Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leniwa niedziela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leniwa niedziela. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lipca 2015

Klub Porcelanowej Filiżanki – Vanessa Greene


Często mówi się, że kobiety bywają o wiele bardziej złośliwe, mściwe, zaborcze i żądne stawiania na swoim niż mężczyźni. W  przypadku bohaterek książki Vanessy Greene prawda ta nijak ma się jednak do rzeczywistości. Gdy trzy kobiety: Jenny, Maggie i Alison spotykają się na targu staroci, na którym ich uwagę przyciąga ta sama filiżanka, wydaje się, że za parę chwil dojdzie do rękoczynów. Każda z kobiet zbiera stare zestawy do herbaty, choć każda z nich w zupełnie innym celu. I żadna nie ma zamiaru odpuszczać. By nikt nie był stratny decydują się one, ku zaskoczeniu i uciesze sprzedawcy, na wspólny zakup i następnie dzielenie się nim. To zdarzenie staje się początkiem ich wielkiej kobiecej przyjaźni.

Alison to mężatka z  dwójką córeczek. Prowadzi mały warsztat: tworzy świeczki w  starych filiżankach, haftuje poduszki, dzieli się talentem swoich rąk z klientami spragnionymi nietuzinkowych ozdób. Odkąd jej mąż, Pete, stracił pracę, jej działalność jest jedynym źródłem utrzymania rodziny. Mężczyzna spędza całe dnie, zajmując się domem i córkami, kobieta zaś stara się możliwie jak najwięcej zarobić. Trudna sytuacja dodatkowo komplikuje ich relacje: małżeństwo przeżywa kryzys, któremu ma zaradzić wspólny biznes – by miał szansę powodzenia, kobiecie niezbędne są kolejne filiżanki.

Maggie to rozwódka, która po rozstaniu z mężem postawiła na rozwój własnej działalności – zajmuje się profesjonalną organizacją wesel, a także prowadzi kwiaciarnię i firmę Bluebell, cieszącą się doskonałą opinią. Jednym z  jej zleceń jest przygotowanie wyjątkowo hucznego wesela, w stylu Alicji w Krainie Czarów, do którego realizacji konieczny jest solidny zestaw starych filiżanek. Jej pracę zakłóca niespodziewane pojawienie się byłego męża i trudna relacja z Owenem, osobą współodpowiedzialną za organizację wesela.

Komplet porcelany niezbędny jest także Jenny planującej właśnie swój ślub z  Danym i pragnącej, by jedną z  atrakcji wieczoru było podanie wszystkim gościom herbaty w stylowych filiżankach. Przygotowania do wymarzonego dnia niszczy jej pojawienie się matki, która dwadzieścia lat wcześniej porzuciła ją, jej brata i ojca.

Czy ta na pozór obca sobie trójka kobiet, zjednoczy swoje siły i wspólnie przebrnie przez tak trudny okres w  życiu każdej z  nich? Jak poukładają się ich relacje?

Przyjemna, lekka, odprężająca – na leżak lub nad morze w sam raz. Nie jest to jednak lektura wysokich lotów, przypuszczalnie jej fabułę zapomnicie jeszcze przed zakończeniem urlopu. Jeśli więc szukacie czegoś podobnego, czytadła idealnego na letnie dni, Greene sprawdzi się doskonale. A jeśli przy tym lubicie herbatę i kolekcjonujecie filiżanki, wspólnota pasji na pewno z  bohaterką zjednoczy Was w  dwójnasób. Uwaga! Jeśli dotąd podobne zbieractwo Wami nie zawładnęło, po lekturze może się to zmienić:)





czwartek, 8 maja 2014

Lato bez mężczyzn – Siri Hustvedt


Tytuł: Lato bez mężczyzn
Autor: Siri Hustvedt
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379435180
Ilość stron: 208
Cena: 29,90zł

