Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konflikt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konflikt. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 października 2014

Miłość i szacunek w rodzinie – dr Emmerson Eggerichs


Tytuł: Miłość i szacunek w rodzinie
Autor: Dr Emmerson Eggerichs
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 978-83-63621-81-0
Ilość stron: 320
Cena: 34,90 zł

Konflikt na linii rodzice-dzieci, dzieci-rodzice trwa niezmiennie od lat.
Każde kolejne pokolenie obiecuje sobie, że nie powieli schematów postępowania praktykowanych przez swoich przodków, jednak niewielu udaje się wyrwać z błędnego koła nieodpowiednich reakcji.
Dr Emmerson Eggerichs w swojej książce dzieli się swoim życiowym doświadczeniem, starając się odpowiedzieć na pytania o to, co robić, by rodzina funkcjonowała jak najlepiej.
Zwraca przy tym szczególną uwagę na to, że każda ze stron: rodzice i dzieci, oczekują od siebie czegoś innego. Rodzice żądają od swoich potomków, natomiast dzieci pragną czuć się kochane. Gdy którakolwiek z tych potrzeb nie zostanie zaspokojona, a druga strona zrezygnuje z mądrego postępowania i da się ponieść emocjom, bardzo łatwo możemy wpaść w to, co Eggerichs nazywa rodzinnym błędnym kołem: dziecko, które nie czuje się kochane nie będzie zwracało się do rodzica z szacunkiem, natomiast rodzic, który nie odczuwa szacunku, nie będzie okazywał miłości: tak długo jak jedna ze stron nie ustąpi, machina będzie się nakręcać, niebezpiecznie przyspieszając i nierzadko powodując dramaty.

Eggerichs to nie tylko psycholog i doradca, ale przede wszystkim doświadczony, choć jak sam mówi – wcale nie idealny – ojciec, szukający wskazówek dotyczących wychowania dzieci w Piśmie Świętym.
Ksiązka ta jest zatem nie tylko poradnikiem postępowania z dziećmi i rodzicami, ale także przewodnikiem po tych fragmentach Biblii, które mogą nas konkretnie ukierunkować i stać się punktem wyjścia do stosowanych przez nas rozwiązań wychowawczych.

Autor przekazuje swoim czytelnikom wiedzę o sposobach na zatrzymanie rodzinnego błędnego koła; rezygnację z krzyku za krzyk, metody, będącej główną z przyczyn  nieporozumień i zranień; uczy jak mądrze i spokojnie odpowiadać na złość, płacz i inne formy wymuszenia stosowane przez nasze pociechy (w różnym wieku); daje świadectwo tego jak okazywać dzieciom miłość, by te naprawdę je poczuły, odpłacając się nam szacunkiem; jak unikać sytuacji, w których możemy dziecko sprowokować do niechcianych reakcji (wybuchy złości, histerii, oskarżenia, raniące słowa itd.)

Książka ta to w dużej mierze lekcja rozumienia drugiego człowieka i spora lekcja dojrzałości oraz pokory, a także sztuki kompromisu i empatii, o której często w stosunku do najbliższych zapominamy.

Dobra, wartościowa lektura dla obecnych i przyszłych rodziców, którzy chcą świadomie wychowywać swoje pociechy i uczyć je właściwych postaw i racjonalnego reagowania. To także szkoła okazywania uczuć, z czym wielu z nas, uwięzionych w cyberprzestrzeni ma dziś rzeczywisty problem.

niedziela, 22 czerwca 2014

Drzewo migdałowe – Michelle Cohen Corasanti


Tytuł: Drzewo migdałowe
Autor: Michelle Cohen Corasanti
Wydawnictwo: Sine Qua Non
ISBN: 9788379241941
Ilość stron: 392
Cena: 34,90 zł

