Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liryzm. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 sierpnia 2013

Obok Julii – Eustachy Rylski


Bohaterem książki Obok Julii jest Jan Ruczaj, którego poznajemy, gdy ten ma 20 lat i pracuje w bazie samochodowej.  Jego życie przewraca się do góry nogami, gdy ktoś w miasteczku widzi jego nauczycielkę – Julię.
Proza Eustachego Rylskiego charakteryzuje się pewną sennością, niespieszną akcją, leniwie sącząca się fabułą, dusznością i gęstością. Ma się wrażenie, że wydarzenia są lepkie i narzucające się, mimo że tak naprawdę jest ich niewiele. Chciałoby się rzec – idealna na upały, kiedy wszystko wydaje się powolniejsze, ospałe, mozolne. Rylski doskonale żongluje słowami, przechodząc od wypowiedzi czysto refleksyjnych do opiewających konkretne wydarzenia, mające fundamentalne znaczenie dla snutej opowieści.
Jego opowieść determinowana jest przez przemijanie ukazane w formule pór dnia. Młodość symbolizowana jest przez znane w kulturze zestawienie z porankiem, dojrzałość i starość zaś – z południem i resztą dni. Tekst Rylskiego skrzy się od aluzji i niedopowiedzeń, którymi ten operuje z nieprzeciętną biegłością.
Podobnie rzecz ma się z melancholią wyzierającą niemalże z każdej stronicy: Julia – nauczycielka narratora, będącego jednocześnie jednym z głównych bohaterów – stanowi ucieleśnienie tęsknot za przeszłością, pewnym niespełnieniem i niewykorzystaniem darowanych szans. Jej postać rzuca się cieniem na całe życie opowiadającego, który raz po raz oddaje się przemyśleniom dotyczącym wspomnień, próbuje je uporządkować, nadać im właściwą hierarchię i stawia pytania o sens owych uporządkowań.
Język powieści jest bardzo zróżnicowany – raz stanowi poetyckie rozważania, sentymentalną pogoń za przeszłością ubraną w liryczne zwroty, za chwilę przeobrażając się w potoczysty i wulgarny. Jego użycie uzależnione jest od sytuacji, w której znajduje się bohater – gdy przebywa sam ze sobą, oddając się wspomnieniom, język upodabnia się do języka poezji; gdy zaś znajduje się w towarzystwie kolegów, dostosowuje się do nich i wspina się na rejestry wulgarne, męskie, oschłe, całkowicie odmienne od używanych w samotności. Ciekawa jest ta gra językiem widoczna u Rylskiego, to jedna z ciekawszych przestrzeni tego tekstu: przestrzeń lingwistyczna, bardzo specyficzna, oddająca nastrój i ukazująca przybieranie masek, odsłaniająca uczuciowość, ale też przed nią się wzbraniająca.
Nad opowieścią tą snuje się widmo Hemingwaya i Iwaszkiewicza, obecnych w opowiadaniach przywoływanych przez narratora. Ich duchy zdają się patronować opowiadanej historii.

Proza Rylskiego może męczyć i męczy. Jest ciekawa, ale ta senność i niespieszność po czasie już nie dodaje jej uroku, lecz dekoncentruje, powoduje roztargnienie. Perypetie Julii i głównego bohatera nie skupiają na sobie uwagi czytelnika, dopiero finał rekompensuje wiele. Mam wrażenie, jakoby autor z rozwagą zaplanował taki nastrój: uśpił czujność czytelnika, rozleniwił go, wprowadził bezruch, po czym zakończył mocniejszym akcentem. 

poniedziałek, 17 października 2011

Skugga Baldur. Opowieść islandzka – Sjon





Ciężko przyporządkować mi tę książkę do jakiejś konkretnej kategorii, jak i jednoznacznie ją ocenić. Nazwanie tej publikacji powieścią byłoby lekką przesadą, nazwanie opowiadaniem – niedomówieniem.
Nie jest to tekst porywający intrygą czy fascynującą historią.
Jest to raczej bardzo liryczna, poetycka opowieść o dawnej Islandii. Islandii w jakiś sposób onirycznej i magicznej. Malowniczej i pociągającej.
Język jakim została napisana całkowicie pochłania i zachwyca – jest przepiękny.

Autor przenosi nas na teren tajemniczej Islandii, do której wybrzeży napływa statek widmo. Nie on jest tutaj jednak najważniejszy. W tekście tym przeplata się wiele wątków, które ostatecznie prowadzą do osoby wielebnego Baldura. On to wyrusza w ślad za lisicą, na którą postanawia zapolować.

Publikacja ta dotyka tematyki samotności i odrzucenia w sposób całkowicie nowatorski, z jakim nie spotkałam się do tej pory w żadnej z innych książek. Niebanalna kreacja świata przedstawionego podkreśla panoszący się na stronicach wszechogarniający smutek i tajemnicę. Opowieść ta przepełniona jest bogatą i wyszukaną metaforyką. Posiada sens dosłowny, jak i ukryty, jednak dopiero odnalezienie tego drugiego pozwoli nam w pełni zachwycić się magią słów. By zrozumieć zdarzenia współczesne, musimy cofnąć się lata wstecz. Retardacje są tak zmyślnie wplecione w tekst, że momentami nie sposób zorientować się gdzie właściwie w danej chwili się znajdujemy. Przypomina to ciąg sennych marzeń, graniczących z jawą - nie mamy pewności, że śnimy, dopóki się nie obudzimy.

Jest w tym tekście pewna surowość połączona z niesamowicie odczuwalną melodyjnością słów. Znać, że Sjon to także wybitny twórca tekstów piosenek.
Słowa jakimi operuje oddziałują na wszystkie zmysły, angażują w lekturę cały organizm. Dają swoiste wyciszenie i wrażenie obcowania z czystą poezją.

Niebanalna proza odkrywająca kolejne oblicze literatury. Nie jest wtórna, nie nudzi. Wprowadza raczej w somnambuliczny trans, w którym tak doskonale realizm miesza się z nierzeczywistością. Nie każdemu przypadnie do gustu, myślę jednak, że warto się wypróbować, warto się otworzyć na to niewątpliwe wyzwanie jakim jest Skugga Baldur.
Może okazać się, że nie docenimy go od razu. Z całą pewnością jednak, zrozumienie przyjdzie później.