Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepełnosprawność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepełnosprawność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 czerwca 2014

Moje pory roku – Laura Izabela Jurga


Tytuł: Moje pory roku
Autor: Laura Izabela Jurga
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788363621896
Ilość stron: 244
Cena: 29,90 zł

Moje pory roku Laury Izabeli Jurgi, to opowieść o dzieciństwie, dorastaniu i dorosłym życiu kobiety, która udowodniła sobie i innym, że niepełnosprawność wcale nie wyklucza możliwości zdobycia wyższego wykształcenia, dobrze płatnej pracy, grona przyjaciół, a przede wszystkim – spełniania marzeń i dbania o samorozwój.  Ciężko nazwać tę książkę powieścią, autobiografią czy pamiętnikiem. To syntetyczne świadectwo życia osoby świadomej swojej wartości, osoby która udowodniła, że potrafi się o siebie zatroszczyć i żyć, zapominając o tym, co różni ją od innych, bo to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia.
Jurga urodziła się z czterokończynowym niedowładem, który nastąpił w wyniku dziecięcego porażenia mózgowego. Od najmłodszych lat wymagała ona specjalistycznej opieki i rehabilitacji. Jej rodzina, musiała znaleźć złoty środek między jak najbardziej fachową opieką, a czułością i miłością, które nierzadko nie pozwalały na pewne działania niezbędne w leczeniu.
Osoby z niepełnosprawnością dziś mają znacznie lepsze warunki do szukania pomocy niż jeszcze kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście lat temu. Wówczas pewne fachowe terminy wypowiadane przez lekarzy brzmiały jak obce słowa, a wiedza o tym, co się pod nimi kryje nie była dana każdemu. Dzisiaj: Internet, szeroki dostęp do fachowej literatury gwarantują szybką możliwość dowiedzenia się wszystkiego o wszystkim. Kiedyś tak nie było.
I takie czasy pamięta autorka książki, która wraz ze swoją rodziną, sama musiała zawalczyć o siebie w czasach dla rozwoju trudnych. Będąc świadomą swoich niedoskonałości i ułomności ciała, od początku czerpała z życia to, co najlepsze, zawstydzając niejedną osobę, która ma możliwości, a zupełnie ich nie wykorzystuje. Bo zastanówcie się ile znacie pełnosprawnych osób, którym brakuje odwagi, by wyruszyć za granicę i poznawać świat; którym brakuje odwagi, by rozpocząć pracę w zawodzie, o którym nie mają zielonego pojęcia; którzy nie potrafią postawić wszystkiego na jedną kartę, by spełnić swe marzenia; którzy chowają w sercu urazy, bo brakuje im głębokiej wiary w sens wszystkich spotykających nas doświadczeń, nawet tych najbardziej bolesnych?
Życie Jurgi zawstydzi niejedną zdrową osobę. Zawstydzi i niejako zmusi do cieszenia się z darów, które każdego dnia otrzymujemy: zdrowia, rodziny, godnych warunków do życia, dobrej pracy, bezinteresownych znajomych, wspierających bliskich, pięknej pogody.
Ta książka, miejscami smutna, zmusza do podjęcia dialogu z samym sobą na temat wykorzystanych i niewykorzystanych szans. Na temat smutku, który się w nas gnieździ, choć nie ma ku temu najmniejszego powodu. Na temat strachu, który nas paraliżuje, a nie powinien.
Uczy ona wrażliwości i docenienia tego co mamy, a co wydaje nam się oczywiste i należne: nóg, które mogą nas zaprowadzić dokąd tylko zechcemy (jeśli zechcemy); rąk, które umożliwiają nam sięgnięcie po wszystko; oczu, dzięki którym widzimy cuda tego świata; uszu, pozwalających je słyszeć i ust, pozwalających je wychwalać. Tym, co może z tej książki zaczerpnąć każdy czytelnik jest pokora. Wobec Boga, życia, doświadczeń. A także inspiracja – do zmian i wiary w siebie i swoje możliwości. Na przekór niepowodzeniom, które mają hartować ducha. I jeszcze jedno – niezmienna wiaraw tkwiące w człowieku dobro, które należy za wszelką cenę wydobyć.

wtorek, 15 października 2013

Bracia Hioba - Rebecca Gablé


Tytuł: Bracia Hioba
Autor: Rebeca Gablé
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788361989974
Ilość stron: 900
Cena: 49, 90 zł



Rebecca Gablé, to literaturoznawczyni, tłumaczka, pisarka, specjalizująca się w tworzeniu powieści historycznych i kryminałów. W Niemczech jej książki cieszą się ogromną popularnością, a popyt na nie wcale nie maleje.
W Polsce ukazały się dotąd dwie jej publikacje – Osadnicy z Catanu oraz Bracia Hioba.

