poniedziałek, 7 listopada 2022

Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet - Magdalena Urbańska [zapowiedź patronatu]


 

Już 10 listopada do księgarń trafi mój najnowszy patronat, a mianowicie książka Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet. Zachęcam Was do zapoznania się z opisem i do lektury. Krótką relację z moich wrażeń po lekturze znajdziecie na Instagramie.


Z opisu Wydawcy:

Nie musisz być perfekcyjna. Bądź doskonała!

Doskonałość to nie bezgrzeszność ani zbieranie odznak za nieskazitelny wygląd, idealne wychowanie dzieci, wzorcowe małżeństwo czy dom godny pokazania na Instagramie. Doskonałość to nieustanne dążenie do prawdy ‒ o Bogu, o sobie samej, o drugim człowieku, o świecie. Prawdy, którą jest miłość.

Jak stać się doskonałą w świecie, który oczekuje od kobiet perfekcjonizmu, a nie prawdy? Na to pytanie odpowiedź próbuje znaleźć Magdalena Urbańska ‒ doświadczona pedagog i doradczyni rodzinna, a przede wszystkim żona oraz mama. Nie proponuje ci jednak gotowego programu, jak udoskonalić swoje życie w kilka dni. Zaprasza cię w fascynującą podróż po świecie kobiecej doskonałości, który – choć nieperfekcyjny – inspiruje do nieustannego poszukiwania większego dobra i prawdziwej miłości. Autorka wszystkie najważniejsze sfery kobiecego życia konfrontuje ze słowem Bożym, nauczaniem Kościoła, a przede wszystkim z osobistym doświadczeniem wiary oraz wiedzą psychologiczną i pedagogiczną. Zaprasza do tej podróży także inne kobiety, proponując ci wsłuchanie się w ich świadectwa. 

Usiądź sama ze sobą przy filiżance dobrej kawy, wyrusz w niesamowitą wyprawę w głąb swojego serca i odnajdź swoje doskonałe miejsce w świecie!

Magda Urbańska w otwarty i szczery sposób dzieli się swoim życiem – codziennym i jednocześnie duchowym, bo te dwie rzeczywistości nie są u niej sztucznie oddzielone. Mamy szansę zajrzeć jej przez ramię, posłuchać, jak opowiada o życiu wierzącej kobiety – bez lukru, bez skupiania się tylko na tym, co lekkie i przyjemne, ale też bez narzekania na trudności. Ta książka jest o wszystkim, co dla kobiet jest ważne i co wydarza się w przestrzeni wiary, a jej największą wartością jest to, że Magda nie moralizuje, nie poucza, nie wykłada: dzieli się swoim doświadczeniem, jakby siedziała z czytelnikiem przy kawie i po prostu rozmawiała o tym, co w życiu jest naprawdę istotne.

– Marta Łysek, dziennikarka, pisarka, teolog

 

Książka zaprasza nas do podróży w głąb siebie i naszej relacji z Jezusem. Jej treść jest niczym podmuch napełniający nasze duchowe skrzydła, byśmy mogły unosić się ku niebu. Może też pomóc zabliźnić niejedną ranę. Została stworzona z miłości, wielkiej empatii i bogatego doświadczenia – przez kobietę dla kobiet. Dziękuję Ci, Madziu, za te Boże treści!

– Ola Połomska, @boskacorka

 

Magdalena Urbańska - z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona nieustannie uśmiechniętego Radosława i matka dwóch synów. Autorka popularnego bloga Niezawodna nadzieja, w którym dzieli się doświadczeniem życia duchowego i rodzinnego. Chętnie wspiera narzeczonych w drodze do małżeństwa oraz pary przeżywające kryzys. W wolnych chwilach opisuje swoje spojrzenie na rzeczywistość i duchowość dla portalu Deon.pl. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Kocha spacery brzegiem morza, z których jako Kaszubka od urodzenia korzysta, kiedy tylko nadarza się ku temu okazja.

 



wtorek, 13 września 2022

środa, 3 sierpnia 2022

The Love Hypothesis - Ali Hazelwood



Życie uczelniane rządzi się swoimi prawami. Zabiegani doktoranci chcący przekonać profesorów do swoich działań, profesorowie sceptycznie i nierzadko brutalnie odzierający swych podopiecznych z marzeń, mocno okrojone życie towarzyskie i uczuciowe.

