Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2015

Usmiech Madeline – Darien Gee


Uśmiech Madeline to kontynuacja poprzedniej książki Darien Gee – Herbaciarni Madeline, opisująca codzienne życie mieszkańców małego miasteczka Avalon. Jak w  każdej społeczności, także i tutaj znajdują się postaci wiodące i te, które dają się wieść.

Bettie Shelton, to dość ekscentryczna i nieznosząca sprzeciwu (a właściwie tak zmyślnie tocząca dyskusję, że jakikolwiek sprzeciw przestaje być możliwy) kobieta o wielkim sercu, założycielka i główna agitatorka Klubu Miłośniczek Albumów i Scapbookingu. Spotkania członkiń klubu odbywają się w  herbaciarni Madeline i zrzeszają coraz większą grupę pasjonatów i tych, których „szefowa” skutecznie próbuje przeciągnąć na swoją stronę.  Zebrania nie są jedynie szansą do zetknięcia się z  podobnymi sobie fascynatkami i okazją do stworzenia czegoś niebanalnego – to tak naprawdę centrum wydarzeń kulturalnych miasteczka, ośrodek wsparcia i pomocy, przestrzeń dobroci i miejsce rozwiązywania sporów, to wreszcie tętniące serce Avalon. 

Uczestnikami spotkań są między innymi Connie – młodziutka menażdżerka herbaciarni, zakochana w znalezionek kozie Serenie; Isabel rozpamiętująca swoje życie i zdradę męża; Ava – samotna matka, była kochanka tragicznie zmarłego męża Isabel i matka jego syna, Maxa, która nie ma nikogo na świecie i jako osobę kontaktową podaje właśnie kobietę, której odebrała ukochanego; Frances, która mimo posiadania dwójki synów stara się o adopcję dziewczynki - Mei Ling, która ma jednak spore kłopoty zdrowotne oraz Yvonne – hydraulik pochodząca z bogatej rodziny plantatorów żurawiny, która po odejściu narzeczonego w  dniu ślubu wciąż próbuje uporządkować sobie życie. Dla tych młodych kobiet spotkania i tworzenie albumów to próba przepracowania strat i zranień, która połączona z  rozmowami staje się skuteczną drogą do osiągnięcia katharsis, a także wszczepieniem się w  życie miejskiej wspólnoty.

Świetnym zwieńczeniem tej publikacji jest umieszczenie na końcu przepisów kulinarnych, porad dotyczących scrapbookingu, a także adresy portali społecznościowych, które zrzeszają miłośników ozdabiania albumów. To opowieść, którą czyta się z dużym zadowoleniem, przypomina leniwie toczącą się serialową sagę, kojarząca się z latem, pozytywnym nastawieniem, dobrym humorem.
Uśmiech Madeline to książka do niespiesznej lektury, kojąca i przekazująca strumień ciepła zainicjowany przez prawdziwe relacje serdeczności i życzliwości. Historia o tym, jak nawet największe zranienia i cierpienia można przekuć w dobro, pokazująca, że także to, co wydaje nam się przypadkowe i niesprawiedliwe jest częścią większego planu mającego wyzwolić nas z  pęt ograniczeń nakładanych przez samych siebie. Czasem troska, której nie rozumiemy to jedynie pretekst do walki o takie wersje nas samych, które chcielibyśmy widzieć. Powieść ta jest także świadectwem tego, jak ważna jest bliskość i wsparcie bliskich osób, jak gruntują one przyjaźń i cementują dobre relacje, pozwalając życiu toczyć się zgodnie z  jego rytmem.  Choć początkowo wydaje się, że snute tutaj historie mają niewiele ze sobą wspólnego, dość szybko okazje się, że splata je niewidzialna nić przeznaczenia umocniona ludzką dobrocią.

Polecam tę opowieść w  szczególności tym, którzy lubią zatopić się w opowieści pokaźnych rozmiarów, zostać w  niej na dłużej, niespiesznie oddychać codziennością bohaterów, z  którymi – gwarantuję – bardzo łatwo się zżyć. Choć książka jest pokaźnych gabarytów – w  ogóle ich nie odczujecie, całkowicie poddając się naturalnemu rytmowi narracji.