Gablé osadziła akcję swojej powieści w Anglii 1147 roku. Państwem targają wielkie niepokoje, od lat trwa bowiem wojna domowa o koronę pomiędzy cesarzową Matyldą a Stefanem Blois.
Jest jednak takie miejsce, do którego bitewny kurz nie dociera – jest nim wyspa Whitholm, zamieszkiwana przez podopiecznych mnichów z zakonu św. Pankracego. Są nimi prawdziwe indywidua – chorzy, ułomni, arystokraci, przestępcy, opętani, bracia syjamscy, a nawet morderca. Ich opiekunowie zorganizowali przestrzeń gromadzącą wszystkich odstających w jakikolwiek sposób od panujących norm społecznych. To, co jawi się jako dom odizolowany od reszty świata, przyjmuje tak naprawdę kształt gorliwie chronionego więzienia. Jego mieszkańców zwano braćmi Hioba. Pierwotnie planowano, by miejsce to stanowiło ich schronienie już na zawsze, niestety nawet ją dosięga nieszczęście.
Życie mieszkańców wysepki zdezorganizowane zostało przez siejącą zniszczenie nawałnicę, z której ocaleli jedynie nieliczni.
Wśród nich stojący na czele grupy mężczyzna z amnezją, zwany Losianem; szlachcic od lat zmagający się z padaczką; chłopiec z zespołem Downa, bracia syjamscy; mężczyzna wierzący, że jego brzuch zamieszkiwany jest przez węża; bohater uznający się za świętego Edmunda oraz szlachcic Reginald de Warenn – niebezpieczny psychopata. Postaci te decydują się na ucieczkę z wyspy przez dziurę w ogrodzeniu, powstałą na skutek burzy. Nie wiedzą jeszcze na jak wielkie niebezpieczeństwo się narażają. Niespodziewanie odzyskana wolność wcale nie jest stanem przyjemnym, bowiem ich dusze wciąż nękane są obawą o zdemaskowanie i pojmanie. Świat, do którego zmierzają wcale nie jest bezpieczną idyllą, lecz siecią niebezpieczeństw, zagrażającą nawet przeciętnym mieszkańcom, nie mówiąc już o grupie odmieńców niezwykle rzucającej się w oczy. Ich jedyną szansą na ocalenie jest tworzenie zwartego przymierza, co rusz nadszarpywanego przez wir politycznych wydarzeń oraz sieci wspomnień i bolesnej pamięci o przeszłości.

Bracia Hioba, to niemalże 900 stron fascynującej przygody, kipiącej od emocji i żywiołowej akcji. Autorka fenomenalnie poprowadziła narrację, a umiejscowienie wydarzeń w średniowiecznej Anglii, nadało jej historii prawdziwego kolorytu. Opisywane przez nią czasy od lat stanowią niewyczerpane źródło inspiracji dla twórców, którzy na tle wydarzeń historycznych budują rewelacyjne fabuły, niewolne od polityki i zmagań z minionym.
Gablé oferuje nam wejrzenie w przekrój społeczeństwa opisywanych czasów. Raczy nas opisami zarówno arystokracji, jak i duchowieństwa, szlachty i chłopów. Nie pomija żadnej warstwy społecznej, ukazując różnorodność opisywanych czasów. Wybór głównych postaci to również bardzo mocny punkt historii – galeria nietuzinkowych postaci odrzuconych przez społeczeństwo, w którym po raz kolejnym próbuje się odnaleźć sprawia, że zupełnie inaczej będziemy odtąd spoglądać na im podobnych bohaterów.
Autorka nie oszczędzała się, nadając swoim postaciom tak niespotykane rysy i oddając ducha epoki.

Doskonała powieść historyczna, przy której nie zauważycie upływających godzin. Jej wielowątkowość zapewni Wam lekturę na najwyższym poziomie.


poniedziałek, 7 października 2013

Zanim się pojawiłeś – Jojo Moyes


Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379432134
Ilość stron: 382
Seria: Leniwa niedziela



Po lekturze tej książki długo milczałam. W głowie kłębiły mi się setki myśli, a nie chciałam, by którakolwiek z nich uleciała.

Ciężko, naprawdę ciężko pisać mi o tej powieści, bo poruszyła we mnie tak wiele skrywanych emocji, że niewykonalne wydaje mi się zebranie tych wszystkich umykających spostrzeżeń w jedną spójną wypowiedź, która byłaby wyrazicielką tego, co się we mnie kotłuje.

Jojo Moyes stworzyła świat zdominowany przez trudności życia codziennego, niebezpiecznie podobny do realiów wielu z nas, stąd pewnie jego niebywała moc oddziaływania. 

Bohaterowie: Lou i Will, to postaci jakie często mijamy na ulicy: wyrzucone poza margines – każdy z innego powodu.

