Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje książki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2019

Felix, Net i Nika oraz Koniec Świata Jaki Znamy - Rafał Kosik


Felix, Net i Nika to jedna z najpopularniejszych serii dla młodzieży, która nie dość, że od lat zyskuje szerokie grono odbiorców, to jeszcze pod warstwą fabularną skrywa wiele wartościowych treści, zogniskowanych między innymi wokół konsekwencji postępu technologicznego i zagrożeń czyhających na współczesnego człowieka z niego wynikających.

Przed Wami najnowsza, piętnasta już część, Felix, Net i Nika oraz Koniec Świata Jaki Znamy. Oto tytułowi bohaterowie po przerwie wakacyjnej wracają nie do gimnazjum, lecz do pierwszej klasy  nowo utworzonego na mocy reformy edukacji liceum. Na zmianie nazwy szkoły jednak nie koniec - uczniów czeka cały szereg niespodzianek z nowym dyrektorem (mającym ambicję uczynienia z placówki oświatowej sprawnie działającej i przynoszącej sukcesy firmy) na czele.

Jeśli tytułowym postaciom wydawało się, że tragedią jest nowy podział klas albo zmiana systemu oceniania czy przyznawania stypendiów, byli w sporym błędzie. Oto bowiem ich świat, świat, do którego przyzwyczaił ich postęp technologiczny, zdaje się bezpowrotnie znikać. 

Na całej Ziemi nie ma prądu - nie brzmi tak źle, prawda? Przecież chwilowy detoks cyfrowy nikomu krzywdy zrobić nie może. Chwilowy tak, ale gdy po czasie uświadomicie sobie, że nie ma internetu, nie działają telefony, telewizja nie odbiera, nie jesteście w stanie z nikim się skontaktować w sposób, który dotąd był dla Was oczywisty, nie zrobicie sobie herbaty, nie upieczecie ciasta, nie włączycie światła, mało tego - lodówka przestaje pracować, Wasze zapasy jedzenia się psują, a do nowych nie ma dostępu, bo byliście tak przyzwyczajeni do życia bezgotówkowego, że nie macie w kieszeni ani złotówki, bankomaty zaś nie działają, a terminale z oczywistych względów nie funkcjonują - przestaje być wesoło. W taką rzeczywistość wrzuceni zostali Felix, Net i Nika, wiedzący, że w całą tę sprawę w jakich dziwny sposób zamieszani są ojcowie chłopaków, a wiąże się z ona z poważnym zagrożeniem terrorystycznym, który może przynieść nie tylko Koniec Świata Jaki Znamy, ale koniec świata w ogóle. 

Rafał Kosik wrócił z powieścią, która pokazuje jak niebezpieczne może być uzależnienie od technologii, szczególnie dla tych osób, które są nią przesiąknięte i nie mają nawet świadomości, jak silnie ona nimi kieruje. Przy tym wszystkim w powieści nie brakuje akcji - tak naprawdę to ona, przemieszania z humorem, napędzają całą historię. W powieści znalazło się sporo miejsca dla nauki, co jest nieodłącznym elementem serii. Podczas lektury odnosiłam wrażenie, że całość jest bardzo dorosła - bohaterowie, już uczniowie liceum, wydorośleli, a ich perypetie (szczególnie te osobiste) stały się poważniejsze. Zdaje się, że Kosik powoli wprowadza swoje postaci w życie starszych osób - szczególnie Nika zmagać się musi z problemami, które nie powinny jej dotyczyć w tak młodym wieku. Zawsze jednak liczyć może na wsparcie przyjaciół - to również pozostaje niezmienne. Autor hołduje wartościom takim jak bezinteresowność, wsparcie niesione drugiemu i przyjaźń. Jest zatem książka ta nie tylko kurierem rozrywki, ale także życiowym drogowskazem.

Dla mnie, jako nauczyciela, wartością naddaną powieści jest także przedstawienie skarykaturowanego obrazu reformy oświaty, jaka miała miejsce i która w szkole, do której uczęszczają bohaterowie przybrała nieoczekiwany (i niemożliwy w realnym świecie) oraz doskonale oddający absurdy całej tej sytuacji obrót. Humor (i śmiech przez łzy), który towarzyszy mi w pracy zawodowej, tutaj został świetnie zilustrowany poprzez pokazanie absurdów rządzących oświatą.

