czytelnika na królewski dwór rządzony sprawiedliwą ręką króla wspieranego przez kochającą żonę, posiadającą zdolności magiczne. Dzięki nim królestwo cieszy się obfitością plonów, hojnością natury i harmonią.
Król mimo świadomości wpływów swojej żony, daleki był od akceptacji jej praktyk. Szybko zapomniał jak wiele jej zawdzięcza i chciał udowodnić, że dobrobyt zależy wyłącznie od człowieka i jego umiejętności rządzenia oraz obchodzenia się z pozyskanymi dobrami.
W tajemnicy przed nim, królowa przekazywała swoją wiedzę i umiejętności córce.
Niestety, nie wszystko zdążyła i chciała jej pokazać. Gdy pewnego dnia zabiera ją do Kręgu Przodków, ginie z rąk okrutnej bestii, a wraz z nią zamiera królestwo. Monarcha oszalały z bólu postanowił odnaleźć bestię i pomścić zmarłą małżonkę, niestety w międzyczasie uległ urokowi napotkanej kobiety, z którą szybko zawarł związek małżeński. Macocha okazała się kimś zupełnie innym, niż wszyscy sądzili, a jej rządy stały się początkiem klęsk i nieurodzajów.
Losy wspaniałego królestwa całkowicie się odmieniły, a jedyna nadzieja na ratunek pozostałą w rękach Aleksandry, królewskiej córki oddanej na wychowanie do siostry swej zmarłej matki, na odległych ziemiach Midland. Tam też bohaterka pozna tajemniczego Gabriela, z którą połączy ją nić porozumienia i rozkwitające uczucie.

Marriott nie uległa pokusie bawienia się konwencjami. Swoją baśń obwarowała wszystkimi jej najważniejszymi elementami. Na kartach ksiązki znajdziemy zarówno bohatera, od którego zależą losy królestwa, jego przeciwnika w postaci złej macochy, donatora [tutaj są to przodkowie królewny (pełniący również funkcję osób wysyłających), jego pomocników [bracia uwięzieni między światami], ważną postać ojca, a także fałszywego bohatera.
Także chronologia wydarzeń została zachowana w zgodzie z od lat panującymi zasadami bajek magicznych: odejście ważnej dla bohatera osoby (matki – co najczęstsze), zakaz używania magii, złamanie owego zakazu, postęp stosowany przez przeciwnika względem bohatera [odesłanie do ciotki, by pozbyć się życiodajnych mocy], nakaz powrotu przekazany przez specjalnie na tę okazję oddelegowanych pośredników, pozorna zgoda, a następnie przeciwdziałanie (ucieczka), spotkanie z donatorem, wejście w posiadanie magicznego przedmiotu (tutaj raczej wiedzy o nim) niewyjaśnione doprowadzenie do śmierci ojca bohaterki, walka z przeciwnikiem, ostateczne zwycięstwo i mariaż ze wcześniej poznanym księciem. Klasyka i brak jakichkolwiek odstępstw od normy.
Dzięki temu Marriorr mogła spać spokojnie, bez obaw o swój tekst, który natychmiast musiał zostać zaakceptowany przez czytelników, budzi bowiem poczucie bezpieczeństwa wyznaczone przez znajomość schematu.

Tropów baśniowych w książce tej jest bardzo wiele i nie sposób wymienić wszystkich. Na pewno jest to ujęcie uwspółcześnione, a jednocześnie bardzo wierne tradycjom gatunkowym. Szczególną rolę odkrywa w Królestwie łabędzi magia zdolna przekuć największe zło w największe dobro. Oczywiście, zderzą się zarówno moce jasne, wypływające z natury, z mocami ciemności, sankcjonując zwycięstwo tych pierwszych i przywracając tym samym świat do porządku sprzed opowiedzianej historii. Niebezpieczeństwo zostaje zażegnane, zło pokonane, można się radować i wracać do rzeczywistości, gdzie nie zawsze owe zasady są tak samo wiążące i dostrzegalne. 

Królestwu łabędzi niczego nie brakuje. Książkę tę czyta się  podobnym zaangażowaniem jak klasyczne baśni, jej warstwa językowa pozostaje prosta, choć niepozbawiona typowych dla swego gatunku metafor.
Polecam serdecznie sympatykom bajek magicznych, którzy być może wciąż tęsknią do krainy dzieciństwa, w której zło zawsze zostaje pokonane, lecz zanim to się stanie, świadkujemy zaciętej walce złych i dobrych mocy, przestrzeni pełnej bajkowych bohaterów, zaklętych dusz, intensywnej magii i niebezpiecznym przygodom.