W tym świecie znalazła się Olive, doktorantka na Wydziale Biologii Uniwersytetu Standforda. Wiedziona osobistymi pobudkami niezwykle mocno angażuje się w swoje badania nad wczesną diagnozą raka trzustki. Tym, co jest dla niej poza nimi najważniejsze, są jej przyjaciele - Anh i Malcolm. Dziewczyna niedawno zerwała ze swoim chłopakiem, do którego obecnie wzdycha jej przyjaciółka i za wszelką cenę próbuje ją przekonać, że nic już do niego nie czuje i mogą się spotykać. Bohaterka czuje jednak, że randkowanie z Jeremym byłoby zdradą wobec Olivii. Doktorantka, chcąc przekonać Anh do braku uczuć wobec byłego chłopaka, postanawia na jej oczach pocałować pierwszego lepszego mężczyznę. Pech chce, że jej wybór pada na siejącego postrach na uczelni wykładowcę Adama Carlsena - tyleż przystojnego, co przerażającego. Mężczyzna słynie ze swojej piekielnej inteligencji i ponadprzeciętnej zdolności doprowadzania studentów do łez i / lub rezygnacji z dalszej nauki. Gdy zatem informuje ją, że za tę seksualną napaść zostanie na nią złożona skarga, Olivia gorączkowo próbuje wyjaśnić mu absurdalność swojego zachowania. I - o dziwo - dzieje się rzecz niesłychana. Adam, wydziałowy tyran, z którym wytrzymują tylko jego najlepsi przyjaciele - zgadza się być jej udawanym chłopakiem. Choć oboje wiedzą, jakie korzyści będą czerpać z tego układu, on ma jeszcze jeden, ukryty motyw...

Para spotyka się w każdą środę na kawie, wówczas też Olive przekonuje się, że postrach studentów ma w sobie coś więcej niż serce z kamienia: wiele wrażliwości, empatii, a nawet... humoru. Są one jednak głęboko skryte pod jego poczuciem akademickiej misji.

Sama kwestia naukowości jest tu zresztą bardzo istotna - autorka osadziła akcję na uniwersytecie i co rusz porusza zagadnienia związane z kierunkiem badań prowadzonych przez główne postaci. Mamy zatem sceny nie tylko kawiarniane, ale przede wszystkim uczelniane, laboratoryjne, badawcze i wreszcie wykładowcze. Mamy bitwę o granty, mamy mobbing, mamy szowinistyczne hasła mężczyzn z przerostem ambicji, mamy szereg wątków, nad którymi można się pochylić i które należałoby przedyskutować. Ulokowanie romansu w tak specyficznym środowisku, czyni powieść tę wyjątkową.

Bardzo zgrabnie wykorzystany przez Ali Hazelwood motyw fake dating, bohaterowie, których jednocześnie się uwielbia i nienawidzi, angażujące i bardzo specyficzne, hermetyczne środowisko naukowe zdominowane - w tym wypadku - przez mężczyzn - to elementy wpływające na przyjemność płynącą z lektury. Tym bardziej, że spektrum akademickich pracowników jest tu bardzo szerokie - każdy ma inne intencje, inne aspiracje, inne preferencje, każdy też po zdjęciu maski profesora jest po prostu... człowiekiem. 

Autorka świetnie ograła znane wątki, dostarczając czytelnikowi lekturę przyprawiającą o szybsze bicie serca. To taki chick lit do jakich się tęskni.Ta książka to gwarancja przyjemnego spędzonego czasu, oferująca cały dostępny romantyczny sztafaż. Lekka, niewymagająca, przynosząca ulgę w zmęczeniu, a przy tym wcale nie nużąca (choć po prawdzie musiałam się w nią wgryźć, wcale nie zaskoczyło od razu - tu jednak winą obarczą sama siebie, narzuciłam sobie bowiem wobec niej horrendalne oczekiwania). Akcja nie pędzi na łeb na szyję, bohaterowie wobec miłości stają się bezbronni i tak uroczo, naiwnie niedomyślni uczuć drugiej strony, że człowiek momentami odnosi wrażenie jakby czytał o nastolatkach, nie zaś poważanym i elokwentnym profesorze oraz nie mniej inteligentnej doktorantce. 