Młodziutki Ahmad to Pakistańczyk, który przez całe życie zmaga się z rzeczywistością wojenną. Izraelczycy na jego oczach walczą z Arabami, żywiąc do siebie nienawiść, której on nie potrafi zrozumieć. Mimo ogromnych talentów, bohater dorasta w środowisku, które nie daje mu żadnych szans na samorealizację – dominuje  w nim chroniczny strach i poczucie zagrożenia. Kładąc się spać, nie ma pewności, że rano jego dom będzie jeszcze stał, a rodzina w komplecie zasiądzie do stołu. W dniu swoich dwunastych urodzin przekonuje się na własnej skórze, jak bezlitosna potrafi być wojna – niemalże w jednej chwili ginie jego siostra, a ojciec z jego winy trafia do więzienia, z którego niewielu uchodzi z życiem, a na domiar złego, izraelskie wojska konfiskują jego dom, a cała okolica zaczyna traktować ich jak rodzinę terrorystów. Mimo nauk ojca, brat Ahmada zaczyna pałać nienawiścią nie do poskromienia. Nienawiścią, wokół której zbuduje całe swoje przyszłe życie.
Młody Pakistańczyk musi odtąd zaopiekować się bliskimi i zapewnić im byt, nie mając tak naprawdę nic. By utrzymać rodzinę, musi być ponad nienawiść, która jako naturalna mogłaby toczyć jego serce. Wie, że jego jedyna szansa na lepszą przyszłość to nauka. Z tym jednak nie jest się w stanie pogodzić jego rodzina. Ahmad, mający wsparcie jedynie w ojcu, musi podjąć decyzję – zostać w kraju bez przyszłości czy rozpocząć studia, które pozwolą zaistnieć jego geniuszowi i za parę lat zapewnić rodzinie życie, jakiego nigdy nie mogliby sobie nawet wymarzyć.
Ogromne wrażenie zrobiła na mnie ta książka. Człowiek przewraca ostatnią stronę i w jego głowie kłębią się setki myśli, zarówno o charakterze ogólnoludzkim, pytania o pochodzenie zła, o źródło konfliktów i realne szanse na ich zakończenie, aż po rozważania indywidualne: ile we mnie siły do walki o lepszą przyszłość, co mnie zniechęca, dlaczego nie daję z siebie wszystkiego, nie wykorzystuję talentów, nie potrafię uwierzyć w swoje możliwości i zawalczyć o świat, jaki chciałbym oglądać. Nierzadko gorzkie refleksje mogą sprowokować do konkretnych działań, bowiem książka ta pokazuje, że kropla drąży skałę, że każdy, nawet najmniejszy wkład nie będzie zmarnowany, że każda myśl przełożona na czyn ma szansę na konkretne zmienianie rzeczywistości, żee przemiany i wiedza są ponad podziałami, ponad wyznaniami, ponad konfliktami, ponad narodami – wystarczy wiara w siebie, upór i cel i motywacja tak silne i skonkretyzowane, że nie pozwolą nam zaprzestać wysiłku nawet w sytuacjach wyglądających na bezsensowne. To książka o wielkiej mądrości, ucząca tolerancji, ale też pokazująca bezsens wojen i naszą niewiedzę o tym, co dzieje się naprawdę i jak dalekie jest to od przekazów medialnych. Mocna powieść, której nie sposób traktować jak kolejnej powiastki niosącej nadzieję. Ta książka jednocześnie nadzieję niesie i jej pozbawia, pokazuje ofiary, które musimy ponieść, by coś osiągnąć. Wskazuje, że to co wielkie w oczach świata, nie zawsze znajdzie uznanie w oczach bliskich, lecz nie należy się tym przejmować bardziej niż to konieczne. Świat będzie próbował łamać nasze dusze, pozbawiać je życia, a my nie możemy się poddać. Musimy walczyć bez względu na wszystko.
Przejmująca lektura, pełna obrazów trudnych, widm wojny, zmasakrowanych ciał i skrajnej biedy. Konflikt jest tutaj jedynie tłem do pokazania tego, jak wielką moc kryje w sobie człowiek. Krew, łzy, mieszają się na kartach tej powieści z bogactwem natury: świeżymi morelami, jabłkami, drzewami migdałowymi, wspaniałymi zapachami, które gdy już prawie wdzierają się do nosa, mieszają się ze słodkim odorem krwi, tworząc synestezyjną mieszankę nie do zignorowania. Wielka siła narracyjna, ogromna moc oddziaływania.
Choć należę do osób zupełnie polityką nie zainteresowanych, po lekturze tej książki w jednej chwili sytuacja ta odwróciła się – i chociażby miał to być efekt tylko czasowy, spełniła ona swoje zadanie.

