Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szymon Hołownia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szymon Hołownia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Święci pierwszego kontaktu - Szymon Hołownia



Święci pierwszego kontaktu to druga po Świętych codziennego użytku książka Szymona Hołowni, przybliżająca współczesnemu czytelnikowi sylwetki świętych znanych i mniej znanych, czczonych i zapomnianych.

Autor zdaje się przypominać, że niebo i jego mieszkańcy są znacznie bliżej niż nam się wydaje, gotowi w każdej chwili nieść pomoc, o ile – rzecz jasna – o tę poprosimy.

W sposób dla siebie typowy, językiem znanym już z innych publikacji – dalekim od skostniałego kaznodziejstwa – Hołownia porywa nas na niebiański szlak, gdzie spotkać możemy między innymi Feliksa z Sieradza OP, św. Kutberta, św. Serafina Wyryckiego, św. Kseni Petersburskiej, św. Pantelejmona, św Agatona Egipskiego oraz błogosławionego Odoryka z  Pordenone.

Przyznajcie się, ilu z wyżej wymienionych świętych znaliście wcześniej? Założę się, że niewielu, jeśli w ogóle któregokolwiek. Hołownia zatem za sprawą tej książki czyni podwójny dobry uczynek – po pierwsze odkurza wizerunki postaci niesłusznie zapomnianych, a po drugie otwiera przed czytelnikiem nowe możliwości kontaktu z Bogiem i wypraszania u niego łask.

Masz pusty portfel, kłopoty z miłością, boisz się śmierci, stresujesz się przed spowiedzią, a może wciąż nie potrafisz praktykować wdzięczności? Oto książka, dzięki której Twoje problemy mają szansę się skończyć. Wystarczy mocna wiara, skuteczna modlitwa, a w Twoim życiu zaczną dziać się cuda. Nie wierzysz? Spróbuj!

Polecam: wielce pomocna, a także pouczająca i poszerzająca horyzonty wiary pozycja.


sobota, 1 listopada 2014

Holyfood – Szymon Hołownia


Tytuł: Holyfood
Autor: Szymon Hołownia
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-240-3233-4
Ilość stron: 144
Cena: 32,90zł


Już dawno tak się nie najadłam jak przy stole Szymona Hołowni!
Głęboko wierzę w to, że konkretne książki trafiają do nas w odpowiednim momencie: by skonfrontować nas z problemami, z jakimi się zmagamy, by udzielić nam odpowiedzi na dręczące pytania, by stworzyć wspólnotę doświadczeń z bohaterami, by lepiej zrozumieć otaczający nas świat.
Nie przez przypadek akurat teraz sięgnęłam po Holyfood – i nie chodzi wcale o to, że premiera+  moje oczekiwania stworzyły zwyczajną koincydencję. Mogłam książkę i kupić i zajrzeć do niej za rok lub dwa, jak to często bywa. A ja wyniosłam ją na początek kolejki, podskórnie czując, że jest dokładnie tym, czego w tym momencie życia potrzebuję.
I jak sądzę – potrzebuje wielu z nas.
Od dłuższego czasu byłam na duchowej diecie potwornej – zupełnie bezsensownej, bo wcale nie prowadzącej do poprawy stanu zdrowia, a do wyniszczenia. Była raczej głodówką, gwarantującą w pakiecie pustynię. Daleka jestem od twierdzenia, że po przeczytaniu spisu treści tej duchowej ksiązki kucharskiej, mój stan od razu się polepszył i ustabilizował – mam jednak dobrego dietetyka, doskonale rozplanowane posiłki, a dzięki cierpliwości i systematyczności będę w mocy nabrać sił, dostarczając sobie niezbędnych mikroelementów witamin duchowych.
Są takie diety, na których efekty nie trzeba długo czekać – i właśnie 10 propozycji znajdujących się w tej publikacji, razem tworzących mój nowy wykaz posiłków do takich należy – dieta cud, działa natychmiastowo, nawet najmniejsza zmiana w odżywianiu powoduje widoczne rezultaty: więcej pokoju, mniej nerwów, zdolność do opanowywania napadów paniki, racjonalne myślenie, widzenie źródła a nie tylko efektu i skuteczne zwalczanie problemów.

