Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka do recenzji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka do recenzji. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2018

Po prostu lagom - Goran Everdahl



Było hygge, ikigai, czas na lagom. 


Moda na słowa trwa w najlepsze, każdy kraj chce mieć swoje słowo, któremu poświęcona zostanie seria książek, a które odda istotę danej narodowości.

Dla Szwedów słowem określającym ich styl życia jest lagom, czyli w wolnym tłumaczeniu w sam raz.  

Goran Everdahl postanawia się mu przyjrzeć i przybliżyć czytelnikowi jego sedno, sięgając do historii, mających przyjść z wyjaśnieniem. Jak to się stało, że Szwedzi tak bardzo cenią sobie życie z umiarem? Autor ukazuje to, biorąc pod uwagę różne aspekty życia. W każdym z nich dla porównania prezentuje także, czym dla Szwedów jest "za dużo" i "za mało".  Jego rozważania wzmocnione są ilustracjami, dzięki którym przez książkę się właściwie płynie. Dzięki książce dowiecie się, jak podróżować lagom, jak ubierać się lagom, jak dbać o środowisko lagom, jaki design jest lagom  i inne.

Bardzo ładnie wydana, utrzymana w duchu publikacji podejmujących podobną tematykę, dzięki czemu łatwo może zostać zidentyfikowana przez potencjalnego czytelnika. Jest przejrzysta, czytelna, dominuje w niej obraz, co sprawia, że przykuwa uwagę. Istotna jest także jej poręczność - jest lagom do torebki:)

Jeśli interesuje Was ta tematyka - sięgnijcie. Nie oczekujcie jednak, że dowiecie się czegoś dotąd nieujawnionego.


sobota, 18 marca 2017

Potęga kiedy. Żyj w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem - Michael Breus

Potęga kiedy. Żyj w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem Michaela Breusa to książka chronobiologa i psychologa klinicznego, mająca na celu poprawić jakość życia poprzez synchronizację rytmu naszej pracy z wewnętrznym zegarem biologicznym.

(...)

Breus dotyka właściwie każdej sfery życia. Pokazuje, jak wielka siłą jest tytułowe „kiedy”, proponując różne pory wykonywania zadań dla każdego z chronotypów. I tak odpowiada na pytania między innymi o to, kiedy najlepiej jeść, kiedy dzwonić z ofertami, kiedy uprawiać seks, kiedy zapamiętywać, kiedy opowiadać żarty, kiedy pisać maile, kiedy dojeżdżać do pracy, kiedy czytać dla przyjemności i wiele, wiele innych.

Istotne podczas lektury tejże publikacji jest to, że wcale nie trzeba czytać jej całościowo. Tak naprawdę możemy sięgać po nią wedle potrzeb, „skakać” po kolejnych stronach, doczytując jedynie te fragmenty, które odpowiadają naszemu chronotypowi (...).


Jeśli zatem jesteście w stanie wprowadzić w swoje życie drobne zmiany w rytmie dobowym, po to, by osiągnąć rewelacyjne efekty i uczynić swoje życie szczęśliwszym – ta książka będzie dla Was więcej niż satysfakcjonująca.




Tekst w całości dostępny na:


czwartek, 9 marca 2017

Wiosna - Karl Ove Knausgård


Wiosna to już trzeci tom cyklu Karla Ovego Knausgårda Cztery pory roku, który ten stworzył z myślą o swojej nowo narodzonej córeczce. Dziewczynka w chwili tworzenia tomu ma już trzy miesiące i coraz więcej rozumie, budząc jednocześnie w ojcu pokłady nieskrępowanego uczucia.

Tom ten od samego początku wyróżnia się na tle innych. Nie jest już opowiadaniem świata w kawałkach – autor nie proponuje skrótowych opisów konkretnych elementów rzeczywistości, z którymi zetknie się jego pociecha gdy przyjdzie na świat oraz gdy zacznie dorastać. Jego opowieść jest spójną narracją, przybliżającej dziecku specyfikę życia rodzinnego Knausgårdów, obarczonego niełatwymi doświadczeniami, takimi jak kliniczna depresja matki przybierająca bardzo ciężki przebieg czy trudności w opiece na potomstwem wynikające z codziennych doświadczeń. Całość opisuje jeden dzień z ich życia, od wschodu aż do zachodu słońca.