Ona, to dziewczyna niezamożna, dobijająca trzydziestki i wciąż niepewna swej przyszłości. Właśnie straciła pracę w kawiarni, a bez wykształcenia i innego doświadczenia nie potrafi znaleźć dla siebie niczego odpowiedniego. Jej chłopak Patrick stanął na granicy obsesji, spowodowanej przygotowaniami do maratonu, a ona sama staje w obliczu obowiązku bycia jedną z głównych żywicielek rodziny. Szczęśliwie, matka Willa, pani Traynor poszukuje właśnie opiekunki dla swojego syna.

Kiedyś ambitny biznesmen, w wolnych chwilach czerpiący z życia pełnymi garściami, nieulękniony i spragniony ekstremalnych przygód, dziś na skutek wypadku zostaje przykuty do wózka inwalidzkiego z czterokończynowym niedomaganiem, bez szans na wyleczenie. Jego życie zmienia się diametralnie – nie tylko ze względu na brak możliwości bycia tak samo aktywnym, jak dotychczas, lecz przede wszystkim przez wzgląd na pełne litości spojrzenia dawnych znajomych.

Will traci sens życia i podejmuje decyzje o eutanazji. Na skutek próśb rodziców godzi się na ostatnie pół roku życia, w którym towarzyszyć ma mu Lou. To ona jest ostatnią nadzieją Traynorów na odwiedzenie ich syna od samobójczych myśli. Okazuje się jednak, że ich relacja wykroczy daleko poza przewidywany związek opiekunka-chory, co dla każdego stanie się milowym krokiem naprzód.
Nie jest to bynajmniej kolejna romantyczna opowieść o dwójce ludzi wyrzuconych poza nawias życia, cudownie siebie odnajdujących, żyjących długo i szczęśliwie. Choć jest wzbogacona o sztafaż romantyczno-miłosnych elementów, są one niejako marginalnym dodatkiem do tego, co dzieje się w głębi tej powieści. Tak naprawdę bowiem to lekcja radości życia, gotowości na wielkie poświęcenie i ogromna lekcja pokory oraz szacunku dla wyborów drugiego człowieka, bez względu na to, jak bardzo byłyby one dla nas bolesne i niezrozumiałe.

Dawno nie spłakałam się tak na żadnej książce. I pomyśleć, że miała to być leniwa niedziela! Do tej pory słowa te kojarzyły mi się z ciepłą, lekką lekturą, a tej lekką nazwać nie można. Dostarcza zbyt wielu wzruszeń, całego wachlarza emocji, sprawia, że łzy lecą ciurkiem i nie sposób ich powstrzymać, nie ma możliwości zapanowania nad naturalnymi reakcjami. I wcale nie dlatego, że to jakaś ckliwa i cukierkowata historia niepełnosprawnego i jego opiekunki. Daleko książce Moyes do takiej trywialności i błahości. To coś znaczenie więcej. To opowieść o tym, gdzie leży granica naszej wolności, o tym czy tak naprawdę możemy decydować za innych i jak sprawić, by życie było lepsze.

Nieprawdopodobny ładunek emocjonalny, nieopisana lektura. Nie czuję się odprężona, lecz przytłoczona, poturbowana, pokaleczona, ale choć w obliczu takich słów brzmi to nieprawdopodobnie – takich lektur trzeba. To swoiste katharsis, oczyszczająca moc cierpienia. Książka która porusza, bo dotyka boleśnie, nie sili się na przewidywalny i kiepski happy end. Jest  intensywna, przenikliwa, przejmująca, przyszywająca. Epitety mogłabym mnożyć, ale nie o to chodzi – rzadko zdarza mi się tak silna syntonia z bohaterami, tak pełne współodczuwanie i pełna identyfikacja mimo braku empirycznej znajomości opisywanych doświadczeń.

Autorka chwyciła mnie jak rybę na haczyk, a ja dałam się ciągnąć, mimo że wiedziałam jak to wszystko się skończy i dokąd prowadzi taka łapczywość.

Wydawca chce, by książkę tę polecać przyjaciółkom. Miejcie się więc na baczności, bo następne kilka dni to nie będzie nic innego, jak bombardowanie tą opowieścią. I robiłabym to nawet, gdyby nie wspomniano o tym na okładce. To po prostu historia, którą należy się dzielić, którą trzeba polecać i należy promować!

