niedziela, 8 stycznia 2017

Mania czy Ania? - Erich Kästner


Mania czy Ania? to jedna z moich ukochanych książek dzieciństwa. Teraz, wydana ze wspaniałą szatą graficzną oraz ilustracjami Joanny Rusinek, pozwala kolejnym pokoleniom przenieść się do świata rezolutnych bliźniaczek, które jeszcze chwilę temu nie wiedziały, że nie są jedynaczkami.

Poznajcie Manię i Anię – dwie dziewczynki, z  których jedna wychowywana była przez mamę, druga zaś przez tatę – żadna z nich nie wiedziała o istnieniu tej drugiej, do czasu, gdy spotkały się na letnich koloniach, a pierwszym co rzuciło się w oczy, było ich niebywałe podobieństwo – gdyby nie różne fryzury, bohaterki byłyby nie do odróżnienia. Mimo że początkowo zżymały się one na wszystkie uszczypliwości ze strony koleżanek i nie znosiły swojego towarzystwa, bardzo szybko znalazły wspólny język i… wspólnych rodziców. Okazało się, że bowiem dziewczynki zostały rozdzielone po rozwodzie mamy i taty i wychowane w braku wiedzy o swoim istnieniu.

Teraz, po latach, w ich głowach rodzi się szalony pomysł zjednoczenia rodziny. Jeśli wszystko się uda, bohaterki już nigdy nie będą musiały się rozstawać.

Mania czy Ania? w bardzo przyjazny dziecku sposób, pokazuje konsekwencje rozpadu rodziny i wynikające z niego różnice w wychowaniu dzieci. Mimo że dziewczynki były bliźniaczkami, każda z nich prowadziła inny tryb życia, była nauczona innych rzeczy, a w domu miała inny zakres obowiązków. Obie łączyło jednak jedno – tęsknota za pełną i szczęśliwą rodziną.

Dołączony do limitowanej wersji audiobook, to wisienka na torcie – mistrzowskie wykonanie Edyty Jungowskiej i Piotra Gąsowskiego zachęca do ponownej lektury. Mimo że za książkami do słuchania nie przepadam, tej wysłuchałam z nieskrywaną przyjemnością. Mądra, częściowo terapeutyczna opowieść, do której warto powracać.



Ogromnie polecam! Idealny prezent dla dzieci w wieku szkolnym – piękne wydanie może oswoić lekturę, a tym, którzy za czytaniem nie przepadają, osłodą będzie płyta z  nagraniami.
Próbki możecie zakosztować na stronie http://jungoffska.pl/kategoria/mania-czy-ania .






sobota, 7 stycznia 2017

Siedem minut po północy - Patrick Ness


Ta niepozornie wyglądająca książka kryje w sobie więcej treści, niż skłonni bylibyście przypuszczać.

Wybija siedem minut po północy. Powietrze staje się cięższe, a do uszu Conora dochodzą nawołujące go głosy. Oto nadchodzi potwór. Nie szalejący wiatr, nie skrzypiące drewno, nie trzaskające gałęzie. Potwór. Realny i niemożliwy jednocześnie. Nie chce on jednak krzywdy chłopca. Wręcz przeciwnie – przyszedł na jego wezwanie, przyszedł mu pomóc. Pomóc mu poradzić sobie z  tym, z czym trzynastolatek ma problem, a uwierzcie – problem ów daleki jest od błahostek dręczących dzieci w jego wieku. Pomoc jego nie jest jedna bezinteresowna – w zamian potwór żąda jednego. Prawdy.

Patrick Ness na kanwie pomysłu zmarłej przed jego realizacją Siobhan Dowd, stworzył książkę nietuzinkową – skondensowaną, poruszającą, odwołującą się do bogatej symboliki koszmarów nocnych, traum i skrywanych lęków. Jest to opowieść o tym, czego się boimy, o tym z  czym się zmagamy i o tym, z czym nie potrafimy sobie dać rady, wypierając to lub przenosząc głęboko do podświadomości – tam, gdzie rodzą się koszmary: te realne i te wyobrażone, karmiące się naszymi własnymi potworami. Mimo że książka podnosi tematykę trudną, autorowi udało się znaleźć złoty środek – cierpienie dziecka nie jest ani zinfantylizowane, ani przesadzone czy patetyczne.

Wyróżnikiem powieści jest to, że poruszany problem i sposób radzenia sobie z nim są uniwersalne – przeżywanie nie ma związku z wiekiem. Ból bowiem, poczucie straty, osamotnienia, sieroctwa – są ponadczasowe, niezmienne i stałe. Ness pisze o człowieku. I robi to ujmująco, bez pompatyczności czy sztuczności.