O wielkich tekstach powinno mówić się prostymi słowami, by nie stracić dla nich czytelnika – trudno jednak rzec cokolwiek, co mogłoby dać wyraz głębi tej powieści i jej wpływowi na odbiorcę, bez popadania w pompatyczność i ogólnikowe frazy. Nie chcąc uronić nic z jej wartości, należałoby milczeć i tym milczeniem zyskać jej posłuch. Cisza po zakończonej lekturze dudni bowiem w uszach i każe odwoływać się do emfatycznych porównań niemal bezwiednie. Niech i u was wywoła te same emocje.
Fenomenalna proza.  

wtorek, 20 maja 2014

Powtórnie narodzony - Margaret Mazzantini


Tytuł: Powtórnie narodzony
Autor: Margaret Mazzantini
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 9788375086829
Ilość stron: 528

Powtórnie narodzony, to książka, przez którą brnęłam długo i mozolnie. Wcale nie dlatego, że była nużąca czy niesprawnie napisana, lecz z powodu silnego ładunku emocjonalnego oraz jej ogromnej siły oddziaływania. Autorka stała się depozytariuszką mojego czasu, a w zamian za niego dała mi o wiele więcej niż mogłabym oczekiwać.

Gdyby jakiś czytelnik zdecydował się na lekturę ledwo kilkunastu pierwszych stron, po czym przerwałby lekturę – straciłby wiele. Początkowo bowiem wydaje się, że wszystko u Mazzantini jest zwyczajne – historia, która niczym nie zapowiada tego, co otrzymamy, nie wskazuje wcale na przyszłe przyspieszenie akcji, wzmocnienie siły narracyjnej i, jak sądzę przemyślane, uformowanie książki w taki sposób, by nie  miało się ochoty opuszczać jej świata.

Bohaterką Powtórnie narodzonego jest Gemma - pięćdziesięcioletnia Włoszka, wiodąca monotonne życie w Rzymie u boki męża Guliano i syna Pietra. Wydaje się, że jej świat, to standardowa rutyna, do której nie ma prawa wkraść się żadne nadzwyczajne wydarzenie. Okazuje się jednak, że za sprawą niespodziewanego telefonu od dawnego przyjaciela, kobieta zdecyduje się na podróż do Sarajewa – miejsca nierozłącznie związanego z jej przeszłością, z którą teraz, po latach, pragnie się rozliczyć. Postanawia zabrać ze sobą syna, który właśnie tam przyszedł na świat. Chce w ten sposób zainicjować z nim rozmowę o jego ojcu, reporterze wojennym – Diego.
Gdy przybywa na miejsce, szybko okazuje się, że jej traumy nie zostały jeszcze przepracowane, a przeszłość wciąż tkwi jak zadra w jej teraźniejszości, zmyślnie ukrywa pod stertą nierozwiązanych spraw. Wizyta od pierwszych chwil staje się doświadczeniem niezwykle trudnym i bolesnym, rozdrapującym ledwo co zagojone rany, wciąż delikatne i podatne na ponowne otwarcie. Choć docelowo Gemma chciała podczas owej wyprawy odnowić relacje z synem i uporządkować swoje życie, gdy już próbuje to osiągnąć, okazuje się, że będzie to trudne i wcale nieobiecujące sukcesu.

Powtórnie narodzony to historia, w której przeszłość niczym chmura gradowa wisi nad  teraźniejszością, ledwie czekając na to, by dać o sobie znać i porwać w tornado retrospekcji bohaterów, nieświadomych dotąd tego jak silnie to, co minione naznaczyło ich współczesność. Niepokój, początkowo lekki, a później spotęgowany do ogromnych rozmiarów, towarzyszy lekturze już od samego początku – czytelnik podskórnie wyczuwa przyszłe komplikacje, nadchodzący ból i szkielet tajemnic. To uczucie nie mija – nawet wtedy, gdy zdaje się, że wszystko zostało już powiedziane, a punkt kulminacyjny dawno za nami, autorka wyciąga na światło dzienne broń ostateczną – nieznane dotąd fakty, przejmujące i oświetlające cały tekst z zupełnie nowej strony, nadając mu nowy wymiar i wydźwięk.