Jest jedna rzecz, do której tęskniłam podczas całej lektury - do relacji z perspektywy Adama. Były miejsca (naprawdę całkiem sporo!), które wręcz prosiły się o takie zapisy, czytelnik miał nadzieję, że to już, teraz, zaraz autorka odpowie na jego nieme błaganie, nic takiego jednak nie nastąpiło. Nie pogniewałabym się zatem na wydanie tej książki raz jeszcze - tym razem oczami Adama, nie zaś narratora wszechwiedzącego:)

Polecam Wam ją serdecznie - na wakacje idealna:)


wtorek, 12 lipca 2022

Na tropie Vermeera - Agnieszka Ptak [Zapowiedź]


Co mają ze sobą wspólnego Vermeer, żydowski fałszerz,
oficer SS i profesor Sorbony?


Wszyscy zostali uwikłani w zagadkę fałszerstwa doskonałego!


PREMIERA 13.07

 

Co charakteryzuje obrazy Vermeera?

Są praktycznie niemożliwe do podrobienia.


A jednak kiedy na świecie szaleje wojna, mieszczącą się w Berlinie
pracownię malarską odwiedza oficer SS. Ma dla właściciela zlecenie
z gatunku niewykonalnych – skopiować "Alegorię malarstwa" Vermeera.
Jacob Wolf, fałszerz i Żyd z pochodzenia, znajduje się w sytuacji bez wyjścia.


Sprawa obrazu wraca pięćdziesiąt lat później. Z Lucasem Allardem,
paryskim dziennikarzem, kontaktuje się były więzień obozu koncentracyjnego.
Jeśli wierzyć jego słowom, Wolf sporządził nie jedną, lecz dwie kopie arcydzieła.
Tylko co w takim razie stało się z oryginałem?


Jednocześnie profesor Sorbony Maxime Oiseau otrzymuje od tajemniczego
kolekcjonera zadanie odnalezienia oryginału. W śledztwo wciąga swoją
doktorantkę, ale im więcej odkrywają i im dalej podążają tropami Vermeera,
tym bardziej zaczyna interesować ich inna zagadka: kim jest ich zleceniodawca?



niedziela, 12 czerwca 2022

Opowieści z Białej Doliny - Przemek Corso, Marcelina

 

Czasami warto odpocząć. Czasami warto zrobić sobie przerwę. Czasami warto po prostu być [1]


Opowieści z Białej Doliny są jak podróż do krainy dzieciństwa. Tekst Przemka Corso wraz z ilustracjami Marceliny rozbrzmiewają w głowie starszego czytelnika niczym pieśń przeszłości, zaś dla młodszego może być doskonałym wstępem do klasyki lub jej uzupełnieniem.

Publikacja ta przywodzi na myśl przede wszystkim Muminki, nieustannie kojarzy się z Ronją, sentencjonalnie nawiązuje do Kubusia Puchatka, lisi bohater przypomina mi Małego Księcia, zaś ilustracje otwierają w głowie furtkę z napisem Rumcajs. Wspaniała to historia, nazywana listem miłosnym do książek mojego dzieciństwa, z czym absolutnie się zgadzam!

Rzecz rozpoczyna się zgoła niecodziennie - oto ktoś próbuje ukraść las! Podstępem, bez słowa, zawłaszcza sobie kawałek po kawałku, narażając życie mieszkańców Doliny na kolosalne zmiany. Sprawa natychmiast zostaje zgłoszona Nadleśniczemu Bębnowi, ten zaś deleguje jej rozwiązanie Leśniczemu Gałązce, z którym nie od początku łączą go dobre relacje.

Swoją cegiełkę do akcji detektywistycznej dokładają także Mia i Anaszka, wnuczki Dziadka Bębna, które gdy tylko usłyszały o znikającym lesie, postanowiły na własną rękę dociec sprawcy. Wybrały się więc do lasu, który - jak się zdawało - znały jak własną kieszeń i... zgubiły się. Dzięki Liskowi Pietruszkowi, który poszedł z nimi, udało im się nawiązać ciekawą znajomość...

Książka składa się z siedmiu rozdziałów, które wzajemnie się uzupełniają, przedstawiają bowiem wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Różnych pod każdym względem: każda postać bowiem to odmienny rys charakterologiczny. Mamy postaci narowiste, spokojne, filozoficzne, opiekuńcze.Całość ma niezwykle uniwersalną i ponadczasową wymowę. Pod płaszczykiem opowiedzianej historii skrywają się bowiem sprawy wielkiej wagi: ekologia, szacunek do przyrody i wsłuchiwanie się w nią, slow life, cieszenie się chwilą, odnajdywanie radości w rzeczach niepozornych, uczenie się przegrywania i radzenia sobie z porażką, przyjaźń, miłość i wartość drugiego człowieka.