Tak naprawdę nie wiemy czy to, co dzieje się w pokoju chłopca każdej nocy to rzeczywistość, czy też jego sposób na radzenie sobie z trudnościami, polegający na uciekaniu w  wyobraźnię i unikaniu konfrontacji z trudną codziennością do czasu, aż sobie jej nie uporządkuje. Jakkolwiek jednak jest – nie ma to znaczenia. Liczy się przesłanie. A to jest uniwersalne. 

Polecam. 

piątek, 6 stycznia 2017

Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes (recenzja przedpremierowa)



Dziewczyna, którą kochałeś to Jojo Moyes jakiej dotąd nie znałam.

Opowiedziana przez nią historia sięga czasów I wojny światowej, kiedy to w hotelu madame Lefèvre stacjonować zaczęli niemieccy okupanci, których ta musiała żywić. Ich dowódcą był kommandant, któremu w  oko wpadł niezwykły obraz wiszący na jednej ze ścian Dziewczyna, którą kochałeś. Jego autorem był mąż Sophie, aktualnie przebywający w obozie pracy. 

Mimo że bohaterka nie przyjęła Niemców z własnej woli, w oczach sąsiadów stała się zdrajczynią, mającą dostęp do najwykwintniejszego jedzenia, podczas, gdy oni cierpieli głód oraz bratającą się z wrogiem. Pomówieniom nie było końca, szczególnie wówczas, gdy kobieta poza oddaniem kommandantowi upatrzonego sobie przez niego obrazu, dopuściła się czegoś strasznego, po to tylko, by kupić swojemu mężowi wolność.


Jej historia ożywa niemalże wiek później, kiedy to Liv, kobieta niemogąca się pogodzić z przedwczesną śmiercią swojego męża, za największą wartość uznająca obraz przypominający jej o dawnym życiu, tonąca w długach i zrozpaczona, spotyka na swojej drodze Paula. Wydaje się, że mężczyzna może pomóc uleczyć jej rany. Okazuje się jednak, że na drodze do ich szczęścia stanie ów hołubiony obraz, o który teraz, po wielu latach, upominają się jego rzekomo prawowici właściciele, sądzący, że został on skradziony ich rodzinie podczas wojny.

Liv zaczyna walczyć o obraz, a także o siebie oraz… Sophie. Zapomnianą, zhańbioną, okrytą złą sławą. Jest zdeterminowana zrobić wszystko, byle tylko oczyścić jej imię i zachować dzieło sztuki.
Obie kobiety, poza dziełem malarskim, łączy postawa waleczności. Każda z nich pragnie odzyskać coś, co utraciła i każda jest w stanie w imię tego poświęcić bardzo wiele.

Moyes utkała powieść o oddaniu, stracie, tęsknocie i walce o ideały oraz prawdę i szczęście. Jej bohaterki, to niezwykle silne osobowości, które mimo przeciwności losu są skłonne do heroicznych postaw i gestów. Choć tematyka nie jest łatwa, przedstawione dylematy moralne również nie – jej wartość jest nie do przecenienia. Oczywiste dobro zestawia pisarska z chorobliwą wręcz nienawiścią podsycaną przez plotki i pomówienia, zdolną zniszczyć niejedno serce. Całość napisana jest z wielką pasją i dbałością o szczegół oraz zakorzenienie w historii.

Bardzo dobra powieść, która ponad walką o prawo do własności stawia sentyment, przywiązanie i symbolikę. Istotniejsi od pieniędzy i kariery są zaś ludzie, których kochamy, i na których nam zależy.

Warto.




Wyniki rozdania;)


Drodzy,

bardzo dziękuję za tak liczny udział w rozdaniu i wszystkie gratulacje oraz życzenia;) Na dniach rusza kolejna zabawa - tym razem na Facebooku.  Zapraszam do czujności, do wygrania będzie styczniowa zapowiedź wydawnicza;)



Tymczasem spóźnione, jednak przez wielu wyczekiwane ogłoszenie zwycięzcy.
Książka-niespodzianka stanie się noworocznym prezentem dla osoby kryjącej się pod nickiem

Niebieski naleśnik

Gratuluję!
Bardzo proszę o kontakt mailowy [shczooreczek@interia.pl] w celu podania danych do wysyłki.
Na wiadomość czekam do niedzieli, w razie braku kontaktu wyłonię innego zwycięzcę.



czwartek, 5 stycznia 2017

Ala ma kota, a Ali? Zdanka pierwsza klasa - Jolanta Nowaczyk


Ala ma kota, a Ali? Zdanka pierwsza klasa to kapitalna książka dla najmłodszych. Jej autorką i pomysłodawczynią jest Jolanta Nowaczyk, ilustratorką zaś Daria Solak.