O ile w poprzednich tomach wyczuwało się czułość ojca, o tyle tutaj przyćmiona została ona kilkoma fragmentami o charakterze skatologicznym, bardzo naturalistycznymi opisami, które nawet dla ludzi o sporej tolerancji na podobną tematykę, mogą wydać się niesmaczne i nie na miejscu. Tym bardziej, że kiedyś tę opowieść przez wielu uważaną za hymn miłości, przeczytać ma jej adresatka, która raczej nie chciałaby mieć dostępu do niektórych fragmentów.

Obok opisów miłości i bliskości rodzinnej, znajdują się bowiem ustępy (sic!) dotyczące formowania się kału czy też wypluwania flegmy i przyglądaniu się temu, jak spływa w zlewie – bardzo dokładne i obfitujące w detale, ewokujące obrzydzenie i całkowicie przekreślające niedawne finezyjne opisy opieki ojca nad dziećmi. Przypomina to nieco dosadność znaną czytelnikom Knausgårda z cyklu Moja walka, w którym autor także nie przebierał w słowach i nie silił się na subtelność. Tutaj jednak, przyzwyczajeni do owej delikatności, jesteśmy jako czytelnicy zaskoczeni nagłą zmianą kierunku, jaki językowo obiera autor, wtrącając tu i ówdzie soczyste i siarczyste opisy.

Całość broni się jednak, będąc jednocześnie – w mojej opinii -  najsłabszą jak dotąd częścią cyklu. Na jej dobrą ocenę mogą wpływać (i robią to!) rozważania na temat istoty ludzkiej osobowości; przebaczenia; liczby kontaktów, które możemy zawierać z  innymi ludźmi; korzyści płynących z posiadania rodzeństwa; problemów rozprzestrzeniających się na każdy element życia; wreszcie trudności wynikających z życia z osobą cierpiącą na chroniczną depresję.

Tym razem lekturze towarzyszą obrazy Anny Bjerger, szwedzkiej malarki i ilustratorki, specjalizującej się w malarstwie olejnym.


Inna, bardziej dosadna, może bardziej „knausgårdowska” niż poprzednie tomu. Ciekawa jestem w jakim kierunku pójdzie autor w  ostatnim tomie, który – mam nadzieję – już niedługo. 


Czytaj także o poprzednich tomach:
Zima

_________________________

 Pamiętajcie, że powyższy post jest postem konkursowym, w nim można szukać słowa z hasła w konkursie z Był sobie pies.

czwartek, 5 stycznia 2017

Ala ma kota, a Ali? Zdanka pierwsza klasa - Jolanta Nowaczyk


Ala ma kota, a Ali? Zdanka pierwsza klasa to kapitalna książka dla najmłodszych. Jej autorką i pomysłodawczynią jest Jolanta Nowaczyk, ilustratorką zaś Daria Solak.

Koncept jest bardzo prosty, a przez to genialny. Na publikacją składają się ni mniej, ni więcej jak pierwsze zdania z elementarzy na całym świecie.

Nasze klasyczne Ala ma kota nie jest bowiem zdaniem uniwersalnym. Pierwsze czytanki dzieci na całym świecie mienią się różnorodnością i odpowiadają swoim kulturom. Szwecja wie, że Tata wiosłuje, mama jest kochana; Dania, że Soren jest chłopcem, a Mette dziewczynką, z  kolei w  Portugali Ojciec to tatuś, a w  Tanzanii Dzisiaj czytamy książkę.


Jako dziecko, nastolatka ani nawet teraz nie zastanawiałam się nad tym, co czytają dzieci na całym świecie, co – jak się okazuje – było wielkim przeoczeniem. Kapitalny wgląd w czytanki z różnych stron świata, to pretekst do rozmów zarówno o innych kulturach, jak i różnicach między ludźmi oraz o czytaniu i nauce jako takich.


Ilustracje imitujące prace wykonane dziecięcą ręką uzupełniają całość i  stanowią doskonałe tło dla zdań i wyrazów skaczących po liniaturze.


Świetna rzecz, szczególnie dla pierwszoklasistów.

czwartek, 22 grudnia 2016

Jak przekręcać i przeklinać - Michał Rusinek



Jak przekręcać i przeklinać to zbiorcze wydanie książek Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci i Jak przeklinać. Poradnik dla dzieci wzbogacone o 10 nowych, niepublikowanych dotąd nigdzie indziej wierszyków autorstwa Michała Rusinka, z kapitalnymi ilustracjami Joanny Rusinek.