Hołownia zawarł w książce tej dziesięć przepisów na zdrowe duchowe życie – oczywiście opartych na regularnej modlitwie, dziękczynieniu i zachwycie światem. To one mają stać się podstawowym pożywieniem, gwarantującym nie tylko pełnię duchowego (a może i fizycznego) zdrowia, ale także niespożyte siły i energię do dzielenia się nimi ze światem.
Autor, odwołując się do własnego życiowego doświadczenia, prezentuje sprawdzone metody, między innymi na cud. Bo tego, moi Państwo, wokół nas nie brakuje – wystarczy się rozejrzeć i – co ważne – tak się odżywiać, by mieć sokoli wzrok, który dostrzeże nawet te najdrobniejsze cuda dziejące się dookoła nas.
Oprócz przepisu na dokonały cud, znajdziemy w tej publikacji także następujące propozycje żywieniowe:
- dieta „Hydrozagadka” – dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości wody żywej,
- dieta „Don’t talk, just kiss’,
- dieta “Jestem królem”,
- dieta “Dziś jest czwartek”,
- dieta „Wróć do Sorrento”,
- dieta „Only you”,
- dieta “Ogniu, krocz za mną”.

Składniki niezbędne w naszej nowej diecie są szeroko dostępne – sekretem jest połączenie ingrediencji w odpowiedni sposób, w odpowiednich proporcjach i odpowiednia ilość posiłków. Jeśli dotąd nie potrafiliście wytrzymać na diecie, mam dla Was doskonałą wiadomość – w tejże można podjadać! I nie będzie efektu jo-jo, a jedynie pełnia zdrowia i szczęścia. Brzmi obiecująco, prawda?
Nie jest też droga – wszystkie potrzebne elementy są darmowe! I co piękne – każdą dietę możecie łączyć z inną, stosując jednocześnie nawet dziesięć, nie prowokując żadnych szkodliwych skutków ubocznych.
Podsumujmy zatem: bezpłatne składniki, brak efektu jo-jo, możliwość podjadania, mieszania diet i gwarantowane szybkie efekty. Nie czekaj! Zacznij dietę już dziś!


poniedziałek, 22 lipca 2013

Niebo dla średnio zaawansowanych – Szymon Hołownia, Grzegorz Strzelczyk


Tytuł: Niebo dla średnio zaawansowanych
Autor: ks. Grzegorz Strzelczyk, Szymon Hołownia
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-240-2128-4
Cena: 29,90 zł



