Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dehnel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dehnel. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 maja 2016

Zapowiedzi maja



W maju najbardziej czekam na...






Co tu kryć, będzie to miesiąc  niebywale bolesny dla mojego portfela. Pojawiają się Kropki, drugi tom Listów niezapomnianych, Cień eunucha, Odnalezieni, nowa Allende, Demelza, Jedyna, Uczeń architekta, Żywe trupy, Biała Rika, Stuart Malutki, Ósme życie i Krivklat. Z największym utęsknieniem czekam jednak najnowszych Ahern i Simons!

Nie chcę nawet wymieniać książek, które bym chciała, a które musiałam siłą usunąć z wishlisty. Nie ma miejsca, nie ma środków. Poczekam na promocje lub sezon ogórkowy w wydawnictwach, wtedy ponadrabiam:)
A Wy na co czekacie w tym miesiącu?


poniedziałek, 20 lipca 2015

Tajemnica Domu Helclów – Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński)



Maryla Szymiczkowa została powołana do życia przez Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego, sama w  sobie stanowiąc zagadkę.

Tajemnica Domu Helclów to zgrabny kryminał retro, którego lektura dostarcza nie lada wrażeń. Klimat, język, fabuła – wszystko się zgadza, wszystko jest na właściwym miejscu, wszystko starannie dobrane, przemyślane, ułożone. Wspaniała praca wykonana przez autorkę (ups! autorów), widoczna niemalże na każdej stronie: dbałość o detale, topograficzna dokładność, oddanie zarówno klimatu samego XIX-wiecznego Krakowa, jak i ówczesnego języka, zasad i przyzwyczajeń, kołtunerii. Czytając, raz po raz ma się przed oczami Dulską, która nagle postanowiła wykorzystać swoje mieszczańskie koneksje, wyściubić nosa z domu i bez względu na to co ludzie powiedzą, oddać się pasji: namiętnemu poszukiwaniu sprawcy morderstw, nawet za cenę podejrzliwości ze strony detektywów prowadzących śledztwo.

Profesorowa Szczupaczyńska to nieudolna poetka w wolnych chwilach, detektyw-amator takoż, a przy tym żona swojego męża, bogini domowego ogniska sprawująca pieczę nad poczynaniami swojej służącej i niemiłosiernie znudzona codziennością kobieta. Gdy zupełnie przypadkiem dowiaduje się o zaginięciu jednej z pensjonariuszek Domu Helclów odkrywa w sobie nową pasję, jaką jest amatorskie prowadzenie dochodzenia w sprawie: dzięki ponadprzeciętnie rozwiniętej dociekliwości i rozbudowanej sieci kontaktów oraz protekcji, jest ona w stanie dotrzeć tam, gdzie śledczy nie dotrze i pozyskać informacje niedostępne dla wymiaru sprawiedliwości.

Pojawia się i Matejko, i Mickiewicz jako żywi (ten to raczej we wspomnieniach mieszkańców miasta niźli bohater powieści) wraz z innym ważnymi nazwiskami swoich czasów. Tutaj Kraków jest nie tylko tłem – jest jednym z głównych bohaterów, wspaniale budującym klimat powieści, którą czyta się jak klasyczne kryminały: powoli, bez nadmiernego popadania w przesadną emocjonalność, bardziej niż na wartkiej akcji skupiając się na dociekaniu prawdy i śledzeniu poczynań Szczupaczyńskiej, krakowskiej Panny Marple w nieco wcześniejszym wydaniu, Holmesa w spódnicy.


W  tę powieść się wsiąka, a czytać ją należy koniecznie z kieliszeczkiem dobrego napitku (niekoniecznie z zawartością alkoholu). Apetyczna i roziskrzona narracja; klimatyczna, frapująca opowieść dla wielbicieli gatunku, miłośników pióra Dehnela i entuzjastów polskiego XIX-wiecznego mieszczaństwa. Przede wszystkim zaś – dla smakoszy dobrej prozy.
Zaiste, prawdziwa zbrodnia w stylu vintage.