Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elif Shafak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elif Shafak. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 stycznia 2017

Araf - Elif Şafak




Tym co uderza w nowej książce Elif  Şafak jest jej wielokulturowość.

W  powieści zderzają się światy tak odmienne, że wydawać by się mogło, że nic nie będzie w stanie ich połączyć. Oto Ömer przyjeżdża ze Stanów Zjednoczonych ze swojej rodzinnej Turcji, by tu odbywać studia doktoranckie. Jego życie mierzone jest nie czasem, lecz piosenkami. Zamieszkuje on z innymi studentami – Abedem, niezwykle religijnym Marokańczykiem oraz Piyu – Meksykaninem, którego dręczą przeróżne strachy, z których największym jest tym przed ostrzami oraz obawa o Algre – jego niestabilną emocjonalnie dziewczynę. Bohaterów zdaje się dzielić wszystko – od poglądów, poprzez wartości aż do przyzwyczajeń wyniesionych z domu. Łączy zaś nietypowe podejście do świata i nieujarzmione poczucie obcości w wielkim świecie.

Ich życie zmienia się jeszcze radykalniej, gdy dołączają do nich Gail, dziewczyna Ömera o skłonnościach samobójczych i zainteresowaniem seksualnym ukierunkowanym na obie płcie oraz matka Abeda, przyjeżdżająca niespodziewanie i zmuszająca go do odkrycia wszelkich jego strachów dotyczących postrzegania Arabów w Ameryce. 

Wszystkich bohaterów łączy jedno – nieprzystosowanie do życia w kraju, który zdaje się ich nie rozumieć. Każdy z nich – choć tak bardzo różni – źle czuje się we własnej skórze i dręczony jest obawami – tak realnymi jak fantasmagorycznymi i urojonymi. Ich życie to ciągła wędrówka w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o cel ich wędrówki, o sens ich istnienia i wreszcie o to, kim tak naprawdę są.

Şafak głosem swych postaci rozpoczyna dyskusję o problemie emigracji – wewnętrznej, ekonomicznej, politycznej, społecznej. O tym, z jakimi problemami musi zetknąć się człowiek zmuszony do opuszczenia własnego kraju, jak wiele niezrozumienia ukrytego pod płaszczem pozornej tolerancji czeka go tam, dokąd musi (chce) się udać i jak wiele trudności z określeniem własnej tożsamości w nowym miejscu będzie musiał przetrwać. To wreszcie historia o wykluczeniu i szukaniu swojego miejsca w świecie. Więcej nad to co czytelne, dzieje się tutaj podskórnie – podświadomość bohaterów pracuje na najwyższych obrotach, byle tylko nie ujawnić skrywanych tam lęków. Część z nich zostanie odkryta, część zaś czytelnik będzie musiał zgłębić samodzielnie.

Araf pokazuje jak wiele kultur, światów i tradycji potrafi spotkać się i porozumieć – mimo pozornego braku przynależności czy wspólnoty jakichkolwiek doświadczeń. Przyjaźń scala to, co podzielone.
W opowieści tej na próżno szukać postaci, która byłaby dominująca – autorka po kolei oddaje głos każdemu z nich, ukazując skrajnie różne sposoby myślenia, dręczące ich niepokoje oraz formy (nie)radzenia sobie z nimi. Dzięki temu czytelnik ma możliwość zaobserwować ich odmienność, a także wiele cech wspólnych, z których większość dotyka problemów bolesnej emigracji.

Z  całą pewnością nie jest to porywająca akcją powieść na jeden wieczór. Wymaga ona od czytelnika pełnej koncentracji oraz otwartości na podejmowane kwestie. Bo o ile o tolerancji pisać i mówić można gładko, o tyle przełożenie jej na życie tak proste już nie jest.

Jeśli zaś sądzicie, że jest inaczej, postawcie się na miejscu któregokolwiek z bohaterów i zastanówcie się, co zrobilibyście na ich miejscu i jak łatwo przyszłoby wam się zaaklimatyzować.