Lato bez mężczyzn zupełnie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się książki lekkiej i układnej (wszak autorka jako żona Paula Austera chyba by się o taką nie pokusiła), a jednak znalazłam w niej elementy, które zdołały mnie zadziwić. Nie jest to bowiem sielska opowieść o letniej ucieczce od męskości, jak sugerowałby tytuł, lecz historia definiowania siebie i prawdziwe studium kobiecości.
Siri Hustvedt en passant, wypełniając luki fabularne, wtłaczając w umysł bohaterki pewne rozważania, rozmyśla nad tym jakie przemiany zachodziły w postrzeganiu kobiecości, w sposobach pisania i mówienia o niej, próbuje zdefiniować się przez pryzmat małżeństwa, rodzicielstwa, zawodu, pasji. Pokazuje świat, w którym kobiety odzyskują powieść dla świata, snują historie, wskazuje czym jest książka i jakie relacje łączą ją z czytelnikiem.
Nie bez znaczenia jest osadzenie narracji wokół szeroko pojmowanej literatury. Główna bohaterka zaraz po tym, jak mąż postanawia zrobić sobie od niej przerwę i porzucić ją dla młodszej kobiety, parę chwil po załamaniu nerwowym i spędzeniu wydłużającego się w jej świadomości czasu w szpitalu na ponownym masochistycznym rozpamiętywaniu całej historii, wyjeżdża, by zmagać się ze swoją nową sytuacją w innym środowisku. Wraca więc do rodzinnego miasteczka, by tam z nauczycielki akademickiej przeobrazić się w przewodniczkę młodych dziewczyn, dla których organizuje letnie warsztaty poezji. Obok nich uczestniczy także w spotkaniach miejscowego Klubu Książki, a jednak jej refleksje wychodzą daleko poza ramy literatury. Bohaterka analizując swoje dotychczasowe życie rozpoznaje, że prawda sięga dalej niż litery na zadrukowanych stronach. Mia Fredrickson podejmuje próbę odbudowania swojej złamanej osobowości w lokalnej przestrzeni, której życie coraz mocniej ją angażuje. Analizując bowiem historie napotkanych ludzi, coraz wyraźniej widzi odpowiedzi na dręczące ją wątpliwości, dostrzega to, co jeszcze do niedawna było zakryte, budzi się do życia.
Powieść Hustvedt pełna jest liryzmu, który oswaja i porządkuje świat zburzony. Piękny styl, niespieszność i refleksyjność pozwalają na odnalezienie w powieści tej odpowiedzi na własne nawoływania i lęki. Autorka przedziera się przez rzeczywistość determinowaną przez nienawiść, zazdrość, zdrady, niepewność, brak wiary w siebie, okrucieństwo, szaleństwo i na końcu tej bolesnej drogi odnajduje spokój i wyciszenie, usypia własne demony, z którymi dotąd walczyła zatwardziale.
Tym, co wyróżnia tę powieść jest jej momentami eseistyczny charakter. Miejscami przybiera ona formę rozprawy na temat różnić między kobietami a mężczyznami naświetlanej z wielu perspektyw: biologicznej, seksualnej, psychicznej, charakterologicznej. Autorka powołuje się na wiele tekstów naukowych i tekstów kultury, które pomagają dookreślić miejsca zaciemnione, prezentują całą paletę poglądów, zarysowującą się do wielu pokoleń i sugerującą niezmiennie, że kobiety są płcią słabszą, co pisarka stara się obalić.
Na kolejnych stronicach czytelnik spotka się z wieloma znanymi nazwiskami, między innymi Freudem, Kirkegaardem, Poundem, Plath, Austen. Oni będą niejako przewodnikami na często wyboistej drodze do samopoznania. Tym, co dla książki tej charakterystyczne są bezpośrednie zwroty do czytelnika, traktowanego jednostkowo, indywidualnie. Autorka docenia jego wierność, szczerość, wytrwałość, co rusz wyjaśniając mu pewne sytuacje i odpowiadając na zdumienia.

Lato bez mężczyzn, to powieść wyjątkowa, choć momentami trudna i „sucha”, naukowa niczym traktat, pozbawiona warstwy emocjonalnej. Stanowi ona bardziej studium niż pasjonującą narrację, uznającą za podstawę kalejdoskopowe wydarzania, nadające jej rozpędu. U Hustvedt liczy się człowiek i jego umysł, budujący świat. Choć lektura to krótka, to jednak znacząca.