Rewelacyjna opowieść, warta każdej poświęconej jej minuty, każdej wylanej łzy i wykorzystanej chusteczki. Choć będą takie chwile, gdy bohaterowie wydadzą się wam niepojęcie irytujący, a sama opowieść wkurzająca do granic przyzwoitości – nie oderwiecie się od niej ani na moment. Nie będzie sekundy na złapanie oddechu, pomimo bólu, którego w pewnym momencie nie będziecie potrafili znieść. Ta historia dostarczy wam ogromu niezapomnianych wzruszeń i diametralne zmieni sposób patrzenia na świat. Zaczniecie cieszyć się tym co macie i zastanawiać czy aby na pewno wykorzystujecie drzemiący w was potencjał.
Fantastyczna.


niedziela, 17 kwietnia 2011

"Mapy ludzkich serc" Jacek Ponikiewski

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że do lektury książki Jacka Ponikiewskiego zachęciła mnie okładka. Ta nie podoba mi się wcale. Monstrualnych, nieproporcjonalnych rozmiarów kroplówka i widoczna podłączona do niej dłoń, a w tle zarys postaci, która uśmiecha się złowieszczo, z widocznym złem w oczach, przywodzi mi na myśl skojarzenia z książkami o tematyce doświadczeń na ludziach, horrorów, dziwnych przeszczepów, zabawą ludzkim ciałem i umysłem. Patrząc na okładkę widzę zło. Nic więcej. Byłaby dobra dla książki poruszającej problemy ludzi, na których dokonywano straszne doświadczenia, może podczas wojny, może przez jakiegoś psychopatę. Bo tak- postać w tle, budzi we mnie skojarzenia z psychopatą. Jak ma się to do treści książki? Właściwie nijak.
Jedyne związki jakie widzę, to „doświadczenia” na ludziach, jednak nie tak drastyczne, jak można by pomyśleć. Jedna z bohaterek wyraziła bowiem zgodę na testowanie na sobie nowego leku. Tyle z badań na ludziach. Właściwie nic drastycznego, nic bez zgody, nic co naruszałoby wolność.
Drugie skojarzenie, to dość luźna wizja wojny. W mojej interpretacji okładki jednak, wojna= zło, wojna= psychopata robiący doświadczenia na ludziach.
W ksiązce tej wojna jawi się inaczej.
Nie ma psychopatów.
Jest tylko generał w stanie spoczynku- Jonathan- który po strzale w kręgosłup przeżywa śmierć kliniczną. Po powrocie do świata żywych ląduje w domu starców. W miejscu tym boleśnie doświadcza samotności, lęku. Swoje obawy tłumi w sobie, a dla ludzi jest oschły, niemiły. Wojna i opuszczenie przez rodzinę odcisnęły na nim trwałe piętno.

Sytuacja zmienia się, gdy poznaje Oscara, siedemnastoletniego chłopca cierpiącego na progerię- chorobę starczą. Chłopak wie, że nie dożyje swoich dwudziestych urodzin i proponuje Jonathanowi, by nauczył go życia, pokazując mu mapę swojego serca, dzieląc się z nim wspomnieniami, odpowiadając na wszystkie jego pytania.
Jonathan, godząc się, zyskuje prawdziwego przyjaciela. Okazuje się, że to nie on uczy Oskara, lecz Oskar jego. Staje się uczestnikiem wydarzeń jakich nigdy by się nie spodziewał, ma szansę podzielić się z kimś swymi rozterkami i naprawić błędy przeszłości.

Książka ta jest piękną opowieścią o przyjaźni, przemijaniu, dobroci, a nade wszystko o wielkości i znaczeniu człowieka. O stosunku Boga do ludzi i ludzi do Boga. Pokazuje co jest w życiu najwazniejsze, promuje uniwersalne wartości, uczy nowego spojrzenia na zdanie „całe życie przepływające przed oczami”, wskazuje na wartość cierpienia dla rozwoju duchowego. Autor czerpie z Pisma Świętego i, co zaskakujące, z Dziadów Adama Mickiewicza. Aluzja literacka jest subtelna, jednak dla uważnego czytelnika zauważalna. Dzieł tych nie cytuje Ponikiewski dosłownie, kamufluje je i umieszcza w swoim tekście w formie kryptocytatów i parafraz.

Jedynym zastrzeżeniem, rzeczą, która kilkakrotnie uderzyła mnie podczas lektury, jest zupełne niepotrzebne, nienaturalne,  nie pasujące do całości i zaburzające harmonię i spójność tekstu wprowadzanie między narracje utartych frazesów, typu „nadzieja umiera ostatnia”.
Ilekroć pojawiało się jemu podobne zdanie, poziom irytacji drastycznie się we mnie podnosił.

Książka, mimo swoich małych rozmiarów, przekazuje wiele ważnych prawd, o których często zapominamy. Uczy szacunku do rodziny i osób niepełnosprawnych. Uczy cieszyć się życiem, przeżywać każdy dzień, jak pierwszy dzień nowego życia.
Nie dajcie się zwieść okładce- ukrywa pod sobą wartościowe i piękne wnętrze. Można, by rzec, że na całej płaszczyźnie, włączając w to obwolutę książka uczy, jak bardzo pozory mylą.

4,5/6