Nad książką unosi się widoczne umiłowanie języka autora i jego nieskrępowana lekkość w  posługiwaniu się nim, naginaniu jego reguł i dostosowywaniu go do myślenia i żelaznej konsekwencji słowotwórczej dzieci.  Choć zarówno przekręcone słowa, jak i przekleństwa nadsyłane były do autora przez rodziców i opiekunów maluchów, to jemu udało się stworzyć arcyciekawe teksty uzasadniające i tłumaczące pewne użycia. 



W książce pojawiają się: wly, gołęsi, najeśnicy, ciopąg, ale też nieco brzydsze słowa: mordanserka, o hellada, kurza pacha, komba bruca czy też ciecięlina pała!

Gwarantuję, że podczas lektury śmiechu będzie po pachy - możecie przecież pobawić się z dzieckiem w domową halę produkcyjną nowych słów i przekleństw. A czemu nie!

Świetne wydanie, do którego chętnie będę wracać, i które z  radością będę podrzucać dzieciakom – niech zasmakują w języku. Wszak czym skorupka za młodu…






wtorek, 13 grudnia 2016

Zostaw mnie - Gayle Forman



Zostaw mnie to pierwsza powieść Gayle Forman, autorki takich bestsellerów jak Zostań, jeśli kochasz czy Wróć, jeśli pamiętasz, dedykowana dorosłemu czytelnikowi.

Główna bohaterka, Maribeth Klein, to typowa zabiegana, pracująca matka. Oprócz tego, że prowadzi życie zawodowe – co przypadkowo umyka jej mężowi – ma na głowie cały dom – małe dzieci, porządki, rachunki i wszelkie inne elementy, z którymi współczesna kobieta nierzadko musi zmagać się samotnie, jeśli chce, by jej ognisko domowe nie zostało zachwiane.

Jej życie ulega diametralnej zmianie, gdy pewnego dnia okazuje się, że to co brała za zwykłe osłabienie, było tak naprawdę zawałem. Operacja na otwartym sercu miała kilka komplikacji, na skutek czego powrót do zdrowia bohaterki mógł się opóźniać.

Tak się jednak nie działo – rana goiła się bardzo dobrze, serce wracało do sprawności, kobieta mogła coraz więcej rzeczy robić samodzielnie, nie szczędząc sobie wysiłku. Fizyczny powrót do zdrowia, nie wiązał się jednak w  jej przypadku z psychiczną odnową. Mąż bowiem – jak i dzieci – widząc, że Maribeth jest w domu, za naturalne uznali, nie bacząc wcale na to, że parę dni temu przeszła ona poważną operację, że znów musi wykonywać wszystkie dotychczasowe obowiązki.

Kobieta, nie wytrzymując napięcia, odchodzi z domu, prosząc, by jej nie poszukiwano. Wyjeżdża, by odetchnąć, ale także by odnaleźć biologiczną matkę, po której prawdopodobnie odziedziczyła chorobę serca. Jej odejście jest punktem zwrotnym w  jej życiu – po raz pierwszy od dawna bowiem, kobieta robi coś dla samej siebie, nie zważając na konsekwencje. Wie, że jej rodzina będzie w stanie sobie poradzić, jeśli tylko podzielą się obowiązkami i zajmą tym, co dotychczas spoczywało jedynie na jej głowie.

Jej ucieczka ma być dla rodziny i przyjaciół uzdrawiająca, porządkująca priorytety i wreszcie zwracająca uwagę na to, że na dom składa się ktoś więcej niż opadająca z  sił matka, trzymająca wszystko w ryzach.

Szczera, mocno osadzona w rzeczywistości opowieść, którą pokochają kobiety. Pokazuje, że zmiany są możliwe, i że wcale nie trzeba z nimi czekać na jakiś przełomowy moment. Choć nierzadko tak właśnie się dzieje. Polecam.




niedziela, 20 listopada 2016

Binek i Pulpet w świątyni Majów - Krzysztof Łaniewski-Wołłk



Binek i Pulpet w świątyni Majów, to publikacja Krzysztofa Łaniewskiego-Wołłka, wydana nakładem mojej ulubionej oficyny Dwie Siostry i wpisująca się w serię książeczek bazujących na zasadzie „znajdź i wskaż”. Ilustracje Adama Wójcickiego bogate są w prawdziwą wielość elementów, szczególików i drobiazgów, sprawiających, że oko młodego czytelnika musi wykazać się nie lada sprawnością i spostrzegawczością.