Historia na czasie, dotykająca tego, co definiuje współczesność – wielokulturowość i brak poszanowania dla innych kultur.




piątek, 30 sierpnia 2013

Honor – Elif Şafak


Tytuł: Honor
Autor: Elif Şafak
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308052037
Ilość stron: 500
Premiera: 11 września 2013
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA




A ponadto czy magia wielkich autorów nie polega na pozostawianiu niedomówienia pomiędzy wierszami po to, aby wkradła się do nich rzeczywistość?
[Denis Gozdanovitch]


Wyobraźcie sobie świat, w którym honor staje się najważniejszy, a kobieta ma status podrzędnej. Świat, w którym honor mieli mężczyźni, a kobiety: jedynie wstyd. W jego imię ludzie są w stanie zabijać najbliższych, bo wraz z tradycją wynieśli z domu przeświadczenie o tym, że nic gorszego niż zhańbienie nie może spotkać szanującej się rodziny.
Podmiotem opowieści jest historia rodziny, w której na skutek nieporozumienia oraz, nade wszystko, przywiązania do tradycji mającej honor za wszystko, zabraniającej kobietom prawdziwie się zakochać, gdy fikcyjny związek małżeński się wypala, dochodzi do tragedii.
Iskender na długie lata ląduje w więzieniu za zamordowanie cioci, podczas gdy on, jak i całe środowisko żyje w przeświadczeniu, że dopuścił się tego czynu na jej siostrze bliźniaczce, a swojej matce. Lata, które spędził w odosobnieniu pozwoliły mu na zrewidowanie własnego życia. Podczas gdy on próbował uporać się z własnymi demonami, jego rodzina musiała żyć dalej, obarczona piętnem zhańbienia.

Şafak skacze od historii do historii, połączonych ze sobą niewidzialną, w początkowej fazie lektury, nicią. Całkowicie zaburza linearność, zgrabnie porusza się w wydarzeniach współczesnych i minionych, tworzy przeplatankę z teraźniejszości i przeszłości, zestawiając ze sobą tych samych ludzi, na różnych etapach ich życia.
Autorka maluje barwny świat, w którym zderzają się kultura zachodnia i wschodnia, tworząc na linii styczności przestrzeń pełną różnic i innego pojmowania podstawowych pojęć. Konserwatywna tradycja spotyka się z angielską swobodą i permanentną grzecznością, a w miejscu ich spotkania dochodzi do wielu konfliktów kulturowych i obyczajowych.
Jest w najnowszej prozie
Şafak pewna niekonsekwencja: do połowy czyta się ją rewelacyjnie, niczym najlepsze dzieło sztuki, po czym wkracza się w fazę dłużyzn, przegadania i wydumania. Sinusoida narracyjna prowadzi czytelnika meandrami nudy i frapującej historii, zamykając go niczym w szkatułce pełnej niespodzianek. Jest w niej coś rewelacyjnego: fakty, które czytelnik uznał za oczywiste, bo zostały zaprezentowane z największą dbałością o detale, okazują się jedynie mirażami, a prawda koncentruje się w zupełnie innym miejscu, zaskakując i całkowicie zmieniając odbiór lektury. Z nużącej, staje się doskonale pomyślaną i skonstruowaną. Wstrząs jakim jest całkowity obrót akcji; wydarzenie, które wszystko zmienia  i przewartościowuje, ukazuje autorkę, jako mistrzynię narracji.

Lektura Honoru była dla mnie ogromnym wysiłkiem: nie wiem czy ze względu na ciężką materię, czy sposób jej podania. Nie jestem z tych czytelniczek, które prosiłyby o litość, więc z zaciśniętymi zębami brnęłam dalej, żyjąc duchem opowieści. Opłacało się. Wycieńczająca, ale warta każdej trudności książka, której bogactwo i finezję docenia się po czasie. Wszystko jest w niej pod pełną autorską kontrolą: nic się nie wymyka, brakuje pomyłek i nieścisłości, na próżno szukać tu upraszczania jakichkolwiek kwestii.
Historia tętni w żyłach swoim podskórnym, powolnym rytmem, nie ma w niej zbędnej bufonady. To po prostu doskonale napisana powieść, dudniącą własnym życiem, kumulująca w sobie obrazy Wschodu i Zachodu i wskazująca na względność pewnych pojęć i zjawisk.
Prowadzi do wnętrza sytuacji, których czasami wolelibyśmy nie oglądać, wspomina o honorowych morderstwach, o których nie chcemy wiedzieć.
Świetny tekst.
Polecam.