Podoba mi się ukazanie opozycji świata dorosłych i dzieci, które zdają się siebie wzajemnie nie rozumieć, a mimo to współistnieją w harmonii. Dorośli dają pociechom sporo wolności, te zaś (dość niepokorne) korzystają z niej aż miło, idąc odważnie przez świat (czyż to nie jasne nawiązanie do Ronji?).

Opowieści z Białej Doliny to książka tak dla dorosłych, jak dla dzieci. Wspaniała - kupujcie w ciemno! 

A ja z radością czekam na kolejną część...:)

Posłuchajcie, co mówią o niej autorzy:



Tutaj zaś możecie zajrzeć książce pod okładkę i zakochać się w ilustracjach, a także przeczytać fragment.

____

[1] Opowieści z Białej Doliny, Kraków 2022, s. 142


wtorek, 24 maja 2022

Ostatni dzień - Luanne Rice



Luanne Rice zaczyna z pompą. 

Książkę otwiera scena, w której w niewielkim nadmorskim miasteczku, Black Hall, stykamy się z ciężarną Beth - właścicielką miejscowej galerii, mieszkającą w jednym z piękniejszych domów, ciesząca się sympatią otoczenia. Nie będzie jej jednak dane powiedzieć do czytelnika ani jednego słowa, gdyż poznajemy ją martwą, porzuconą we własnym łóżku, od paru dni nieodpowiadającą na telefony. Na miejscu zbrodni uwagę przykuwa rama, z której wycięto obraz. 

Miejscowemu śledczemu sprawa natychmiast przypomina wydarzenia sprzed lat, kiedy to Beth, będąc jeszcze dziewczynką, była przetrzymywana wraz z siostrą w piwnicy właśnie ze względu na owe dzieło. W dochodzeniu pomaga mu Kate, siostra ofiary.

Głównym podejrzanym staje się mąż, który choć w momencie odnalezienia zwłok bawił się na swoim ostatnim rejsie przed pojawieniem się kolejnego dziecka, miał solidną motywację, zaś sposób zabezpieczenia ciała sugerował, że zbrodnia mogła być dokonana o wiele wcześniej. Bohater nie krył się ze swym romansem, wszyscy wiedzieli również, że Beth dawała mu kolejne szanse tylko ze względu na nienarodzone dziecko. Pozbycie się obu byłoby mu zatem bardzo na rękę.

Jak jednak ma się do tego sprawa zaginięcia obrazu? Śledztwo zapowiada się na długie i mozolne, zaś w jego trakcie na jaw wychodzą kolejne rodzinne sekrety, przedstawiające ofiarę w bardzo niekorzystnym świetle. Ta, która dotąd cieszyła się właściwie nieposzlakowaną opinią i poważaniem społeczeństwa, okazuje się nie tak idealna jak sądzono...

Rice wykorzystała w swej książce świetnie ograne i lubiane motywy - niewątpliwy urok nadmorskich miasteczek, ich spokój zburzony przez brutalne morderstwo oraz śledztwo, które ujawnia głęboko skrywane sekrety prowincji. Plotki, ploteczki, sekrety, gra pozorów opanowana do perfekcji i kryształowe postaci, które po bliższym przyjrzeniu się i usunięciu warstwy kurzu zebranego przez lata, okazują się dość mocno naznaczone rysami. Mniejszymi, większymi - takimi, które bardzo łatwo mogą spowodować pęknięcie.

To książka-sinusoida. Początkowa scena sugeruje, że brutalność i mrok będą jej przyświecać (kogóż bowiem nie oburzyłaby zbrodnia popełniona na ciężarnej?!) i zdominują całość, jednak dość szybko okazuje się, że większe znaczenie mieć będą mieć wątki obyczajowy i psychologiczny, które wysuwają się na pierwszy plan.

Choć od premiery minęła dosłownie chwilka, książka już dzieli czytelników - jedni są nią zachwyceni, inni zżymają się na nudę towarzyszącą lekturze. Wydaje się, że to właśnie przez sklasyfikowanie jej jako thrillera - ten gatunek przyciąga czytelników nastawionych na konkretne elementy, tu zaś szala przynależności gatunkowej mocno przechyla się w inną stronę, mogąc powodować rozczarowanie. Lub zachwyt - w zależności od tego, czego szukacie w literaturze.

W tej sytuacji możecie zrobić tylko jedno - sięgnąć po Ostatni dzień i sami wyrobić sobie opinię.

Na Instagramie mam dla Was 3 egzemplarze do rozdania - wpadajcie:)