Binek wraz z grupą turystów wysiał właśnie z  autokaru wiozącego podróżnych do zapomnianej świątyni Majów. Pech chce, że jego psiak – Pulpet – wyrywa się i mknie wprost do niej, za nic sobie mając zakazy, nakazy czy przebieg podróży. Binkowi nie pozostaje nic innego, jak puścić się za nim w pościg. Książka ta jest tak naprawdę zapisem ucieczki i pogoni, rozrysowanej na kilkanaście stron, na których mnoży się od elementów kultury Majów, typowej zabudowy, ukrytych w szczelinach zwierząt i wyrastających zewsząd roślin. Pulpet ucieka, a Binek wraz z czytelnikiem próbuje go złapać, co rusz natrafiając na pułapki. 




Pomysłowa książka z kartonowymi kartkami zaprasza młodego odbiorcę do udziału w niesamowitej (i niebezpiecznej!) przygodzie. Spostrzegawczość będzie ćwiczona na jeszcze jeden sposób – na ilustracjach zaszyfrowana została bowiem wiadomość pochodząca od Majów. Można ją odczytać za pomocą kodu umieszczonego z tyłu. Jej odkrycie zapewni kolejną porcję przygód.

Świetna!

piątek, 28 października 2016

Nowe na półce #październik



W październiku jak co roku urodzaj - znaczące wydarzenia kulturalne zmuszają wydawców do najważniejszych premier własnie w tym miesiącu, a co za tym idzie, czytelników do większych zakupów niż zazwyczaj. 

Nie dziwi mnie więc wcale ilość nowości zasypujących mój pokój. Szkoda jedynie, że tegoroczne przesilenie jesienne tak bardzo się na mnie odbiło, dobijając chandrą i niechęcią do jakiejkolwiek lektury. Książki zatem gromadzę, ale prawie nie czytam. Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy, a lektury znów będą sprawiać przyjemność.


A mam co czytać!


E-booki:
Wszystko co mam
Ósme życie. Dla Brilki. T. 2
Gorzka czekolada
Lubię farbować wróble [przeczytana]


Już przeczytane:
Biblioteka dusz [recenzja]
Jeszcze jeden oddech 
O smoku spod Wawelu [recenzja]
W kraju Polan [recenzja]
Fredek i jeden do pary
Król Gromoryk i zagadkowy smok
Tajemnica więzienia [recenzja] 
Wielka księga inspiracji
Ćwiczenia i zabawy z  głoskami sz-s, ż-z , cz-c, dż-dz
Polska kuchnia. Rozsmakuj się w  tradcyji

W lekturze:
Jezus mówi do mnie
Pilch w sensie ścisłym. Pierwsza biografia
Jak nie umrzeć przedwcześnie. Co jeść, aby dłużej cieszyć się zdrowiem
Sekta 
Twój rok na zmianę

W kolejce:
Jeremy Poldark
Bar na starym osiedlu
Bajki terapeutyczne
Mutyzm wybiórczy
Dziecko wspomnień
O pisaniu
Boska bez włoska
Dom tajemnic. Starcie światów
Słowik
Sekrety dawnych zbrodni
Król
Rosyjski romans
Muza
Duński przepis na szczęście
Tokimeki
Stary Testament w  malarstwie
Sprzedawca arbuzów
Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem 2
Bracia  Burgess



Pozycje, które zdobyłam na Śląskich Targach Książki - w większości z wymiany - których na fotografii nie ma, bo zdążyłam je pochować w domowej biblioteczce, ale które radość sprawiają mi wielką;) 

Olive Kitteridge [za szalone 10 zł!]
Twoje ciało stworzone do życia [5 zł!]
Twoje ciało stworzone do miłości [5 zł!]
Przyjaciele i rywale [kupiona na śniadanie z Autorką:)]
Chłopak, który stracił głowę
Maybe someday
Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Szczęśliwa ziemia
Dziewczyna z pociągu
House of cards
Nadchodzi
Perypetie Alicji na Czarytorium [w Fundacji Mam Marzenie]
Trzeci znak
Dlaczego nie Evans?
Życie deluxe
W jednej osobie
Ekspozycja
Funny girl
Ćwiczenia z utraty