Jeśli dotąd nie mieliście okazji przeczytać całej serii, bądź też macie jakieś braki  w poszczególnych częściach - nie martwcie się. Najnowszą powieść Kosika można czytać bez znajomości poprzednich, co stanowi doskonały pretekst do kupienia jej wraz z początkiem roku i zachęcenia młodego czytelnika, by nadrobienie całego cyklu potraktował jako czytelnicze wyzwanie 2019. 

Polecam - wciąga, a przy tym wszystkim ma również walory edukacyjne, co szalenie cenię w książkach dla młodzieży. 

A jako wyzwanie - szczególnie dla tych, którzy sądzą, że uzależnienie od techniki ich nie dotyczy - spróbujcie spędzić jeden dzień całkowicie odcięci od technologii - bez telewizorów, radia, telefonów, kart kredytowych, przy świecach i jedzeniu przygotowanym na gazie lub ogniu;) Zobaczycie, jak bardzo jesteście wciągnięci przez technologię, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Udogodnienia rządzą naszym życiem;) Bawcie się dobrze i wyciągnijcie naukę z tej lekcji.

Dla niezdecydowanych pozostawiam zwiastun:






czwartek, 6 grudnia 2018

Jestem dzieckiem książek -Oliver Jeffers, Sam Winston




Książki dla dzieci od zawsze od zawsze są moim konikiem. Odnoszę wrażenie, że poświęcane im jest znacznie więcej czasu, zachowując dbałość o każdy drobiazg - tak w formie, estetyce, jak warstwie merytorycznej. Dziecko jest odbiorcą wybrednym, łatwo się nudzi, szybko traci uwagę, zatem stworzenie czegoś, co go zadowoli, ba! zachwyci, jest sprawą niełatwą. 

Dziś chciałabym przedstawić Wam moje kolejne odkrycie - książkę, którą jestem odurzona, i od której nie sposób oderwać wzroku. Jestem dzieckiem książek to historia małej dziewczynki przemierzającej na swej tratwie morze słów. Pewnego dnia przybywa ona do domu chłopca i porywa go na wspólną wyprawę do jej świata - świata opowieści, będącego przestrzenią napędzaną wyobraźnią, dzięki czemu zdarzyć może się w niej wszystko - raz puszczona w ruch imaginacja zdolna jest napędzać go nieustannie. 

Na wyjątkowość publikacji składają się ilustracje zbudowane ze słów. I to słów nieprzypadkowych. Są to fragmenty czterdziestu dwóch klasycznych opowieści dla dzieci, a także kołysanek. Wśród nich znajdziemy między innymi Przypadki Robinsona Crusoe, Podróże Guliwera, Pinokio, Przygody Sindbada Żeglarza i wiele, wiele innych. Koncept ten otwiera przed czytelnikiem ogromne możliwości - ma on szansę on nie tylko poszukiwać fragmentów znanych sobie tekstów kultury, ale też zachęcać do ich lektury swoją pociechę. Publikacja ta to ocean możliwości, pretekst do rozmów o istocie literatury, o rysowaniu świata słowami - wariantów jej wykorzystania nie jestem w stanie zliczyć, co rusz do głowy przychodzi mi nowy. Ilustracje są niezwykle estetyczne, choć przy tym wszystkim minimalistyczne - nie odwracają uwagi czytelnika, nie rozpraszają go, a raczej uspokajają i wyciszają. Można nawet rzec - hipnotyzują. Oliver Jeffers zaczarował mnie swoim pomysłem i sądzę, że nie jestem w mniejszości. Każdy miłośnik literatury znajdzie tu ukojenie i ogromną radość - czy nie tego właśnie szukamy w książkach?

Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę jest to publikacja dla dorosłych, którzy mają rozkochać swoje pociechy w czytaniu, a którzy sami odnajdą w niej swoje pierwsze literackie miłości i docenią jej formę wydania. Przestrzeń złożona ze słów, to przecież nic innego, jak nasze życie, którego szlak wytyczają przeczytane przez nas książki - od tych wczesnodziecięcych, poprzez nastoletnie, aż do dzisiejszych, dorosłych. Tak właśnie wyobrażam sobie mój świat - cały zbudowany ze słowa, płynący wraz z nurtem liter. Czym bowiem jest życie, jeśli nie opowieścią?

Ogromnie polecam.



Źródło ilustracji: Wydawnictwo Tekturka