Czytanie tej książki nie może zostać przyrównane do picia ulubionej herbaty – to raczej próba przełknięcia najbardziej gorzkiej pigułki, która to przynosi nam niemalże fizyczny ból, towarzyszący oczywistemu bólowi psychicznemu. Czytasz i rozdrapujesz rany, dowiadujesz się prawdy nie tylko o bohaterach, ale przede wszystkim o sobie – odbiorcy niedolnym do złapania oddechu w czasie lektury, kurczowo zaciskającym pięści, siedzącym ze ściśniętym sercem i gardłem. Jeśli wydawało Ci się, że to doskonały materiał na kolejną łzawą obyczajówkę, to jesteście w sporym błędzie.
Podczas lektury i długo po niej prawdopodobnie będziesz się zżymać na rażącą niesprawiedliwość, na obarczanie winą tych, który niczego złego nie popełnili, a jedynie niezależnie od swojej woli znaleźli się tam gdzie rzucił ich los. Bohaterowie tej powieści staną się dla Ciebie symbolami dramatu niemożliwego, bo rozgrywającego się  w XX wieku, w cywilizowanym świecie, w centrum Europy, do której wszyscy aspirujemy.
Tematyka wojny w byłej Jugosławii jest już wielokrotnie przepracowana, a mimo to wciąż budzi spore kontrowersje i słuszne oburzenie czystkami przeprowadzanymi bez jakiegokolwiek sprzeciwu o konkretnej sile oddziaływania. Efekty tejże wciąż widoczne są w tym rejonie świata, w miejscach, które obok wspaniałych krajobrazów mają także przestrzenie wyniszczone, zubożałe, naznaczone piętnem minionej wojny.
Choć to ona zdaje się mieć w książce tej wymiar najmocniej zaakcentowany, ważnym i spajającym ogniwem jest nic innego jak miłość i poświęcenie: leki na zastaną rzeczywistość, jedyne formy ucieczki od tego, co trudne i niezrozumiałe. Choć są one formą eskapizmu, nad bohaterami ciąży świadomość niemożności przerwania nici łączącej ich z przeszłością, o której najchętniej by zapomnieli.

Powtórnie narodzony to tekst dojrzały i wstrząsający, oddziałujący również w wymiarze etycznym. Trzeba po niego sięgać z wielką otwartością i tolerancją. Nie należy jednak bać się tematyki: autorka ubrała ów trudny temat w tak piękną i niebanalną oprawę słowną, że nie sposób będzie Wam się od książki oderwać, mimo że nagromadzenie bólu będzie Was do tego zmuszać. Jest to bowiem książka do bólu prawdziwa, buzująca od głębokich emocji, wydrążająca tunele w sercach i zmierzająca dużo dalej, niż wszystkie płytkie historie jakie po pierwszym wejrzeniu w zarys fabularnych mogliście sobie wyobrazić.
Mazzantini zrobiła rzecz niebywałą: napisała tekst autentycznie poruszający
bez uciekania się do tanich frazesów, trywialnych przenośni i sztucznego patosu. Jej utwór broni się prawdziwością i swoistą uniwersalnością, kreśli bowiem świat, w którym możemy znaleźć odbicia znanych nam postaci, może nawet nas samych.  Jej utwór to tekst wielowymiarowy, poruszający nie tylko problemy o charakterze jednostkowym, jest ponadindywidualny, sięga do ogółu, mówi o kwestiach zarówno psychologicznych, jak i społecznych, posiada walory dydaktyczne, ale też nie stroni od stycznych rozważań. Mnogość wątków wcale jednak nie przeraża: wręcz przeciwnie, tworzą one spójną, komplementarną całość, która buduje przed naszymi oczami całościowy obraz.

Bardzo dobra powieść!