środa, 24 grudnia 2014

Życzenia ślę...




Kochani, przede wszystkim ŚWIĘTEGO SPOKOJU na te święta. Zdrowia, ciepłej atmosfery rodzinnej, bez corocznych niepotrzebnych krzyków, kłótni, irytacji, bez pogoni za przepychem i wbrew trasie wyznaczonej konsumpcjonizmem.Życzę, by ten święty czas, był chwilą oddechu, ponownych narodzin dla każdego z Was, by Bóg w Was gościł i to on stanowił centrum tego cudownego czasu w roku. Bo tak łatwo zapomnieć o jego istocie.Po co komu śnieg i prezenty? To ludzie tworzą atmosferę świąteczności i miłości. Niech te święta nie będą wesołkowate, lecz radosne


poniedziałek, 14 października 2013

Zgoda na szczęście - Anna Ficner-Ogonowska


Tytuł: Zgoda na szczęście
Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 9788324020348
Ilość stron: 566


Anna Ficner-Ogonowska, to jeden z największych fenomenów literackich ostatnich miesięcy. Jej trylogia cieszy się niepomierną popularnością i uznaniem czytelników, wciąż utrzymując się na listach bestsellerów.
Zgoda na szczęście stanowi zwieńczenie serii, do której należą także Alibi na szczęście oraz Krok do szczęścia.

Poprzednia część kończy się, gdy Hanka i Mikołaj przekonują się o sile swojego uczucia i podejmują decyzję o byciu razem. W świecie happy endów tutaj cykl mógł się skończyć.
Ficner-Ogonowska zdaje sobie sprawę, że niewielu z nas wierzy w lukrowe, szczęśliwe zakończenia, dlatego też postanawia śledzić ich dalsze relacje.
Hanka wciąż osaczona jest myślami pełnymi obawy. Strach przed związkiem potęgują wydarzenia z przeszłości, o których bohaterka nie potrafi zapomnieć.
Ponadto, kobieta wkracza w nowy świat relacji rodzinnych: odnajduje brata, prawdziwą matkę i ciotkę Dominiki.
Trudności się mnożą, a bohaterowie muszą oswoić się z nową, wcale niełatwą sytuacją.
W życiu postaci Ficner-Ogonowskiej z powodzeniem moglibyśmy szukać odbić własnych doświadczeń. To pewnie jeden z elementów, sprawiających, że jej teksty czyta się z tak wielkim przejęciem. Bardzo łatwo utożsamić jest się z postaciami, które zdają się tak bardzo swojskie i bliskie jak Hanka i Mikołaj.
By nie zdradzić całej fabuły, mogę jedynie dodać, że to historia walki z własnymi ograniczeniami i uprzedzeniami, swoisty hołd oddany relacjom miłości i przyjaźni. Nie sposób napisać więcej bez konieczności odwoływania się do tomów poprzednich - nie to jednak jest celem. Jeśli ta trylogia jest Wam jeszcze nieznana, a potrzebujecie lektury odprężającej - sięgnijcie po tom pierwszy,  a gwarantuję, że nie będę już musiała polecać kolejnych - konieczność sięgnięcia po nie wyda się Wam oczywista.

Język powieści jest bardzo prosty, co przyczynia się do tego, ze nie wymaga ona wzmożonego wysiłku intelektualnego, lecz może być odskocznią od codzienności i toczących nasze życia problemów. Mimo że powieść jest dość długa, czyta się ją niesłychanie szybko. Jej bohaterowie stają się naszymi dobrymi znajomymi, a każdorazowe spotkanie z nimi, wywołuje na naszej twarzy uśmiech.
Każdy z nas potrzebuje czasami czytadła, z którym można spędzić przyjemne popołudnie. Sięgając po serię Ficner-Ogonowskiej decydujecie się na długie godziny spędzone w atmosferze familiarności.

Autorka maluje świat pełen ciepła, uśmiechu, miłości i pozytywnych rad. Po skończonej lekturze tej książki, wielu czytelników może mieć dojmujące poczucie straty bliskiego przyjaciela – tak silnie można zidentyfikować się z kolejnymi postaciami, że ich pożegnanie odczujemy wręcz fizycznie.
Warto jednak decydować się na takie znajomości:)