niedziela, 20 października 2013

Szczęście w Twoich oczach – Caroline Leavitt


Tytuł: Szczęście w twoich oczach
Autor: Caroline Leavitt
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379432349
Ilość stron: 368
Caroline Leavitt bohaterami swojej książki uczyniła Isabelle i Charliego oraz jego syna Sama.
Ich losy splecione zostały w dniu wielkiej tragedii: gdy zdruzgotana kobieta w bardzo zamglony dzień jechała przed siebie z nadzieją na rozpoczęcie nowego życia, przed maską jej samochodu nagle pojawiła się inna osoba – stojąca pod prąd na środku drogi. Isabelle nie zdążyła wyhamować, na skutek czego potrąciła April. Kobieta zginęła na miejscu. Świadkiem całego wydarzenia był jej chory synek Sam. Gdy Isabelle podbiegła do jego matki, wydawało mu się, że ujrzał anioła.
Od tamtej pory mimo zakazom ojca, chłopiec wielokrotnie prowokował spotkania z bohaterką, mając nadzieję, że umożliwi mu ona kontakt z mamą.
Jego relacja z Isabelle staje się także początkiem uczucia rodzącego się między nią a jego ojcem. Oboje poranienie i cierpiący, boją się otworzyć serca na nowe uczucia, mając w pamięci wydarzenie, które splotło ich losy.
Autorka skupia się na konstruowaniu postaci silnie doświadczonych przez los, toteż nie uniknęła budowania ich portretów psychologicznych. Najciekawszą i, co oczywiste, najbardziej podatną na wszystkie wydarzenia osobą jest Sam. Jego dziecięca psychika nie jest jeszcze w pełni ukształtowana, a pamięć o wypadku, śmierci mamy i nowej relacji jego taty powoduje, że bohater jest bardzo rozchwiany emocjonalnie. Choroba wcale nie ułatwia mu radzenia sobie z problemami. Wciąż miałam jednak wrażenie, że chłopiec jest o wiele bardziej dojrzały niż jego zalękniony tata, który choć kierował się jego dobrem i bardzo się o niego troszczył, zapomniał w tym wszystkim o sobie i o innych. Chcąc chronić własne dziecko, ranił innych i rezygnował ze szczęścia. Tragedia jakiej doświadczył tak silnie nim wstrząsnęła, że nie potrafił zamknąć pewnych etapów swojego życia.
Najsilniejszą postacią okazała się Isabelle, która choć równie silnie poturbowana przez los, potrafiła zmierzyć się z teraźniejszością. To kobieta staje się tu bohaterką potrafiącą wziąć odpowiedzialność za swój los w swoje ręce. Jedynie ona próbowała walczyć o szczęście i przyszłość, a nie jedynie tkwić w martwym punkcie przeszłości. Autorce udało się skonstruować bohaterkę o bardzo silnej osobowości, która jednak nie zdołała podźwignąć ciężaru odpowiedzialności za wszystkich.

Historia spisana przez Leavitt buzuje od emocji. Rozgoryczenie i frustracja mieszają się w niej z dojmującym smutkiem, ale też euforyczną radością. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami, które nie zawszę będą w stanie podjąć odpowiedzialnie. Ich życie zdaje się niekończącym pasmem wydarzeń wynikających z nieodpowiednio dobranych słów i niedogadania, a kolejne dylematy jedynie utwierdzają ich w przekonaniu, że postępują źle.
Między dwójką dorosłych tłoczy się mały chłopiec, który nie do końca rozumie co się dzieje, ale znacząco odbiera panujące między dwójką dorosłych relacje. Mają one widoczny wpływ na jego samopoczucie i zdrowie.
Gdy wydaje się, że wszystko w ich życiu zacznie się układać, padają kolejne słowa, które nie musiały paść…

Od pewnego czasu nie lubię takich zakończeń. Problem nie tkwi w tym, że potrafię zaakceptować jedynie pudrowe finały [wszak Zanim się pojawiłeś powaliło mnie na kolana, pisałam też swego czasu o wyższości gorzkich zakończeń nad happy endami i zdanie to podtrzymuję], lecz w tym, że nie zgadzam się na takie rozwiązanie akcji w książkach, które aż się proszą o zamknięcie szczęśliwie i myślę, że na nich zyskałyby o wiele więcej niż na dramatycznych niespełnieniach bohaterów.
Epilog wcale mnie zelektryzował, lecz mocno zasmucił. To jakby policzek w twarz i powiedzenie, że o miłość i szczęście rzeczywiście nie ma co walczyć, bo ta prawdziwa i tak zawsze pozostanie niespełniona, że ludziom dane są tylko chwile radości, relacje na moment, nic na stałe. Mam wrażenie jakby Leavitt za pośrednictwem swojej opowieści krzyczała: nie dajcie się nabrać, nie warto się starać, miłość nie ma w naszym świecie szans, warto się wiązać tylko z tym, z kim wam wygodnie i przytulnie, a nie z tym kogo darzycie uczuciem! Nawet jeśli kogoś prawdziwie kochacie, to szyki popsują wam wasze głupie decyzje i spóźnienie w podejmowaniu tych właściwych.
Finał jest tak smutny, tak pozbawiony jakiejkolwiek nadziei, że z rozgoryczeniem odłożyłam tę książkę, mimo że podczas całej lektury cieszyłam się doświadczeniami głównych bohaterów, kibicowałam im i byłam głęboko przekonana, że im przeznaczone jest szczęśliwe zakończenie.
Czy polecam? Tak, bo mimo wszystko warto spojrzeć na życie ludzi dotkniętych tak ogromnych cierpieniem, którzy na przekór niemu wcale się nie poddali, lecz z optymizmem patrzyli w przyszłość. Warto badać ich zranienia, brak odwagi, poczucie braku stabilności i pewności.
To ludzka historia, o przeżywanych każdego dnia dramatach, które być może rozgrywają się także i na naszych oczach.