Z Targów Książki w Krakowie przywiozłam zdecydowanie mniej. Właściwie ledwo dwie książki - Drogi Jezu Sekretne zapiski Agathy Christie  - bardziej obłowiłam się za to w gadżety i prezenty dla bliskich. Zrobiłam rekonesans, znam miejsca, gdzie pewne pozycje można kupić znacznie taniej, więc po co wozić;) O tym jednak wspomnę w poście potargowym:) 



niedziela, 2 października 2016

Rój - Laline Paull



Problematyka pszczół staje się coraz głośniejsza – czy to w książkach dla dzieci (Pszczoły, wyd. Dwie Siostry), czy w głośnej niedawno Historii pszczół, coraz częściej i śmielej zwraca się uwagę na kwestię możliwej zagłady tego gatunku, a co za tym idzie – ludzkiej niedoli.
Laline Paull zarysowuje uniwersum, którym rządzą twarde zasady: Podporządkowanie. Posłuszeństwo. Służba.

Rój to przestrzeń, w której życie zależy od surowej hierarchii i wydawać by się mogło, że nic nie będzie w  stanie tego zmienić. Każdy zalążek indywidualizmu jest wyłapywany przez straż i natychmiastowo usuwany. Każda próba bycia kimś ponad to, co zakłada przynależność rodowa jest z miejsca tępiona. Każda ułomność jest wychwytywana i unicestwiana. Rządzi królowa, a obezwładniająca (ogłupiająca? Narkotyzująca?) siła jej miłości sprawia, że w ulu wszystko działa jak w zegarku. Każdy trybik jest na właściwym miejscu i pełni swoją rolę, czego pilnują także wierne kapłanki.

Flora 71 rodzi się jako robotnica ulokowana na samym dole: należy do rodziny sprzątających, mających za zadanie utrzymanie porządku w ulu. Nie jest jednak tak pokorna, jak nakazują tego odwieczne reguły i regulacje. Staje się bohaterką dynamiczną, która niby superpszczoła jest zdolna zmienić losy swojego ula, unikając wewnętrznych narzędzi terroru niosących ład, niczym wyszkolona superjednostka. W oczach pszczół jest jednak jedynie buntowniczką, której należy się pozbyć. 

Początkowo nic tego jednak nie zapowiada. Jej życie zmienia się dopiero wówczas, gdy okazuje się, że potrafi ona karmić nowo narodzone pszczoły. To zaś staje się impulsem do całej serii zmian i zaburzeń w hierarchii. Flora 71 bowiem pnie się po szczeblach – od sprzątaczki, przez mamkę, do zbieraczki nektaru i dalej, dalej, dalej. Mimo że dotąd życie każdej pszczoły zaplanowane (zaprogramowane raczej) było od chwili narodzin, bohaterka wyłamuje się ze schematu, krocząc własną drogą. Jest ona klasycznym przykładem "od zera do bohatera".

Wszystko byłoby w porządku, bowiem narracja prowadzona jest sprawnie i w sposób, który przyciąga uwagę czytelnika, gdyby nie kilka wpadek, zupełnie niepotrzebnych. Chcąc pokazać jak silnie zniewolone są jednostki, autorka posłużyła się między innymi przykładem reakcji robotnic na obecność trutni – ulegały one męskim wdziękom, padały wręcz przed nimi na kolana, a ich podniecenie sięgało granic wytrzymałości. Paull obrazuje to, siląc się na dalekie od reszty warstwy językowej określenia – parafrazując, wspomina ona o „trutnim konarze”, jaki pszczoły chciałyby poczuć między nogami; powołuje się na „świętą piczę Świętej Matki”, a ilustrując oddanie samej królowej, zmienia tekst modlitwy Ojcze nasz, dostosowując ją do cech i zadań wykonywanych przez tę właśnie. W  innych miejscach wykorzystuje teksty biblijne, dosadniej ukazując królową jako Boga, a robotnice, jako wiernych (Pozwólcie córce przyjść do mnie czytelnie nawiązuje do ewangelicznego Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie).

Odnosiłam również wrażenie, że pisarka chce powiedzieć zbyt dużo, na zbyt małej powierzchni. Wydawało się, jakoby próbowała chwycić wszystkie sroki za ogon. Jej książka mówi bowiem nie tylko o totalitaryzmie, podporządkowaniu, eliminacji jednostkowości, buncie, ale także o macierzyństwie, miłości, bohaterstwie, próbie naprawy świata i wielu innych. Za dużo, za szybko, za płytko.