Niebo dla średnio zaawansowanych, to napisany ze swadą i humorem „poradnik” dla chrześcijan. Przywodzi na myśl skrzynkę pytań, gromadzącą najdziwniejsze problemy i wątpliwości związane z wiarą, o które boimy zapytać się publicznie, a  które spędzają nam sen z powiek i są przyczyną wielu nieporozumień. W roli pytającego postawiony został Szymon Hołownia, zaś osobą, która stara udzielić mu się wyczerpujących odpowiedzi jest ksiądz Grzegorz Strzelczyk, uznany polski teolog, który swoimi wypowiedziami intryguje i prowokuje do drążenia tematów niełatwych. Książka ta powstała na podstawie programu Gotowi na śmierć? emitowanego w Religia.tv, a pytania w niej się pojawiające dotyczą właśnie życia po śmierci i spraw  z nim związanych.
Hołownia swoimi pytaniami próbuje „zagiąć” Strzelczyka, jednak ani razu mu się to nie udaje – ten bowiem na wszystko ma gotową, a przy tym niezwykle przemyślaną i sensowną odpowiedź. Żadne pytanie nie zostało pozostawione bez odpowiedzi, żadna wątpliwość przemilczana.
I tak czytelnik dowie się, że może spotkać w niebie swojego ukochanego psa; już teraz może gromadzić odpusty; czym różni się duch od duszy; co ma Jezus do science fiction; ile będzie Sądów Ostatecznych; co ma wspólnego seks z niebem; kto z Trójcy Świętej obroni nas na sądzie; czy święci widzą wszystko co robimy; jak wyglądają anioły; czy Szatan czyta nam w myślach; czy po Zmartwychwstaniu będziemy młodzi czy starzy; czy będziemy jeść; czy w  niebie trzeba pracować i tak dalej, i tym podobne…
Wątpliwości się nie kończą, a wręcz przeciwnie – mnożą wraz z każdym kolejnym pytaniem. Tym, co niewątpliwie zaskarbi sympatię czytelnika jest wyraźny dystans pytanego i odpowiadającego do siebie wzajemnie, ale także do poruszanych wątków – choć są to sprawy ważne, często traktowane są z puszczeniem oczka do odbiorcy, ubrane w strojne piórka żartu i swobody. Przy tym wszystkim autorzy nie grają nieomylnych – sami targani są wątpliwościami, a nie raz zdarzy im się przekonać drugiego do własnych opinii i zmusić do zmiany zdania na wiele kwestii.  Książka ta tworzy się na naszych oczach, żyje, nie jest zbiorem raz postawionych faktów, lecz ciągłym dociekaniem i prowokacją do drążenia nawet tego, co niewygodne albo – wydawać by się mogło – bez jednoznacznej odpowiedzi.
W dużej mierze jest to publikacja subiektywna. Nie „obciąża” jej imprimatur, nie jest prawdą objawioną. Z pewnością roi się od prywatnych poglądów obu autorów, myślę jednak, że rzadko odchodzi daleko poza oficjalne nauczanie Kościoła.
Warto przeczytać i – już teraz – z niecierpliwością wyczekiwać nieba.

czwartek, 24 listopada 2011

Bóg, kasa i rock’n’roll – Szymon Hołownia i Marcin Prokop




Gdy spotyka się agnostyk z teistą, może dojść do prawdziwej burdy światopoglądowej. Sytuacja jednak zmienia się, gdy są to osoby dojrzałe, mądre i co najważniejsze – posiadające wiedzę praktyczną na temat umiejętnego przeprowadzania zdrowej rozmowy oraz zdolności podstawowej: daru wsłuchiwania się w to, co ma druga osoba do przekazania.
Jeśli dodatkowo są to znani prezenterzy telewizyjni, którzy od dobrych kilku lat zachwycają widzów stacji TVN swoim zgranym duetem, biorący sobie pod lupę Boga i wszelkie okoliczne podtematy – konwersacja taka musi się skończyć niezwykłymi wnioskami.