Koncept jest bardzo prosty, a przez to genialny. Na publikacją składają się ni mniej, ni więcej jak pierwsze zdania z elementarzy na całym świecie.

Nasze klasyczne Ala ma kota nie jest bowiem zdaniem uniwersalnym. Pierwsze czytanki dzieci na całym świecie mienią się różnorodnością i odpowiadają swoim kulturom. Szwecja wie, że Tata wiosłuje, mama jest kochana; Dania, że Soren jest chłopcem, a Mette dziewczynką, z  kolei w  Portugali Ojciec to tatuś, a w  Tanzanii Dzisiaj czytamy książkę.


Jako dziecko, nastolatka ani nawet teraz nie zastanawiałam się nad tym, co czytają dzieci na całym świecie, co – jak się okazuje – było wielkim przeoczeniem. Kapitalny wgląd w czytanki z różnych stron świata, to pretekst do rozmów zarówno o innych kulturach, jak i różnicach między ludźmi oraz o czytaniu i nauce jako takich.


Ilustracje imitujące prace wykonane dziecięcą ręką uzupełniają całość i  stanowią doskonałe tło dla zdań i wyrazów skaczących po liniaturze.


Świetna rzecz, szczególnie dla pierwszoklasistów.

środa, 4 stycznia 2017

Nelly Rapp i czarownicy z Wittenbergi / Nelly Rapp i białe damy


Nelly Rapp i czarownicy z Wittenbergi to kolejny już tom przygód tytułowej agentki z Upiornej Akademii i jej psa Londyna. Seria wychodzi spod pióra niezwykle utalentowanego i płodnego twórczo szwedzkiego autora literatury dziecięcej Martina Widmarka.

Tym razem przed Nelly i jej towarzyszem kolejna niełatwa sprawa do rozwikłania. Oto miasteczkiem wstrząsają dziwne wydarzenia, które – choć na pozór niepowiązane – sieją ferment i prowokują rodzinne kłótnie. Spadające gwiazdy, zwolnienia lekarskie, nadmiar stresu, dziwni przebierańcy grasujący po mieście w strojach czarowników podczas Halloween i oferujący kupno tajemniczego odkurzacza, sprawiają, że Nelly młoda agentka postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie. Podejrzani akwizytorzy zdecydowanie bowiem nie mają na celu sprzedaży, lecz raczej… kradzież. Nic jednak nie ginie. O co więc chodzi? Tego Nelly, otoczona przez coraz bardziej znerwicowanych rodziców będzie musiała się dowiedzieć.



Nelly Rapp i białe damy przenosi nad do pewnego upiornego zamczyska, w którym - jak głosi ulotka reklamowa - mają straszyć duchy. Wyposażona w specjalny sprzęt do ich wykrywania, dziewczynka wyjeżdża wraz z rodzicami, by nie tylko przeżyć przygodę, ale przede wszystkim dowiedzieć się czy duchy jeszcze istnieją - jej była nauczycielka z Upiornej Akademii jest bowiem zaniepokojona ich nagłym zaginięciem.

Na miejscu okazuje się, że pod białą damę ktoś się podszywa, zaś prawdziwy duch cierpi katusze, nie mogąc dostać się do kolejnych części zamku. Zadaniem dziewczynki będzie przywrócenie świetności zamkowi, uratowanie duchów i ocalenie dobrego imienia właściciela. Czy bohaterka podoła zadaniu?


Książki o Nelly dedykowane są dzieciakom, które potrafią już samodzielnie czytać i starają się robić to coraz lepiej – dzięki dużej czcionce, dostosowanych marginesach oraz ilustracjach, które nie rozpraszają, lecz uzupełniają tekst, młody czytelnik nie tylko przeżyje książkową przygodę, ale także podszkoli swoje umiejętności. Świetna propozycja, szczególnie dla tych, którzy lubią tajemnice i nie boją się ich rozwiązywać. Dodatkowym atutem są każdorazowe przedstawienie na początku książki najistotniejszych bohaterów oraz króciutkie przypomnienie tego, kim właściwie jest upiorny agent. Dzięki temu zabiegowi dziecko nie musi sięgać po pierwszy tom serii, lecz zupełnie dowolny - przy wyborze kierować można się upodobaniami i frapującą tematyką.

Ja bawiłam się wybornie, Wasze dzieciaki również będą, gwarantuję.