Rój pozostaje książką, wobec której mam ambiwalentne uczucia. Z  jednej strony zarysowanie życia pszczół było niezwykle fascynujące, z drugiej zaś fragmenty nawiązujące do zmienionej wersji modłów i elementy „pszczelego porno” mocno mnie zniesmaczyły. Ich niedopasowanie do całości tak boleśnie rzuca się w oczy, że nie sposób przejść wobec tego obojętnie. Poza tym odnoszę wrażenie niedopracowania całości i zbyt wielkiej chęci przyświecającej autorce, do powiedzenia o wszystkim, o czym tylko się da przy użyciu paraboli ula. To raczej materiał na sagę, nie zaś na jedną krótką powieść.

Chylę zatem czoła za trud włożony w opisanie pracy pszczelego roju, odcinam się jednak od ustępów dalekich od mojego poczucia dobrego smaku, pozostając w zachwycie nad bezbłędną okładką.

Bardziej także, niż nad odczytywaniem jej jako kolejnej powieści o totalitaryzmie – które to odczytanie nasuwa się samo, autorka doskonale zadbała bowiem o wykreowanie świata, w  którym rządzi władza absolutna – skłaniam się ku takim analizom, które na pierwszym miejscu stawiają nie kolejne debaty o reżimie, lecz poruszanie problemu pszczół w ogóle – zagrożeń jakie są ich udziałem i wyczuleniem ludzi na możliwą im pomoc.


***

Korzystając z okazji, jaką jest recenzja książki poświęconej pszczołom, chciałam Was gorąco zachęcić do udziału w akcji adopcji tychże.

Niewielkim kosztem możecie wesprzeć szczytny cel! A przy okazji zdobyć Historię pszczół Mai Lunde.


Szczegóły tutaj.






środa, 20 lipca 2016

Ross Poldark - Winston Graham


Ross Poldark, po latach krwawej wojny w  Ameryce, niespodziewanie dla wszystkich wraca do rodzinnej posiadłości, gdzie czeka go dość chłodne przywitanie. Większość osób pogodziła się już z jego ewentualną śmiercią na placu boju i nie w smak im ponowne spotkanie.

Powrót nie jest dla bohatera przyjemny także z wielu innych powodów: jego ojciec zmarł, majątek jest zrujnowany, a ukochana, o której myśl towarzyszyła mu podczas każdej bitwy, i której wspomnienie kazało mu trzymać się przy życiu, zaręczyła się z jego kuzynem. Poldark rzuca się w wir pracy, by nie myśleć o miłosnym zawodzie i pogodzić się z porażką. Dokłada wszelkich starań, by kopalnia zaczęła przynosić należyte dochody. Pewnego dnia, wiedziony impulsem, postanawia przygarnąć spotkaną na jarmarku młodziutką dziewczynę, Demelzę, która to decyzja drastycznie zmienia jego życie. Nie dość, że po raz kolejny wystawia się na krytykę ze strony otoczenia, to jeszcze coraz bardziej zaczyna się nią interesować, co może mieć dalekosiężne konsekwencje.

Książkę tę czytałam z wypiekami na twarzy. Styl Grahama przypomina najlepsze klasyczne powieści osadzone w czasach wiktoriańskich. Prawdziwą przyjemnością było śledzenie losów postaci, kibicowanie Poldarkowi we wszystkich jego zamierzeniach, bez względu na osąd postaci pobocznych. Wszystko to okraszone pięknym językiem, przez który płynęłam, płynęłam, płynęłam.

Z bohaterami zżyłam się na tyle, że bezzwłocznie sięgnęłam po drugi tom opisujący ich losy – Demelzę. Mało tego – z  ochotą zabrałam się za oglądanie serialu, by jeszcze choć przez chwilę znajdować się w osiemnastowiecznej Kornwalii. I Wam również to polecam.

źródło


Jedyny element, do którego mogłabym się przyczepić to okładka w bardzo złym guście. Niestety, jest to powielenie wydania zagranicznego, na którym pojawiają się kolejni bohaterowie serialu. Gdyby nie słuszne zwrócenie mi uwagi na tytuł przez koleżankę, książkę odrzuciłabym bez zastanowienia, myśląc, że mam przed sobą ckliwy romans. Nie ma to jednak nic wspólnego z rzeczywistością, dlatego uprzedzam – nie dajcie się zwieść i koniecznie zapamiętajcie ten tytuł.