Panowie Szymon Hołownia oraz Marcin Prokop, postanowili podzielić się swoją osobistą rozmową z ludźmi o różnych zapatrywaniach religijnych.
We wstępie napisanym przez drugiego z panów, zgrabnie zostaniemy wprowadzeni w temat. Parafrazując Prokopa: doświadczymy skutków spotkania dwumetrowego profanum z nieco niższym sacrum. Ksiązka nie powstała po to, by kogokolwiek burzyć czy narzucać jedyną prawdę. Stanowi jedynie zapis pasjonujący konwersacji mającej zaspokoić ciekawość każdej ze stron, przeprowadzonej na wysokim poziomie, bez niepotrzebnych uprzedzeń czy kłótni.
Obaj Panowie wykazują się niezwykłym taktem, choć niejednokrotnie używają skrajnych metafor do opisania tego, co zrodziło się w ich głowach.  
Swoją książką otwierają pole do dyskusji o wierze i jej braku, w której każdy może wziąć udział. Dostarczają tematów do rozważań, odpowiadają na pytania wydawać by się mogło oczywiste, jednak już zakurzone i zapomniane.
Co stanowi o walorach tej pozycji, to przede wszystkim odwoływanie się autorów do rzeczywistości, szukanie rozwiązań w świecie dostępnym każdemu czytelnikowi, stąd też częste porównania religii do elementów popkultury. Metafory te mają na celu ułatwić zrozumienie wielu trudnych zagadnień, które mogą wydawać się niezrozumiałe dopóki nie zostaną poddane transkrypcji na język dzisiejszej kultury.
Hołownia i Prokop poruszają się w sferze religijności, dyskutują na tematy fundamentalne, takie jak dusza, boskość i człowieczeństwo Jezusa, teoretyczna skostniałość Kościoła i przedawnienie niektórych poglądów przez niego głoszonych. Wszystko to oprawione jest w ciekawe połączenie języka ewidentnie naukowego ze skrajnie kolokwialnym. Całe „danie” podane nam zostaje na tacy wraz z deserem, jakim jest próba zastanowienia się między innymi nad tym, jakich metod promocji używałby Jezus, gdyby to dziś przyszło mu zejść na ziemię i nawoływać to pójścia za Nim oraz szeroka paleta zagadnień z zakresu popkultury. Nie braknie także i tematyki szatana oraz całej pseudodiabolicznej estetyki oraz satanistycznej poetyki na ogromną skalę stosowanej w szeroko rozumianych mediach.

Bóg, kasa i rock’n’roll to arcyciekawa polemika bez skakania sobie do gardeł.  
Nie myślcie jednak, że brakuje w niej emocji! Co rusz dało się wyczuć narastającą irytację czy wzbieranie emocji. Na szczęście żaden z autorów nie pozwolił się ponieść ich fali, lecz do końca wytrwał broniąc swojego stanowiska bez zbędnych słownych przepychanek. Gratulacje Panowie!

Okładka książki głosi, że jest „zaskakująca konfrontacja”. Nie zgodziłabym się z tym stwierdzeniem – prędzej czy później musiało do niej dojść, była jedynie kwestią czasu, a nie sprawą zaskakującą. Dobrze, że powstała teraz. Mam również cichą nadzieję, ze doczeka się także kontynuacji, również przedstawionej w formie książkowej.
Komu polecam? Absolutnie każdemu! Nie jest to traktat naukowy, manifest religijny ani żadnego rodzaju forma nawracania czy narzucania jedynej rozstrzygającej prawdy. Pozwala jednak spojrzeć na ludzi o innym życiu duchowym niż nasz w sposób pełen akceptacji, zrozumienia i szacunku. A tego niestety coraz częściej nam brakuje. Dlatego warto się uczyć.



****
Jeśli ktoś do tej pory nie był przekonany czy jest to książka dla niego, a teraz nabrał na nią ochoty - wciąż jeszcze jest szansa, by o nią zawalczyć. Do 29 listopada czekam na zgłoszenia do KONKURSU, którego zasady są nieprzyzwoicie proste. Bóg, kasa i rock'n'roll czeka na nowego właściciela!

poniedziałek, 7 listopada 2011

KONKURS - HOŁOWNIA I PROKOP


Kochani,
jak obiecałam:

Wraz z Wydawnictwem Znak zorganizowałam dla Was konkurs, w którym do zdobycia książka duetu Hołownia&Prokop – Bóg, kasa i rock’n’roll.
By wygrać jeden z egzemplarzy wystarczy w komentarzu pod tym postem umieścić krótką odpowiedź, (najlepiej 1-2 zdania) na pytanie: za co lubicie Szymona Hołownię i Marcina Prokopa?
Spośród nadesłanych zgłoszeń wylosuję jedną osobę, która stanie się posiadaczką tejże książki.


Osoby anonimowe proszę o pozostawienie e-maila.

Mile widziany banner reklamujący konkurs na Waszych blogach.:)

Konkurs potrwa do 29 listopada. Zatem do dzieła!
Powodzenia:) 

****
O książce:

niedziela, 23 stycznia 2011

"Ludzie na walizkach" Szymon Hołownia

Szymon Hołownia. Mimo, że prowadzi swój autorski program w stacji religia.tv [z resztą to właśnie z niego został zaczerpnięty materiał na książkę, o której wspominam], wielką popularność zyskał dopiero
jako prowadzący program "Mam talent".
Nie będę się wiele rozwodzić nad jego osobą. Choć wydawać by się mogło, że jest dość neutralny, to jednak wiem, że budzi wielkie kontrowersje. Jako, że miałam okazję być na jednym z jego spotkań
autorskich, mogę jedynie powiedzieć, że zrobił na mnie BARDZO dobre, a nawet zaskakująco dobre wrażenie. Nie jest paranoikiem, fanatykiem, na wszystkie zadawane mu pytania, odpowiadał mądrze,
podpierając się odpowiednią literaturą lub odwołując do innych instancji. Nie udowadniał niczego na siłę, jedynie najlepiej jak się da odpowiadał na postawione pytania. A ich kaliber i tematyka były tak
zróżnicowane, jak tylko mogły. Przechodząc do meritum. Książka "Ludzie na walizkach" opiera się na programie o tym samym tytule, w
którym Pan Szymon rozmawia z ludźmi dotkniętymi chorobą, wielkim cierpieniem, niejednokrotnie śmiercią, a także z samymi lekarzami. Choć mogłoby się wydawać, że to on, jako żarliwy katolik, będzie próbował pokazać tym ludziom sens ich walki, tak naprawdę czytając miało się wrażenie, że czasem on sam jest bezradny wobec ich radości życia, zrozumienia swojej sytuacji,a  nawet wdzięczności, że mimo tego, co ich spotkało, nie znajdują się w jeszcze trudniejszym położeniu. W książce, zwłaszcza podczas rozmów z lekarzami, często pojawia się motyw wyboru. Dramatycznego wyboru, który trzeba było podjąć, a którego jednak nie można było być do końca pewnym. W którym momencie kończy się ludzkie życie? czy śmierć mózgu, to już naprawdę śmierć, czy tylko lekarska chęć  jak najszybszego przekazania organów innym potrzebującym? jak wiele cierpienia może
znieść człowiek?  jak zachować się wobec osoby chorej, cierpiącej, co jej mówić, a czego nie, czy w ogóle
należy coś mówić? Na te i na wiele innych pytań próbuje odpowiedzieć ta książka.
Przyznam szczerze, że choć liczy ledwie 148 stron, czytałam ją bardzo długo. Nie dlatego, żę męczyła czy
była nudna. Po prostu po każdym rozdziale, każdej historii, musiałam dać sobie czas. Zastanawiałam się
nad własnym życiem, nad życiem ludzi wypowiadających się, nad tym jak wielkie szczęście mam,
będąc zdrowa, mając takie a nie inne życie. Jako, że człowiek ma tendencje do ciągłego narzekania, ta
książka staje się wymierzonym mu policzkiem.
Jakim prawem narzeka człowiek, który można powiedzieć ma wszystko? Który patrząc z perspektywy
ludzi wypowiadających się w tej książce, jest prawdziwym szczęściarzem? A mimo to, niejednokrotnie
odnosiłam wrażenie, że to tamci ludzie, mimo cierpienia, mają w sobie więcej radości niż ja.
Właściwie przy każdym rozdziale uroniłam łzę. Serce podchodziło mi do gardła. Gdy tylko wyobrażałam
sobie sytuację,w jakiej znajduje się bohater konkretnego rozdziału- rozdzierało mi serce. Nie potrafię
sobie nawet wyobrazić tego, co mogli czuć. A najgorsza jest w chwila, w które uświadamiasz sobie, że to
nie jest żadna powieść, że to nie dramat telewizyjny, że to wszystko dzieje się naprawdę. Teraz, tu, może
obok Ciebie.
Jeśli ktoś jeszcze nie czytał - polecam. Nie warto czytać jednym tchem. Warto skorzystać i dać sobie czas
na refleksję.